Facebook Google+ Twitter

Napisał do sądu o szybką śmierć. Poprosił o eutanazję...

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-11-25 11:49

Nie stać mnie na życie - mówi Adam Gibek z Głogowian w Małopolsce. Napisał do sądu prośbę o dobrą, szybką śmierć. Będzie pisał pozwy, nawet do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości albo ONZ. Do skutku...

Adam Gibek z Głogowian w Małopolsce chciałby umrzeć godnie, bez bólu, najlepiej we śnie. Ale spodziewa się, że będzie inaczej. Gdy już całkiem straci siły, zawiozą go może do szpitala, gdzie utknie opuszczony na korytarzu, jak to człowiek bez grosza. Będzie się męczył.
– Dlatego napisałem do sądu prośbę o dobrą, szybką śmierć – tłumaczy Gibek. – Będę pisał pozwy, nawet do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości albo ONZ. Niech osądzą, czy człowiek, który przepracował 25 lat w drukarni, w ołowiu, chociaż urodził się z niesprawną ręką, może wyżyć za 500 zł renty.

Fot. Dziennik ZachodniGdy Gibek napisał pozew, było trochę szumu. Sąd Okręgowy w Krakowie pozew mu zwrócił, kazał uzupełnić braki formalne. Sędzia tłumaczył, że polskie prawo nie zezwala na eutanazję, bo jest to przestępstwo przeciwko życiu.

Wykańczanie nędzą


Jednak do Adama Gibka przyszło wezwanie do wpłacenia 600 złotych opłaty sądowej. – Przewlekają. Gdybym tyle miał, tobym nie prosił o śmierć – krzywi się rencista.. – Ale zgodnie z przepisami poprosiłem o umorzenie kosztów, czekam na decyzję. I dalej domagam się eutanazji.
Gibek nie widzi przed sobą przyszłości. Jego dzieci wyjechały do Anglii, od Polski trzymają się z daleka. Dla niego każdy dzień to kolejny dylemat – dziś na obiad ziemniaki z kapustą czy bez kapusty. Uważa, że państwo wygnało jego dzieci, a ich ojca chce wykończyć nędzą.
– Pracowałem od 15 roku życia, państwo nigdy mnie nie utrzymywało, płaciłem podatki – dodaje Gibek. – Urodziłem się z ręką krótszą o 15 cm, ale to jakoś ukrywałem, byle pracować. Gdy już nie mogę, bo mam chory kręgosłup, cukrzycę, duszności, depresję, chorobę Forestiera, czyli zachodzą mi na siebie żebra, ledwo chodzę, to dostaję tyle renty, że tylko się powiesić.

Jestem dziad


Nie ukrywa, że ma za sobą dwie próby samobójcze. Nie jest odporny psychicznie. – Z powodu poniżenia. Żyłem uczciwie, nie marnowałem zarobków, nie piłem, dbałem o dom. Byłem ambitny. Myślałem, że jestem kimś. A na starość jestem dziad; ciężar dla siebie i państwa. W dodatku samotny, bo rozstałem się z żoną. Jeszcze tylko, żeby nie umierać bez sensu, zrobię rozgłos z pozwem o eutanazję i pożegnam się z tym światem – zapowiada Gibek.

Dobrze wie, że w Polsce eutanazja nie jest dopuszczalna. – A powinna. Więcej takich biedaków by się zgłosiło. Niech się zgłaszają. Nie dają nam żyć, to niech chociaż pozwolą umrzeć na ich koszt – apeluje 52-letni mężczyzna. W pozwie napisał: „Mam prawo do uniknięcia bólu, cierpienia, poniżenia. Nie mam perspektyw na poprawę zdrowia. Nie stać mnie na leczenie. Kodeks karny karze osoby, które pozbawiają innych środków do życia, zadają im ból. Czy państwo polskie ma na celu ochronę ciężko pracujących i chorych, czy też ich eksterminację? Na razie wszystko wskazuje na eksterminację. By w przyszłości uniknąć cierpienia wynikającego z utraty zdrowia i dalszego poniżania ekonomicznego, wnoszę o przyznanie mi prawa do eutanazji.” – Może to za ostro brzmi, ale ja nie mam nic do stracenia – mówi Gibek. – Niech mnie nawet zamkną w więzieniu. Przynajmniej sobie pomieszkam za darmo i porządnie się najem. Kryminalista je lepiej niż ja.

Smród i hałas


Może tak buntuje się przeciw nędzy, bo jest mu obca. Odzywają się rodzinne geny, przyzwyczajone do lepszych warunków. – Moja rodzina przez pokolenia była zamożna – przyznaje Gibek. – Dzięki temu mam dom na wsi, bo coś mi przypadło w spadku. Nawet urodziłem się tylko dzięki temu, że ojciec miał na łapówkę dla lekarza, gdy już uznali, że po mnie. Ale zaczęli mnie ratować, więc chociaż połamany, to przeżyłem.
Pradziadowie mieli spory majątek, ale po powstaniu styczniowym carat odebrał im ziemię. Potomkowie dorabiali się w mieście, zakładali firmy, dobrze im się wiodło. Jeszcze jego ojciec miał duży zakład szewski, stracił go jednak na rzecz państwa. I zaczęły się kłopoty.

Czeka na proces


Jego pozew urzędników nie wzruszył. Miał drugą grupę inwalidzką, 528 zł. Ostatnio jednak rentę mu jeszcze zmniejszyli, dostaje teraz 502 zł. Żeby kupić węgiel na zimę, musiał wziąć pożyczkę. – Wizyta u diabetyka. Podaje mi dietę, podobno skromną. Nabiał, chude mięso, pomarańcze, tuńczyk. Jak to podliczyłem, to wyszło mi aż 15 zł na dzień! Majątek, nie stać mnie – opowiada Gibek.

Lekarz nie wie, co jego pacjent je. Chleb z wodą, ziemniaki, kaszę albo ryż. I dobrze, jeśli to ma. Zawsze chce jeszcze bardziej oszczędzać, ale gdy pójdzie do sklepu, to pieniądze się rozpływają, a w siatce pusto.
Czeka na odpowiedź z sądu; ma nadzieję, że proces się rozpocznie. Chce pokazać, że są ludzie tacy jak on, którzy stracili nadzieję. Narobili się w życiu, dla innych byli pożyteczni, a gdy stracili zdrowie, zestarzeli się, państwu nie są potrzebni. Jak taki obywatel pożegna się z życiem, to tym lepiej.
Na eutanazję jednak nie liczy. – Po co mnie mają oficjalnie uśmiercać wyrokiem sądu? – mówi zrezygnowany. – Przecież i tak to już zrobili, ale po cichu, dyskretnie, wyrokiem ZUS.

Walka o godność
Dr Renata Rosmus, psycholog społeczny:


Nie wolno lekceważyć żadnego niepokojącego sygnału ze strony człowieka, który mówi o samobójstwie. Czasem jest to prośba o zainteresowanie, ale zdarza się, że jest to zapowiedź spełnienia takiej zapowiedzi. Jednym z powodów samobójstwa mogą być problemy materialne, i wszystko, co się z tym łączy – poczucie klęski życiowej, poniżenia, braku nadziei, perspektyw. Można mieć żal,gdy po latach uczciwej pracy nie stać kogoś na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Człowiek traci życiowe cele, do niczego już nie aspiruje, jest na marginesie, właściwie ma poczucie, że już umarł, nic nie znaczy.
Pozew o eutanazję jest próbą znalezienia sobie celu, wbrew pozorom – ratowania siebie, swojej godności. Odpowiednie instytucje powinny z tego skorzystać i dokładnie zanalizować sytuację człowieka, który zdecydował się na taki krok. Bo nie był on pozbawiony sensu – zwrócił uwagę na problem ludzi, którzy nie mogą utrzymać się ze swoich uczciwie zapracowanych świadczeń, a także na funkcjonowanie opieki społecznej.

Pozew czy protest?
Waldemar Żurek, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie:

Sąd odesłał pozew pana Adama Gibka do uzupełnienia braków formalnych i fiskalnych. Do rozpatrzenia prośby o zwolnienie z opłat sądowych potrzebne będą dokładne informacje o jego sytuacji majątkowej. Ale nawet po uzupełnieniu braków pozwu, takie żądanie nie może być przedmiotem rozpoznania.
Uważamy, że pozew jest rodzajem protestu przeciwko położeniu, w jakim znalazł się powód. Wiadomo, że eutanazja w naszym kraju jest niedopuszczalna, zabrania tego kodeks karny. W myśl tego kodeksu kto zabija człowieka na jego żądanie i pod wpływem współczucia dla niego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Sąd zastanowi się, czy uzupełniony pozew odrzucić czy oddalić. Decyzja o odrzuceniu zapada na posiedzeniu niejawnym, pozew nie jest rozpatrywany merytorycznie. Natomiast decyzję o oddaleniu podejmuje się na rozprawie, a jej powodem jest brak podstaw prawnych do kontynuowania procesu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

e.m
  • e.m
  • 11.09.2010 09:52

w pelni rozumiem p.Adama Gibke.Tez bym skorzystal z eutanazji i oddal cialo dla tych co chca zyc.Jestem w podobnej sytuacji chociaz w pelni zdrowy.Modle sie o smierc.Prosze o eutanazje dla mnie ,Adama i wielu innych,ktorzy pisza nz forach eutanazji w Polsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

" Jego dzieci wyjechały do Anglii, od Polski trzymają się z daleka." --- I O OJCU ZAPOMNIAŁY ?!!! Co to za dzieci... Pomijając więzy rodzinne, to pozostaje... obowiązek prawny wobec ojca, czyż nie?

Cytat ze strony http://www.gazetaprawna.pl/index.php?action=showNews&dok=1774.11.216.2.14.1.0.1.htm:

"Dorosłe, samodzielne dzieci są zobowiązane do pomocy rodzicom, którzy stali się niezdolni do samodzielnej egzystencji albo znaleźli się w niedostatku. To obowiązek nie tylko moralny dziecka, ale także wynikający z przepisów prawa.

Gdy dzieci jest kilkoro, wówczas każde z nich zobowiązane jest do pomocy rodzicom. A jeśli dzieci nie żyją albo ich warunki finansowe są wyjątkowo trudne, wówczas obowiązek alimentowania dziadków spada na wnuki.

Obowiązek alimentowania rodziców i dziadków powstaje wówczas, gdy są oni w niedostatku."
-----
Źródło: GAZETA PRAWNĄ NR 156 (1774) 2006-08-11
Dział "Prawo i Życie", artykuł pt: "ALIMENTY DLA RODZICÓW I DZIADKÓW - Obowiązek nie tylko moralny"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Smutne! :( Chyba najbardziej mu brak innych ludzi i zwyczajnej ludzkiej otwartości serca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Może tak buntuje się przeciw nędzy, bo jest mu obca. Odzywają się rodzinne geny, przyzwyczajone do lepszych warunków" - strasznie się czyta takie bzdury

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Przynajmniej sobie pomieszkam za darmo i porządnie się najem. Kryminalista je lepiej niż ja.* - niestety, to prawda. I dlaczego za wikt i pobyt nie płacą więźniowie zamożni? Z tych pieniędzy móglby AG zjeść lepszy obiad.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.