Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

45512 miejsce

"Napis" w Teatrze TV, czyli między nami sąsiadami

Po kilku tygodniach nieobecności do poniedziałkowej ramówki TVP 1 powrócił, miejmy nadzieję, że na stałe, spektakl Teatru Telewizji. W ostatni dzień stycznia 2011 roku pokazano "Napis" Geralda Sibleyrasa w reżyserii Wojciecha Nowaka.

Tę sztukę, w tłumaczeniu Barbary Grzegorzewskiej i inscenizacji Macieja Englerta gra od ponad pięciu lat warszawski Teatr Współczesny. Dzięki emisji w telewizji zyska ona z pewnością szerszą popularność. A warto było ją zobaczyć, bowiem stosunkowo niewiele jest współczesnych sztuk tak jaskrawo i momentami groteskowo opisujących naszą rzeczywistość.

W scenie z "Napisu": Ewa Wiśniewska, Krzysztof Globisz, Agnieszka Wosińska, Monika Kwiatkowska - Dejczer. / Fot. materiały prasowe TVPAkcja "Napisu" toczy się w jednej z bardziej eleganckich, "porządnych" dzielnic Paryża, w kamienicy do której sprowadzają się małżonkowie Lebrun. Przybywają z przedmieść francuskiej stolicy, co już niejako "ustawia" ich w oczach starych lokatorów, którzy nie ukrywają, iż bardzo lubili poprzednich mieszkańców apartamentu na piątym piętrze, Nidermanów - "uroczych ludzi".

Pewnego popołudnia, wracający do domu pan Lebrun odkrywa w windzie obraźliwy dla siebie napis, porównujący go w niewybredny sposób do męskiego organu płciowego. W roli Lebruna występuje Grzegorz Damięcki, który powoli, z użyciem bardzo subtelnych środków wyrazu buduje kreowaną przez siebie postać, mającą okazać się bezlitosnym sędzią otaczających młodego człowieka "strasznych mieszczan". Nowy lokator wszczyna prywatne dochodzenie, mające na celu wykrycie autora tego wulgarnego napisu. Odwiedzając kolejne mieszkania, wzbudza wśród ich lokatorów niepokój, burzy ich małą stabilizację znaczoną a to świętem dzielnicy, a to świętem chleba.

Zarówno państwo Cholley (Agnieszka Wosińska i Krzysztof Globisz), jak i pani i pan Bouvier (Ewa Wiśniewska i Jerzy Schejbal) uważają się za osoby niezwykle tolerancyjne, nowoczesne i młode duchem. Zachwycają się możliwościami internetu, uwielbiają jeździć na rolkach, brzydzą się rasizmem i nie wtrącają się w sprawy innych. Niestety, wygłaszane przez nich slogany, jak najbardziej poprawne politycznie, często nie znajdują pokrycia w ich zachowaniu.

Ich rzekoma kultura nie powstrzymuje niektórych z nich przed nazwaniem pana Lebruna faszystowskim pedofilem. Odkrywają też (nie bez skonfundowania) żydowskie pochodzenie innego ze współlokatorów. Gdy bohater napisu umieszczonego w windzie uświadamia szacownym mieszkańcom eleganckiej kamienicy w ekskluzywnej paryskiej dzielnicy ich dwulicowość, powierzchowność poglądową i okrucieństwo (na przykład wobec tak niby szanowanego przez nich pana Nidermana), ci zwracają się przeciwko niemu, wmawiając mu i jego żonie (Monika Kwiatkowska - Dejczer), iż Lebrun zasłużył sobie, by nazwać go k....em. Finał przedstawienia przywodzi na myśl "Wesele" Wyspiańskiego czy bliższe współczesności "Tango" Mrożka. Taniec - opętaniec do muzyki Włodka Pawlika w zestawieniu ze zdumieniem pana Lebruna robi wrażenie.

Rozczarowuje nieco jednak przedstawienie jako całość. Wojciech Nowak zaangażował do "Napisu" naprawdę świetnych aktorów, niestety, chyba zbyt uparł się, by zrobić z tej czarnej komedii groteskę. Stąd przerysowane zachowania, gesty i miny postaci, zwłaszcza granych przez Wiśniewską i Wosińską. Fryzury bohaterów i ich kostiumy wywoływały skojarzenia z komedią dell'arte. Odnosiło się wrażenie, że reżyser i aktorzy chcą nas, widzów, na siłę zabawić. Wydaje się jednak, że humor, w zamierzeniu autora, Geralda Sibleyrasa miał wynikać nie z błazeńskich kostiumów i fryzur, a z postaw bohaterów wobec grafficiarskiego napisu na ścianie w windzie.

Trochę mi żal, że nie zobaczyłem spodziewanej kreacji dawno nie widzianej w większej roli Ewy Wiśniewskiej czy z reguły świetnej aktorsko Agnieszki Wosińskiej. Z całej obsady broni się tylko Grzegorz Damięcki, ale on w tej komedii grał rolę ze wszech miar dramatyczną. Ten niedosyt nie zmienia jednak faktu, że z niecierpliwością będę oczekiwał zapowiadanych premier reaktywowanego teatru telewizyjnego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 02.09.2011 14:01

Przepraszam, chochlik :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

.. nie Karewiczem tylko CHAREWICZEM (Leonem, zresztą), Panie Łukaszu!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.09.2011 13:30

W temacie Współczesnego, polecam na żywo w teatrze ich ostatnią premierę: Księżyc i Magnolie, z Lipińską, Orzechowskim, Karewiczem i Zielińskim. Sztuka bardzo dynamiczna. Na początku trochę przynudnawa, ale po kilkunastu minutach się rozkręca. Podobała mi się gra aktorska jak i przesłanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja polecam w najbliższy poniedziałek, 5.09. w Teatrze TV (TVP 1, godz.20.30) "Namiętną kobietę", doskonałe przeniesienie z Teatru Współczesnego z Martą Lipińską, Krzysztofem Kowalewskim i Piotrem Adamczykiem w rolach głównych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.09.2011 12:30

"Napis" powraca we wrześniu do Współczesnego. Serdecznie polecam, świetna sztuka!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jadwiga Konarska
  • Jadwiga Konarska
  • 05.02.2011 18:52

Swietny spektakl niezwykle aktualny temat i postawiony na końcu sztuki dylemat być wiernym sobie co skazuje na osamotnienie czy rzucić się w ten obłędny taniec? akurat jestem teraz w sytuacji takiego nowego lokatora. niewiele jest takich sztuk które pozostawiają na długi czas pytania, polecam sztukę" Zyd" i "Popcorn"w Teatrze Polskim w Bielsku-Bialej

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mnie się bardzo podobają merytoryczne komentarze zamieszczane pod tą recenzją. Oby tak zawsze....

Komentarz został ukrytyrozwiń
asia basia
  • asia basia
  • 03.02.2011 23:27

Znakomita sztuka, świetne kreacje aktorskie, b. sprawnie i z klasą wyreżyerowana. W ostatnich latach zarówno we Francji, jak i w Polsce, i innych oczywiście krajach, obserwujemy podobne, pełne fałszywej poprawności formy zachowań. Jest to świetny temat dla pisarzy, dramatopisarzy, kabareciarzy i in. Niewielu jednak ma możliwości intelektualne aby zmierzyć się z tą temeatyką. Geraldowi Sibleyrasowi udało się to nadzwyczajnie. Dobrze, że sztuka została przetłumaczona i wystawiona, i może niektórzy nasi poprawni politycznie rodacy czasem włączą pewną dozę samodzielniości do swojego myślenia ?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anna Jach
  • Anna Jach
  • 02.02.2011 19:45

Kiepskie tlumaczenie sztuki, stad jej wulgarnosc, Lebrun nie zostal nazwany k...em, ale "durniem lub "glupcem".
Oryginalne "con" powinno sie przetlumaczyc przez "duren".

Komentarz został ukrytyrozwiń
Alfik
  • Alfik
  • 01.02.2011 22:49

a mi sie bardzo podobalo, , z poczatku nieco nudny, ale wciagnal mnie potem calego .dialogi wspaniale :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.