Facebook Google+ Twitter

Naród Laibacha według Silence

Ukazała się właśnie nowa płyta słoweńskiego potentata industrialu Laibacha - "Volk". To wydawnictwo zaskakujące w każdym względzie.

Też byłam zaskoczona słysząc, że Laibach pracuje wiele miesięcy nad płytą z hymnami narodowymi, w której - jak się wydawało - treść jest właściwie zamknięta (bo hymny te napisał przecież ktoś inny). Fani industrialnego brzmienia zespołu będą zakoczeni pozorną łagodnością płyty. Nie wnikając bowiem w to, co napisane jest na okładce, album "Volk" przypomina raczej kolejną propozycję słoweńskiego Silence... Ta mieszanka spowodowała, że do recenzji potrzebowałam nieco oswojenia z tym niezwykłym połączeniem.

okładka Pomysł nagrania 13 hymnów różnych narodów jest być może zaskakujący dla wielu, ale Laibach od początku twórczości konsekwentnie mówi o narodach, historii, zagrożeniu totalitaryzmem i wojną. Tak symboliczny wybór tematu płyty wydaje się zatem naturalną konsekwencją tej drogi. Ponieważ Laibach zaprosił do współpracy chłopaków z Silence, którzy skądinąd tworzą muzykę kompletnie od wcześniejszego Laibacha odległą, "Volk" zyskał słowiańską duszę i aranżacyjną różnorodność niepodobną do niczego co słyszeliście wcześniej (no chyba, że słyszeliście Silence). Płyta jest melodyjna i spokojna, chwilami filmowa i trip-hopowa, chwilami wzruszająca, gdzie indziej podniosła.

Wypada wtrącić słówko o Silence. Zespół dwukrotnie, niestety lub stety akustycznie, koncertował w Polsce. Wydaje się że są zespołem popowym, ale nie codziennie wykonawcy popowi tworzą muzykę dla Slovene National Theatre Opera i Ballet Ljubljana. Silence to smutna i poruszająca muzyka, której bliżej do stylistyki filmowej niż do znanych z telewizji muzycznych przedstawicieli popu. To, co najbardziej ich wyróżnia, to słowiańska emocjonalność. Kto nigdy nie słuchał muzyki ze wschodu, prawdopodobnie nawet nie wie, o czym piszę.

laibachHymny na "Volk" są zupełnie inne niż te, które dzieci słyszą na szkolnych apelach, choć oczywiście słowa i melodie dają się rozpoznać. Laibach i Silence wywrócili jednak do góry nogami ideę, z którą hymn jest kojarzony. Oto bowiem przez zastosowane środki wyrazu po kolei obrywa się 13 narodom. Słysząc na "Volk" hymn USA o kraju wolności, pełen policyjnych syren, w tragicznie smutnej aranżacji uświadamiamy sobie, że oto Laibach skorzystał z emocjonalności Silence, aby w sposób szczególny wyrazić swoją obawę o świat, który obserwujemy w dziennikach. Kończący 13 hymnów "Vatican" jest pełen znanych z kościołów uniesień organowo - operowych a jednocześnie kompozycją pustą i w barokowy sposób niezwykle nadętą. Posłuchajcie "Volk", nie znajdziecie na nim typowego dla hymnów patriotyzmu, marszowości ani nadziei.

Kto przywykł do totalitarnej symboliki na koncertach zapewne zastanawia się, jak będzie wyglądała trasa promująca "Volk". W Warszawie przekonamy się o tym 10 grudnia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Chętnie posłucham co tam znowu obywatele NSK zdziałali. Ostatnie lata nie były dla nich zbyt intrygujące według mnie - może potrzebowali czasu, żeby odnaleźć się w nowych realiach? W końcu w latach 80 byli wizjonerami. Tworzyli muzyczne SF. A teraz kojarzą się z historią i legendami XX wieku. Czyżby powrót do przyszłości?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słuchałem tej płyty :) I masz rację, płyta jest bardzo intrygująca, co moim zdaniem jest w przynajmniej połowie zasługą Silence! (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.