Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 5pkt

Oceń:

Narkotyk władzy


Żyjemy w wyjątkowych czasach, bo jesteśmy świadkami wydarzeń, które wprawdzie pojawiały się na świecie niemal na początków jego istnienia, ale jak wirus przechodziły wielokrotne mutacje.

Otaczający nas świat jest równie bogaty w dobro, piękno, atrakcje i przyjemności, jak w zło, brzydotę, cierpienie i niebezpieczeństwa związane z każdą sferą ludzkiego życia. Człowiek zawsze staje przed wyzwaniami decydującymi o jakości jego człowieczeństwa. Jednym ze współczesnych wyzwań ludzkości stały się narkotyki. Tylko niektóre z nich są wymysłem dzisiejszej farmacji, większość zaś istniała od zawsze i była wykorzystywana nie tylko w ludowej medycynie do leczenia, a nawet ratowania życia ludzkiego. Same w sobie nie są siłą niszczycielską, skoro mogą leczyć, ale korzystanie z nich wymaga fachowej kontroli.

Doświadczenie uczy, że narkotyki są bardzo niebezpieczne, ponieważ uzależniają, ostatecznie zaś totalnie niszczą człowieka. Wydaje się, że działanie wielu innych energii będących do dyspozycji człowieka powoduje skutki podobne do narkotyków. Jedną z nich jest niewątpliwie władza. Nie chodzi oczywiście tylko o władzę polityczną, ale o wszelką zwierzchność, która z jednej strony jest koniecznością w każdym układzie wspólnotowym i społecznym, z drugiej zaś stanowi ponętny kąsek, do zgarnięcia którego pcha człowieka ambicja. Nic w tym złego, jeżeli ambicja jest zdrowa i służy innym, jeżeli natomiast wypływa ze źródeł egoistycznych, władza natychmiast staje się groźnym narkotykiem. Chorobie nadużywania władzy ulegają ojcowie czy matki w rodzinach, prezesowie małych i wielkich przedsiębiorstw, dyrektorzy szkół, proboszczowie parafii i wszystkie szczeble władzy każdej wspólnoty bez wyjątku.

Władza stwarza stosunek zależności. Zależność wymaga posłuszeństwa, dostosowania się do nakazów, zrezygnowania ze swoich pomysłów. Taka sytuacja rodzi czasem wewnętrzny opór, chęć wyłamania się spod nakazu, a w skrajnych przypadkach bunt i wymówienie posłuszeństwa. Władza korzysta wówczas z uprawnień przywołujących do porządku dziecko w domu, ucznia w klasie, pracownika w biurze czy w zakładzie pracy. Między władzą a podwładnym istnieje stałe, niekoniecznie artykułowane napięcie, które może być twórcze, jeżeli zarówno władza stosuje słuszną dawkę nakazu, jak i podwładni odpowiadają na nią stosownym posłuszeństwem. Jednakże każde nadużycie władzy jest zastosowaniem niestosownej, niebezpiecznej dawki, która jest szkodliwa dla wspólnoty, a przede wszystkim powoduje korozję samej władzy.

Żyjemy w wyjątkowych czasach, bo jesteśmy świadkami wydarzeń, które wprawdzie pojawiały się na świecie niemal na początków jego istnienia, ale jak wirus przechodziły wielokrotne mutacje, a nie zawsze społeczeństwo było w stanie zorientować się, że to nic nowego, tylko że jawi się w innej postaci. Uczeni starają się opisywać, porządkować, klasyfikować, a także oceniać zachowania ludzkie, zwłaszcza te, które mają wpływ na losy człowieka, jego kondycję materialną i duchową, jego poczucie bodaj względnego szczęścia, na zaspokojenie podstawowych potrzeb, na świadomość realizowania się jednostki i społeczeństw złożonych z osób, którym przysługuje z natury godność i prawo do realizacji siebie samego w warunkach, w których żyją. Takie aspiracje mogą być urzeczywistnione tylko w warunkach uznania i poszanowania człowieka jako osoby, jako jednostki, ale równocześnie mającej naturalne prawo do spełniania się w społeczeństwie, we wspólnocie. Indywidualne prawa człowieka są ważne, ale nie są jedyne, bo człowiek nigdy nie żyje sam i chcąc nie chcąc zawsze będzie się rozwijał tylko i wyłącznie w jakiejś wspólnocie. Może to być wspólnota naturalna, taka jak rodzina czy państwo, ale może to być również coś mniej formalnego, grupa rówieśnicza, ludzie o podobnych zainteresowaniach intelektualnych, społecznych czy kulturalnych. Bliskość ludzi, jaka nawiązuje się dzięki wspólnocie, zależy w dużej mierze od tego, z jakiej wspólnoty wywodzą się te więzy. Inny charakter ma bliskość rodzinna, inny przyjacielska, szkolna, inny wreszcie wywodząca się z kontaktów luźnych, sporadycznych, wprawdzie serdecznych, ale krótkotrwałych i nie opartych na dobrej wzajemnej znajomości.

Patrząc na aktualną sytuację polityczną, możemy odnieść wrażenie, że znaleźliśmy się na falach wzburzonego oceanu, który gruntownie rozbił i powikłał wszelkie więzy i istniejące dotychczas zasady współżycia społecznego. Konstruowanie sojuszy dla rozwiązania różnych problemów gospodarczych i społecznych, a zwłaszcza tworzenie koalicji parlamentarnej dla stworzenia większości, która byłaby zdolna rządzić demokratycznym państwem, wynika z rozdrobnienia i różnorodności poglądów reprezentowanych przez wyborców oraz braku zgody na powierzenie jednej partii pełni władzy.

Nie można się dziwić, że każdy z wyborców ma jakąś wizję państwa, w której dostrzega także miejsce dla siebie, dla swoich interesów i możliwości. Interesy poszczególnych obywateli nie muszą się pokrywać z dobrem państwa, ale właśnie ono, kierując się prawem, sprawia, że w ramach wspólnoty politycznej, w systemie społecznym i gospodarczym zdrowego państwa, mają szansę tylko takie postulaty wyborców, które realizują dobro wspólne. Kto nie potrafi o nie dbać, powinien odejść, nie czekając na werdykt społeczeństwa, zwykle bardzo surowy w stosunku do tych, którzy nadużyli władzy.

Zobacz także:

Tadeusz Pieronek OFFline profil autora

Autor: Tadeusz Pieronek

Napisz do autora

Artykuły (23) Galerie (0) Średnia ocen (4.67)

Wiek: 62 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska

O mnie: Biskup senior diecezji sosnowskiej.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 7

Sortuj komentarze:

Zbigniew Michał Twerd 18.08.2007 18:42

Ocena: Ocena pozytywna 31 Ocena negatywna 31

JWW , co uważasz za głupie w moim komentarzu ? Tezę , ze polska polityka nie różni się niczym szczególnym od polityki w innych krajach UE ? Czy tezę o uprzywilejowanej nad miarę pozycji kk w Polsce ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 13.08.2007 00:07

Ocena: Ocena pozytywna 24 Ocena negatywna 23

Ale demagogia na poziomie Ojca Dyrektora, Gwiazdów i ambasady białoruskiej - przemawia przez Ossada... Co mają postkomuniści do wyważonych sądów i mądrości autora tekstu?

Niestety wszystko jest lepsze od braci Kaczyńskich - demagogów którzy jednocześnie występują w, i walczą z RM... jeden się podlizuje, a drugi z tchórzostwa wystawia swoją żonę na ataki szemranego faceta który powinien już dawno siedzieć za machloje finansowe i propagowanie faszyzmu.

Zakończenie tego stanu jest konieczne i nie ma to zupełnie nic wspólnego z bezczelną sugestią głosowania na komunistów, żydów, masonów i Ukraińców...

Wstyd...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Degler 12.08.2007 23:46

Ocena: Ocena pozytywna 30 Ocena negatywna 31

W mieście Solidarności takie poglądy, JWW... Ech... Czyli głosujemy na postkomuchów, wszystko lepsze niż Kaczory? Ech...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 12.08.2007 23:41

Ocena: Ocena pozytywna 29 Ocena negatywna 28

+++

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 12.08.2007 23:37

Ocena: Ocena pozytywna 30 Ocena negatywna 23

Przeczytałem bardzo wyważony tekst i dwa bardzo głupie komentarze na poziomie... no może raczej nie na poziomie.

Sytuacja nazwana eufemistycznie narkotyczną żądzą władzy, jest dla mnie od początku paranoicznym oglądem świata przez Jarosława Kaczyńskiego. Obecny kres IV RP wynika z niemożliwości znalezienia wroga zewnętrznego i konieczności szukania go gdziekolwiek. Panowie "Wielcy Bracia" są po prostu chorzy i dyspepsja z powodu zjedzenia przystawek, i własnego ogona - nie usprawiedliwia szkód które wynikają dla naszego kraju.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mariusz Wójcik 11.08.2007 22:36

Ocena: Ocena pozytywna 30 Ocena negatywna 41

W pełni zgadzam się z Szanownym Przedmówcą. Ja określiłbym bym to innymi słowami ,które jak mniemam zostałyby usunięte. Tytuł artykułu mógłby brzmieć " Mamy parcie na władze - kościół" ,władza ,pieniądze ,wpływy i maczanie paluchów w każdą dziedzinę życia ,to nasza specjalność i jedyna prawdziwa misja. W tym kraju nigdy nie będzie normalnie ,dopóki nie nastąpi prawdziwe rozdzielenie kościoła od państwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zbigniew Michał Twerd 11.08.2007 21:24

Ocena: Ocena pozytywna 28 Ocena negatywna 26

"Patrząc na aktualną sytuację polityczną, możemy odnieść wrażenie, że znaleźliśmy się na falach wzburzonego oceanu, który gruntownie rozbił i powikłał wszelkie więzy i istniejące dotychczas zasady współżycia społecznego."
Raczej nie możemy odnieść takiego wrażenia, ale jeśli już je odniesiemy, będzie to wrażenie błędne. W drugiej części zdania znajdujemy jakąś na poły poetycką, dreszcz budzącą apokaliptyczną wizję Polski.Takie larum usprawiedliwione było w czasach okupacji niemieckiej, albo za Stalina.
Tymczasem w Polsce polityka nie rożni sie niczym szczególnym od polityki w innych demokratycznych krajach. Tą typową europejską normalność może zakłócać nieco niespotykana gdzie indziej aktywna polityczna rola kościoła katolickiego , jego uprzywilejowana pozycja w konstytucji oraz jego stała, niejako urzędowa , obecność w życiu publicznym i rozmaitych instytucjach państwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.