
Zniszczona okładka, wypadające strony... Znaleziona w stercie starych książek dawnego właściciela mieszkania, które kiedyś wynajmowałam. Przeznaczona, wraz z wieloma innymi, na śmietnik. Rzucił mi się w oczy intrygujący tytuł, postanowiłam ją zatem ocalić.
Autor już w samym wstępie podkreślił, że: "W początkach lat siedemdziesiątych, kiedy pisałem tę powieść, zjawisko narkomanii było prawie nieznane. Znana była natomiast tzw. "mała narkomania", jakże często spotykana w poradniach odwykowych (...)".
Józef Stompor, lekarz specjalizujący się początkowo w chirurgii kostnej, później poświęcił się leczeniu lekomanii i alkoholizmu, czyli tej "małej narkomanii", o której wspomniał już na pierwszej stronie książki.
W centrum uwagi znajdują się problemy, z jakimi borykał się główny bohater - Robert Cwaliniak, lekarz pracujący w szpitalu, pogotowiu i poradni odwykowej, a także trudności ludzi dotkniętych skutkami nadużywania leków czy też alkoholu (tzw. "mała narkomania"), dramaty, jakie przeżywali nie tyle oni sami co ich najbliżsi. I wbrew pozorom, mimo tak wymownego tytułu, problem narkomanii został tu poruszony tylko powierzchownie - w czasach, gdy zjawisko to w Polsce nie było zbyt znane i rozpowszechnione, nie mówiło się o nim głośno, niewielka była też wiedza w tym zakresie i to zarówno wśród polskiego społeczeństwa, jak i wśród środowisk medycznych. Wątek ten wprowadza do książki jedynie pojawienie się Moniki, młodej dziennikarki, zbierającej materiały do reportażu na temat narkomanii. Jej postać od początku wydaje się zbyt tajemnicza i dopiero pod koniec dowiadujemy się, że jej zainteresowanie tym problemem ma związek z pewnymi osobistymi doświadczeniami...
Nie będę jednak zdradzać szczegółów, zachęcam do sięgniecia po lekturę. Język prosty i przyjemny, fabuła również, wątki psychologiczne, miłosno-erotyczne, historyczne, społeczne.... Zatem lekko i szybko można przebrnąć przez te ponad 300 stron. Warto przeczytać o współczesnych patologiach z punktu widzenia kogoś, kto opisywał te zjawiska już przed czterdziestoma latami. "Kiedyś tego nie było" - na pewno niejeden z nas takiego stwierdzenia używał albo też usłyszał w odniesieniu między innymi do narkomanii, alkoholizmu czy też lekomanii. A Józef Stompor pokazuje nam, że to zjawisko istniało, problem ten wcale nie narodził się wraz z postępem cywilizacyjnym ostatnich lat - po prostu wiedza była znikoma, a temat dla większości drażliwy. Dlaczego jeszcze warto sięgnąć po tę książkę? Bo nie ma tu typowego moralizatorstwa i powtarzania co drugie zdanie, że "tak nie wolno", "to jest złe".
Zachęcam zatem do lektury, zwłaszcza w te zimne i śnieżne zimowe wieczory, które chyba już na stałe do nas zawitały w tym roku!