Pozycja materiału w rankingach:
Line-up belgijskiego festiwalu Dour jest srogi dostatecznie, by wziąć go poważnie pod rozwagę. Niezorientowanych oraz poszukujących bieżącej informacji, zapraszam do lektury.
Na rekord Guinessa zakrywa pomysł zmieszczenia w ciągu czterech dni dwustu zespołów na zaledwie siedmiu scenach. Taki ambitny plan narzucili sobie organizatorzy festiwalu odbywającego się bodajże w najbardziej gorącym sercu Europy - nieco ponad 200 km od Paryża, Düsseldorfu i Luksemburgia, około 300 od Amsterdamu i Londynu. Wioska, która będzie jego scenerią, to niepozorna mieścina o nazwie Dour właśnie. Można tam dojechać pociągiem, autobusem lub samochodem (na stronie festiwalu znajduje się specjalne forum dla festiwalowiczów chętnych podzielić się miejscami w samochodach). I, co najlepsze, dzika przyjemność słuchania muzyki kosztuje całkiem rozsądnie - 100 Euro. No dobra, to czym Belgia miałaby nas zachęcić bardziej, niż cały bukiet muzyki zapowiadanej na polskich festiwalach?Zobacz także:
Artykuły
(279)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.42)
Wiek: 25 | Miejscowość: Palermo Sicilia | Kraj: Polska
O mnie: but at least i don't see you float away
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Natalia Skoczylas 16.05.2011 17:13
Zapomniałam - daty to 14-15-16-17 lipca.