Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20623 miejsce

Narkomanami stają się coraz młodsi uczniowie

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2007-03-19 13:33

Środki odurzające są coraz tańsze, coraz łatwiej je kupić, a rodzice nie interesują się tym, co robią ich dzieci. Skutek? Ćpają nawet 8-, 10-latkowie. Dziewczyny często kończą jako prostytutki, a chłopcy jako dilerzy

Narkotyki biorą coraz młodsi uczniowie. Fot. Dziennik BałtyckiAdaś ma 12 lat, ale brać zaczął już w trzeciej klasie podstawówki. Od heroiny uzależnił się w kilka miesięcy. Poznał ją wcześniej niż papierosy i wódkę, bawiąc się ze starszymi kolegami na jednym z podwórek stołecznej Pragi. Chłopak coraz bardziej się staczał. Uratował go kurator, który odwiedzał jego rozbitą rodzinę. Spakował rzeczy Adama i zawiózł go do Centrum Leczenia Uzależnień przy ul. Sobieskiego. Jak pokazują wyniki badań, problem uzależnienia młodzieży narasta. Urszula Dylewska, dyrektorka Zespołu Szkół Rolniczego Centrum Kształcenia Ustawicznego w Wojsławicach (Łódzkie), zdębiała, gdy nauczyciele przyprowadzili do jej gabinetu podejrzanie zachowujących się pierwszoklasistów, którzy – jak się później okazało – przyszli na lekcje pod wpływem marihuany. Wezwała rodziców, zawiadomiła kuratorium, starostwo powiatowe i policję. Nastolatkami zajął się kurator sądowy. W Sieradzu – jak mówi starszy sierżant Paweł Chojnowski, rzecznik prasowy KPP – troje gimnazjalistów przyłapano na paleniu marihuany na przerwie między zajęciami. Z danych Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii wynika, że w Polsce jest co najmniej 71 tys. trwale uzależnionych. Z roku na rok liczba ta rośnie.
– Ale nie tak gwałtownie, jak w 1989 roku, gdy narkotyki dopiero trafiały na rynek – mówi Agnieszka Kolbowska z Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii.
Za to ostatnio bardzo spadły ich ceny. Jacek, 25-letni narkoman, który od miesiąca próbuje wyjść z nałogu, wyjaśnia:
– Dwa lata temu za gram amfetaminy trzeba było zapłacić 50 zł, a teraz 10 zł. Kokaina kosztowała niedawno 300 zł za gram. Teraz jest dziesięć razy tańsza. Tabletki extasy, zażywane najczęściej w klubach i na imprezach, są już dostępne w cenie 2,5 zł za sztukę. Wszechobecna staje się kokaina, która przestała być narkotykiem elitarnym. Spada natomiast spożycie heroiny.
– Powodem jest samozachowawczy instynkt młodzieży, która rozumie, że heroina jest narkotykiem najsilniej uzależniającym – mówi Robert Rutkowski, psychoterapeuta, przewodniczący Mazowieckiego Towarzystwa Rodzin i Przyjaciół Dzieci Uzależnionych "Powrót z U". I przestrzega: – Nie wszystkie narkotyki uzależniają fizycznie, większość uzależnia psychicznie. Wszystkie jednak tak samo mogą zrujnować życie. Według prof. Janusza Czapińskiego, psychologa społecznego z Uniwersytetu Warszawskiego, członka Rady Programowej Kampanii "Szkoła bez przemocy", spożywanie narkotyków nieodzownie wiąże z nadużywaniem alkoholu i paleniem papierosów.
– Mamy bardzo wysoki poziom spożycia alkoholu wśród młodzieży. Aż 80 proc. uczniów kończących gimnazjum poznało smak alkoholu. W piciu i paleniu chłopcom dorównują już dziewczęta – mówi profesor.
Jeszcze niedawno narkomanów było więcej w dużych miastach niż w miasteczkach i na wsiach. Dzisiaj różnice te się zacierają.
– Każdy jest narażony na kontakt z narkotykami. Jeśli z tego skorzysta, może mieć konflikt z prawem. Dziewczyny często kończą jako prostytutki, a chłopcy jako dilerzy – mówi Robert Rutkowski, do którego przychodni w Warszawie trafia rocznie 1000 pacjentów.
Najprostszym sposobem ochrony dzieci przed narkotykami jest nawiązanie bliskiej rodzinnej więzi. Jednak polscy rodzice głównie komunikują się z młodzieżą poprzez nakazy, i nie mają czasu na szczerą rozmowę.
– Jeżeli my nie znajdziemy czasu na rozmowę z dzieckiem, to na pewno znajdzie go diler – przestrzega Rutkowski.
Rozmawiać trzeba też w szkole. W Gimnazjum nr 2 w Sokołowie Podlaskim (Mazowieckie) odbywają się m.in. zajęcia terapeutyczne, a ucznia przyłapanego na piciu piwa czy paleniu marihuany karze się zakazem udziału w wycieczce, wyjściu do kina czy szkolnej imprezie.
Dobrze, jeśli szkoły wspiera policja. Na końcu, gdy dziecko już wpadło w narkotykowy wir, na horyzoncie pojawiają się terapeuci.
– Dzisiaj w kraju mamy wiele autorskich programów terapeutycznych, opartych w dużej mierze na doświadczeniach Monaru – mówi Elżbieta Kalinowska, psychoterapeutka z Ośrodka Terapii Polana w Warszawie.
Ale, zamiast leczyć, lepiej nie dopuszczać do uzależnienia.

Rodzice nie mieli czasu

Mówi 33-letni Rafał z Warszawy, grafik komputerowy, który zaczął ćpać w szkole a teraz z pomocą psychoterapeuty stara się wyjść z narkotykowego nałogu.
– Jak zaczynałeś?
– Od zwykłego wypalenia jointa. To było z czystej ciekawości, w technikum. Potem paliliśmy coraz częściej, wydawało się nam, że tworzymy szkolną elitę. Z czasem doszła amfetamina, próbowałem innych narkotyków. Nigdy jednak nie stoczyłem się na samo dno, w rozumieniu tego, przez co przechodzili inni, którzy okradali rodziców, żeby mieć na prochy albo wylądowali na ulicy. Amfetamina pomagała mi głównie w pracy. Nie jestem zbyt pracowity, a ona pozwalała mi przetrwać wiele godzin przy komputerze.
– Z jakiej pochodzisz rodziny?
– Kiedyś moi rodzice byli niezamożni, ale z biegiem lat zaczęli dorabiać się na handlu na Stadionie Dziesięciolecia. Niczego mi nie brakowało, prócz rodziców. Gdy zaczęli zarabiać, zagubili się, kompletnie stracili dla mnie czas. To wtedy odkryłem narkotyki. Brałem 10 lat.
– Dlaczego postanowiłeś z tym skończyć?
– Denerwowało mnie, że bez amfetaminy nie mogę nic zrobić na komputerze, stałem się bardzo nerwowy w kontaktach z moim dzieckiem. Byłem jak wulkan. Podczas awantury rzucałem w żonę różnymi przedmiotami. Siadła mi psychika. Uznałem, że muszę z tym skończyć, bo narkotyki zupełnie mną zawładnęły. Teraz leczę się już od roku.
– Jak rodzice mogą chronić dzieci przed narkotykami?
– Jeżeli dziecko zaczyna brać, to znaczy, że ma problemy w domu, szkole, rówieśnikami. Z dziećmi trzeba po prostu rozmawiać. To najprostsza recepta.

Kontakt przede wszystkim

Kazimierz Koruba, psycholog, trener Polskiego Towarzystwa Psychologicznego

Rodzice, wspólnie z nauczycielami, muszą interesować się tym, co dzieci robią w swoim gronie. Powinni zadbać, by nie pojawiały się tam papierosy, alkohol czy narkotyki. A na pewno, by nie były one akceptowane. Można to robić na przykład poprzez sport. Trzeba się jednak zatroszczyć o to, by zajmował się tym trener, który nie pije i nie pali w towarzystwie młodzieży. Zazwyczaj rodzice nie wiedzą, kiedy ich dziecko po raz pierwszy wzięło narkotyk. Dowiadują się o tym później – wtedy, gdy młody człowiek już się nie kontroluje i uzależnienie zaczyna brać górę. Dlatego rodzice i nauczyciele nie powinni się łudzić, że to był dopiero pierwszy raz. Powinni wkraczać zdecydowanie. Gdy sprawy zaszły już dalej, czyli gdy młody człowiek w miarę regularnie używa narkotyku i staje się on dla niego sposobem życia, wtedy również konieczna jest presja na to, by przestał to robić. Powinna temu też towarzyszyć pomoc terapeuty oraz oferta jakiegoś innego stylu życia.

Wojciech Trzcionka

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Cóż....plaga narkomani śięga juz niestety coraz mlodszych i nic się nieda zrobic boludzie po prostu chcę brać?!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.