Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28555 miejsce

Napisz własną historię świata Star Wars!

Z grami „gwiezdnowojennymi” bywało różnie. Od majstersztyków aż po kompletne gnioty - a jakie jest najmłodsze dziecko wytwórni LucasArts - Empire at War?

A long time ago, in the Galaxy far, far away…

Najnowsza gra ze świata Star Wars została zapowiedziana po raz pierwszy prawie dwa lata temu i już wtedy wywołała spore poruszenie. Po pierwsze dlatego, że dwa rewelacyjne RPGi z serii Knights of the Old Republic rozpaliły nadzieje fanów. Po drugie, LucasArts zlecił wykonanie gry ekipie Petroglyph – której lwią część stanowią ludzie z byłego Westwood Studios, znani z „popełnienia” swojego czasu słynnych serii Command & Conquer i Red Alert. Wreszcie, EaW miało mieć wręcz epicki rozmach – bitwy kosmiczne, walki naziemne i budowa własnego Imperium, połaczone w jednej grze… Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że szykuje się hit. A co z rzeczywistością? Czy gra spełnia pokładane w niej oczekiwania?

Together we will rule the Galaxy…

Po przebrnięciu przez ciekawie zaprojektowane menu główne stoimy przed wyborem jednego z trzech trybów gry – kampanii, Galactic Conquest, potyczki, oraz przeznaczonego dla początkujących samouczka. Potyczka i kampania nie wymagają chyba dokładniejszego objaśnienia – są to klasyczne, obowiązkowe dla każdego RTSa tryby.

Ostatnie chwile Alderaan | Pobrane z www.gamespy.comGalactic Conquest natomiast jest, jak dla mnie, gwoździem programu i największym smaczkiem całej gry. Nazwa mówi sama za siebie – podbój Galaktyki. Szansa na napisanie własnej historii Gwiezdnych Wojen. Chcesz ocalić Alderaan przed lekkomyślnym atakiem moffa Tarkina? A może budowa Gwiazdy Śmierci była absurdalnym marnotrawstwem środków, które Imperium mogło wykorzystać lepiej? W tym trybie możesz przetestować wszystkie możliwości. Jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia gracza.

Po wyborze strony konfliktu (Rebelia lub Imperium), scenariusza (Od początku wojny aż po oblężenie Coruscant) oraz poziomu trudności lądujesz przed mapą Galaktyki, na której zaznaczone są planety, floty oraz armie. W tym momencie EaW jest praktycznie grą planszową, podobną do tych z serii Total War - oddziały są reprezentowane przez ikony przesuwane na mapie, a po kliknięciu na planetę masz dostęp do kolejki produkcji. Co jakiś czas otrzymujesz zastrzyk gotówki, którego wielkość zależy od ilości posiadanych planet, liczby kontrolowanych kopalni oraz – rzecz ciekawa i przydatna – od przemytników operujących na światach konkurenta.

Każda planeta daje Ci różne bonusy – przykładowo, dzięki kontroli nad pustynnym Ryloth szturmowcy Imperium otrzymują dodatkowe 35% pancerza, a zdobycie Byss wzmacnia wszystkie maszyny kroczące typu AT-AT i AT-AA. Oprócz tego na wszystkich światach wznosić można wszystko co konieczne do ułatwiania własnych i utrudniania cudzych podbojów - kopalnie, stocznie orbitalne, koszary, fabryki, tarcze planetarne, działa turbolaserowe i tak dalej – dla każdego coś miłego. Część ekonomiczna została zaprojektowana w sposób przejrzysty i intuicyjny, a w razie kłopotów gracz zawsze może skorzystać z pomocy znajdującego się w rogu ekranu droida.

Lord Vader, the fleet has moved out of hyperspace!

Niszczyciel klasy Victory atakuje flotę Rebelii | Pobrano z www.gamespy.comW momencie gdy flota gracza dociera nad świat wroga, rozpoczyna się bitwa kosmiczna. (A cóż innego?) Muszę przyznać, że gdy pierwszy raz ujrzałem na własne oczy jak programiści z Petroglyph poradzili sobie z zadaniem przeniesienia walk kosmicznych na nasze monitory, byłem gotów bić pokłony. Szczegółowe modele statków (Z możliwością niszczenia pojedynczych modułów!), wymieniające salwy burtowe okręty liniowe, manewrujące i wyczyniające skomplikowane akrobacje myśliwce, szczegółowe eksplozje i sceny rozpadu dryfujących w przestrzeni wraków, burze elektromagnetyczne szalejące wewnątrz zakłócających działanie sensorów mgławic… Chwilami trudno zdecydować się, który fragment ekranu jest najbardziej godny uwagi.

Elementem wprowadzającym do walki spory element taktyczny są specjalne zdolności dostępne okrętom. Oprócz raczej klasycznych i mało finezyjnych, takich jak odbywający się kosztem mocy tarcz i silników wzrost siły ognia niszczyciela typu Victory, czy zmasowana salwa rakietowa krążownika Broadside, mamy takie perełki jak niszczycielska wiązka protonowa strzelająca z pokładu zmodyfikowanego okrętu admirała Pietta, lub zdolność kalamriańaskiego admirała Ackbara do skupienia ognia całej floty na pojedynczym celu. Od odpowiedniego ich użycia często zależą losy starcia.

Niszczyciel klasy Imperial i krążownik Broadside atakują wrogie korwety | Pobrano z www.gamespy.comJeśli chodzi o samą stronę techniczną, od razu przyznaję – nie jest idealnie. Walki toczone są nie w pełnym 3D, jak by się mogło na pierwszy rzut oka zdawać, ale w czymś, co można określić jako „2,5D”. Jak to w praktyce wygląda? Otóż jednostki poruszają się i otrzymują rozkazy w dwóch wymiarach, co jednak nie przeszkadza myśliwcom oraz pociskom „wyskakiwać” poza płaszczyznę, tak aby osiągnąć, na przykład, zawieszony kilkaset metrów pod głównymi modułami stacji generator tarcz. Może brzmi to nieco niejasno – ale w praktyce jest to system praktyczny i równie łatwy w obsłudze jak te znane z Homeworlda czy Hegemonii, przy czym nie ogranicza on wcale spektakularności starć.

A propos spektakularności – nie wolno zapomnieć o specjalnym trybie pracy kamery, która pozwala przyjrzeć się bitwom z perspektywy siedzącego na sali kinowej widza. Wrażenie jest niesamowite – punkt widzenia to podąża za lecącym wzdłuż kadłuba niszczyciela X-Wingiem, to daje szeroką panoramę bitwy, by za sekundę pokazać wspomnianego X-Winga osaczonego przez TIE Fightery, a na sam koniec uraczyć nas wizją wymiany salw burtowych pomiędzy niszczycielem imperialnym a krążownikiem Rebelii.

General Veers, prepare your men!


Walki lądowe są niemniej widowiskowe i emocjonujące. Nie ma w nich nic z nudnego i topornego Force Commandera – jest za to szybka akcja i konieczność taktycznego myślenia, prawie jak za starych, dobrych czasów gdy na naszych dyskach królował Starcraft.

Podczas walki z zasady gorzej ma atakujący – zwłaszcza, jeśli obrońca przygotował swoje pozycje i dostosował je do warunków terenowych. W EaW jednak posunięto się o krok dalej. Ściślej, na każdej planecie znajduje się kilka punktów desantowych, od których zdobycia zależy to iloma oddziałami atakujący może dowodzić. Na początku pod kontrolą szturmującego znajduje się jeden taki punkt, kolejne należy więc zdobyć siłą. Niski limit ilości jednostek którymi możesz maksymalnie dowodzić - najczęściej 6 do 8 oddziałów - wymusza ostrożny dobór wojsk, tak by te szczupłe siły poradziły sobie z garnizonem planetarnym, który będzie miał wsparcie całej swojej bazy, non-stop produkującej i dosyłającej na front posiłki.

AT-AT w natarciu | Pobrano z www.gamespy.comOprócz punktów desantowych na mapie znajduje się zazwyczaj szereg platform konstrukcyjnych, które walczący mogą przejąć przy pomocy piechoty i zbudować na nich prowizoryczne konstrukcje polowe – zbiorniki z bactą leczące żołnierzy, stacje naprawcze dla pojazdów, czujniki polowe bądź też lekkie wieżyczki. Jeśli walka toczy się o rozbudowaną planetę, to często broniący się będzie miał po swojej stronie dodatkowe czynniki – na przykład baterie dział turbolaserowych bądź generator grawitacyjny, unieruchamiający czołgi repulsorowe.
Rzeczą oczywistą jest, że uwzględniono również warunki środowiska naturalnego oraz pogodę – na kim wrażenia nie zrobiła filmowa scena bitwy w burzy piaskowej na Geonosis? To samo mamy tutaj – opady deszczu zmniejszają celność blasterów, strumienie lawy uniemożliwiają wykorzystanie piechoty, a wspomniane burze piaskowe powodują zakłócenia w działaniu rakiet.

Podobnie jak w kosmosie, tutaj też mamy do dyspozycji specjalny tryb kamery. Widok trzech AT-ATów, kroczących wąskimi kanionami Ryloth podczas szalejącej burzy piaskowej, z maleńkimi sylwetkami szturmowców drepcących pod ich nogami to jedna z najpiękniejszych scen, jakie widziałem w jakimkolwiek RTSie.

The Force is strong in this one…

Imperator również może wziąć udział w walce... | Pobrano z www.gamespy.comZarówno w kosmosie, jak i na lądzie, naszym oddziałom pomagać mogą bohaterowie tacy jak Darth Vader, duet Han Solo i Chewbacca, czy imperialny generał Maximilian Veers (Ten z „Imperium Kontratakuje”). Każdy z nich dysponuje specjalnymi zdolnościami, które pozwalają przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. I tak, niewrażliwy na ogień z broni ręcznej Vader używając Mocy jest w stanie powalić całe legiony piechoty i dosłownie rozerwać na strzępy czołgi oraz wieżyczki, a w kosmosie wspiera swoje oddziały z kokpitu specjalnie zmodyfikowanego myśliwca TIE. Z kolei Solo to znakomity szpieg i wojak, a jego „Sokół Millenium” sprawdza się doskonale w roli zwiadowcy. Można śmiało powiedzieć, że dobrze użyty bohater jest wart o wiele więcej, niż Gwiazda Śmierci.


Specjalnymi zdolnościami dysponują również i zwykłe jednostki. Kompania piechoty może się rozproszyć, stając się znacznie odporniejsza na atak kosztem prędkości marszu, a czołgi typu TIE uaktywnić mogą mechanizm samozniszczenia, zamieniający te szybkie i delikatne maszyny w śmiertelnie groźnych kamikadze. Sukces osiągnąć można jedynie poprzez umiejętne połączenie brutalnej siły, finezji i odrobiny sprytu.

She’s beautful...

Czołgi Rebelii w walce z AT-AT | Pobrano z www.gamespy.comTyle rzec można o muzyce. Fragmenty utworów znanych z obydwóch trylogii, zmiksowane i przekomponowane, tworzą tło muzyczne dla zmagań Imperium i Rebelii. Muzyka zmienia się dynamicznie – spokojne rytmy z mapy Galaktyki czy scen desantu twoich wojsk na powierzchni planety zmieniają się w szybką, marszową muzykę z chwilą napotkania wroga, by ostatecznie, po twoim triumfie, przerodzić się w zwycięskie fanfary. Polecam założyć na czas gry dobre słuchawki – iluzja oglądania kolejnego filmu z serii Star Wars będzie pełna. Odgłosom również niewiele można zarzucić – charakterystyczny syk miecza świetlnego czy ryk silników myśliwca TIE brzmią tak jak powininny. Czyli jak na filmie.

Don’t fail me again… Admiral.

Ekran zarządzania planetą | Pobrano z www.gamespy.comNiestety, nie ma rzeczy idealnych. Twórcom EaW również można co nieco wytknąć. Ktoś mógłby kręcić głową i mówić, że brakuje wielu jednostek z Galaktyki Star Wars, takich jak superniszczyciele czy, znane chociażby z serii X-Wing, drednoty. I nie da się temu zaprzeczyć. Komuś innemu nie podobać się może mała liczba bohaterów oraz niezbyt rozbudowane drzewko technologiczne. Znowu dla mnie pewnym ograniczeniem jest niski limit ilości walczących jednostek, uniemożliwiający tworzenie w trybie Galactic Conquest i w kampanii naprawdę epickich starć – bo co to za bitwa, w której można użyć 4 niszczycieli i nic więcej? Niestety, na odtworzenie Bitwy o Endor przyjdzie nam jeszcze poczekać.


Przyczepić się można też do spolonizowanych głosów postaci. Charakterystyczny, metaliczny bas Vadera ciężko podrobić, podobnie jak elektroniczną paplaninę C-3PO. Moim zdaniem o wiele lepiej sprawdziłaby się tutaj polonizacja kinowa, zwłaszcza że same teksty zostały przetłumaczone bardzo dobrze, bez literówek i błędów merytorycznych.

Evacuate? In our moment of triumph?

Imperator i Darth Vader świętują zwycięstwo | Pobrano z www.gamespy.comA więc? Czy Empire at War kontynuuje dobrą passę gier LucasArts, rozpoczętą rewelacyjnymi KotORami? Zdecydowanie tak. Jest to najlepsza strategia umiejscowiona "Dawno temu, w odległej Galaktyce". Gram w nią już ładnych parę miesięcy – i za każdym razem gdy muszę kończyć, nie mogę się doczekać chwili, gdy ponownie uruchomię EaW i pokieruję moim oddziałem szturmowym poprzez równiny kolejnej planety. Może i nie jest to gra doskonała – ale na pewno jest jedną z najbardziej grywalnych w swojej klasie. O ile się nie mylę, to jest właśnie wyznacznikiem „miodności” gry. Nie grafika, nie muzyka, ale właśnie owa niezdefiniowana, wedle niektórych wręcz mistyczna, grywalność.

Niedawno do sprzedarzy trafił dodatek – „Forces of Corruption”, którego recenzję postaram się wkrótce sklecić i tutaj zamieścić.

W skrócie:

Tytuł: Empire at War
Twórcy: LucasArts/Petroglyph
Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia
Wymagania sprzętowe: P III/AMD Athlon 1.0 GHz lub szybszy, 256 MB RAM, ATI Raedon 7200/NVIDIA GeForce 256 lub lepsze, czytnik DVD

Screeny pochodzą z angielskiej wersji gry.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.