Facebook Google+ Twitter

Narine: "Warto próbować..."

Wokalistka pochodząca z Armenii, kocha Polskę. Postawiła wszystko na jedną kartę i poszła na casting do programu „Voice of Poland“. W naszej rozmowie opowiada nie tylko o muzyce, a także o swoim butiku…

Narine, wulkan energii. / Fot. Z archiwum NarineMariola Morcinková: Kiedy wpadłaś na pomysł wzięcia udziału w castingu do pr.“Voice of Poland“?

- Pomyślałam, że warto spróbować i poszłam na przesłuchania w ciemno.

Według czego wybierałaś piosenkę, z którą wystąpiłaś podczas przesłuchań w ciemno?

Narine:To nie ja wybierałam piosenkę na przesłuchanie w ciemno, a producenci. My wybieramy z listy 10 utworów a oni podejmują decyzję, który z tych dziesięciu utworów dany uczestnik zaśpiewa. Padło na „Price Tag“ i bardzo dobrze. Trudny utwór, ale dałam z siebie wszystko.

Co czułaś, kiedy usłyszałaś dźwięk odwracającego się fotelu i wiedziałaś, że przeszłaś dalej? A co czujesz teraz, kiedy odpadłaś w bitwach?

- To bardzo trudne stanąć i zaśpiewać do czyichś pleców. Trochę ma się uczucie jakby cię ignorowali tym że siedzą plecami, ale chodzi o to żeby oczarować głosem a nie długimi nogami :) Kiedy odwraca się fotel, czujesz ulgę.

Trzeba wykorzystać swój czas jak najlepiej i robić swoje. To jest gra, konkurs, ktoś zostaje bo jest lepszy, ktoś odpada nie dlatego, bo jest gorszy, ale dlatego że takie są reguły gry.

Tuż po Twoim pierwszym występie w „Voice..“ miał premierę Twój singiel „Here I am“, jak długo trwały prace nad nim, czy „wypusczenie“go było zaplanowane i gdybyś nie wystąpiła w programie też by się pojawił?

- Piosenka była gotowa od jakiegoś czasu, nagraliśmy ten kawałek z moim producentem Pawłem Gawlikiem jakiś czas przed moimi występami w „TV OP“. Planowaliśmy premierę tego singla dokładnie na ten czas, czyli na 16 marca a to, że akurat to się zbiegło z emisją mojego odcinka z przesłuchań blind, no to już jako dodatek (śmiech).

Czy aktualnie, tak, jak w przypadku piosenki „Hay em Yes“, promujesz kawałek także w Armenii?

- Tak, piosenkę pt: "Here I Am" planuję promować zarówno w Armenii jak i w Polsce. W Armenii wersję angielską, a w Polsce w polskiej wersji językowej.

Często na płytach pojawiają się goście. A czy Ty zaprosiłaś kogoś do wspólnego wykonania którejś z piosenek?

- Wcześniej to było tak, że to ja byłam gościem na kilku płytach, czy też udzielałam wokalu różnym producentom ze sceny muzyki elektronicznej. Ale obecnie raczej skupiam się na solowych działaniach i mój producent muzyczny, Paweł Gawlik jest największym gościem na tej płycie, bo to wszystko jego zasługa.

W Twoim sercu grają polskie, ale także Ormiańskie rytmy. Który kraj jest Ci bliższy, Polska, czy Armenia?

Polska jest moim domem, krajem w którym mieszkam, a Armenia to moje korzenie, moja tęsknota. Te kraje wywołują we mnie skrajnie różne emocje, dlatego nie mogłabym powiedzieć czy ważniejsza jest dla mnie Polska, czy Armenia. Kocham obydwa kraje tak samo (śmiech).



Oprócz muzyki Twój czas wolny wypełnia także „Styloskop“, sympatyczny butik na warszawskiej stacji metra Kabaty. Jak godzisz wokalne obowiązki z tymi, jakie daje prowadzenie sklepu?

- To jest bardzo ciężka praca. Jestem bardzo aktywna w ciągu dnia, czasami muszę być w trzech miejscach na raz, ale jeśli ktoś uważa, że sukces przychodzi tylko dlatego. że mamy piękne oczy, jest w dużym błędzie. Trzeba mieć w sobie tyle siły by pokonywać swoje słabości, bariery, zmęczenie, czy strach. Trzeba bardzo mocno wierzyć w swoje marzenia i robić wszystko z pasja. Jeśli to, co robisz jest twoją pasją, to na pewno nie jest twoją pracą (śmiech) Ja pasjonuję się zarówno modą jak i muzyką więc układam swój grafik tak, aby dzielić swój czas na jedno i drugie (śmiech).

(Rozmawiała Mariola Morcinková)

















Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.