Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5276 miejsce

Napij się melisy przed lekturą "Strategii"

Komuś kto zamierza przeczytać całość "Strategii..." proponuję napić się wcześniej melisy, aby zachować spokój. Dlaczego?

Dlaczego w polskich statystykach nie istnieje zły stan dróg jako przyczyna wypadków? Czy wobec tego rządowy raport o polskich drogach jest rzetelny, pełny?

Według badań Raportu Komisji Europejskiej (dane za 2011r.) Polska jest na 1. miejscu w ilości wypadków drogowych, jesteśmy też w czołówce wypadków śmiertelnych. Jako główną przyczynę podaje się nadmierną prędkość, o jakości dróg nie ma tu w ogóle mowy, pewnie dlatego, że polskie dane też na ten temat milczą.

Często słyszy się także, że Polacy sprowadzają stare auta, które są w złym stanie technicznym, tymczasem to nie jest cała prawda. Według raportów policji w 2011 doszło do 80 wypadków z powodu złego stanu technicznego samochodu, to
jest 0,25% wypadków w ogóle. Poza tym kupujemy takie auta na jakie nas stać.
Obywatele Francji, Niemiec czy Holandii
idą do dealera i kupują nowe auta, my do komisu i kupujemy te, których oni już nie chcieli. Smętny fakt.

Rządowa „Strategia rozwoju transportu do 2020 roku (z perspektywą do 2030)” to wielo-tematyczne, profesjonalne opracowanie (145 stron) z zakresu transportu w Polsce w ogóle.
Jeśli zaś chodzi o nieprofesjonalne zainteresowanie tym dokumentem, czyli przeciętnego „zjadacza” kilometrów naszych dróg, to wiele jest tu rzeczy o których dawno wiadomo.
Komuś kto zamierza przeczytać całość "Strategii..." proponuję napić się wcześniej melisy, aby zachować spokój. Dlaczego?

Czy ciągle tak będą wyglądać nasze drogi... / Fot. Alicja Pionkowska
Strategiczny Raport informuje np., że 82% dróg w Polsce to są drogi gminne i powiatowe. Wiadomo, że samorządy nie mają dość pieniędzy na systematyczne remonty dróg, o modernizacji nie wspominając - wobec tego na ogół są one w złym stanie.
Odkrywcze stwierdzenie raportu, że jest za mało dróg w stosunku do potrzeb (ilości samochodów) byłoby ważne, gdyby nie fakt, że jest to prawda znana od wielu lat. Skutki oczywiste - męczące korki w miastach, brak parkingów, wyjazd na wakacje czy na weekend graniczy z ekstremalną wyprawą, dziury i uszkodzone zawieszenia aut, do tego trzeba dodać kosztowne jazdy nielicznymi autostradami, ciągle drożejące paliwa no i… nerwy bez przerwy. Psychologowie już dawno stwierdzili, że stanie w korkach jest mocno stresujące i zamienia zwykle spokojnego kierowcę w pieniacza.

Strona http://m.interia.pl/motoryzacja/news,1734011
podaje średnie prędkości w zakorkowanych miastach. Dozwolone 50 czy 40 km/godz. pozostaje marzeniem.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Czytam czasami różne strategie rozwoju. Najczęściej później żałuję. Poziom merytoryczny tych opracowań jest odwrotnie proporcjonalny do kosztów. Niestety, później klują się ustawy, rozporządzenia, etc, etc. A ich jakość, szkoda gadać.
Przyznam, że mamy już w kraju trochę dróg które usprawniają transport. Lecz rzecz najmniej kosztowna, sposób oznakowań, jest jak na drogach gminnych, jeszcze nie utwardzonych.
Nie wiem, jak wygląda dziś znalezienie wjazdu na autostradę w Warszawie. Jeszcze dwa miesiące temu, wcale nie wyglądało. Ale premie i samopoczucie wielkie jak ekrany dźwiękochłonne.
Modernizacja i remont drogi do Siedlec, miast skrócić przejazd znacznie go wydłużyła.
Cimoszewicz już niemal 10 lat temu ogłosił, że sposób budowy autostrad, jaki przyjął jego rząd był błędny. Może dlatego nie doradza Kolczykowi? Kwaśniewski zaś bardzo zadowolony. Z autostrad i z Kulczyka tudzież.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.