Facebook Google+ Twitter

Naród musi wiedzieć, kto jest dobry, a kto zły

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-12-06 16:29

Pod koniec 1981 roku, kiedy mnie nie było nawet w planach, możliwość radzieckiej interwencji w Polsce była znikoma. Prawdziwym powodem zamachu stanu była walka z działaczami opozycji, którzy doprowadzili do schyłku komunizmu w naszym kraju.

www.iktomaracje.pl / Fot. Adrian Dąbrowski"Czy sprawiedliwości stanie się zadość?" – zapytaliśmy Was w ankiecie, w której wybraliście temat obecnego tygodnia. I tutaj trzeba od razu powiedzieć – nie. Nikt, niestety, nie zostanie skazany, nikt nie poniesie odpowiedzialności. Wiele osób pracowało, by gen. Wojciech Jaruzelski nie został skazany prawomocnym wyrokiem sądu. W tym niestety obecna elita polityczna, która ilekroć zapraszała go na salony, dawała tym samym wyraz swojej aprobaty dla działań generała.

A sam zainteresowany nadal utrzymuje, że wprowadzenie stanu wojennego było koniecznością spowodowaną ruchami wojsk radzieckim przy naszej wschodniej granicy. Bzdura. Ale w całym tym temacie warto sobie odpowiedzieć na jedno pytanie: Dlaczego nie potrafimy skazać ewidentnych zdrajców naszego kraju?

30 lat minęło od wprowadzenia zamachu stanu. Tak trzeba bowiem nazywać wprowadzenie stanu wojennego w Polsce. Mnie nie było wówczas na świecie. Nawet nie było mnie w planach. Zadzwoniłem więc do taty, który miał wtedy 15 lat i spytałem o wydarzenia bezpośrednio po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego. – To była niedziela, konwoje samochodów milicyjnych jeździły po mieście, nie mogliśmy chodzić wieczorami bez przepustek, sprawdzano huty i zakłady pracy. Pamiętam, że w tym dniu mieliśmy kupić świnie, ale rzeźnik drastycznie podniósł cenę z powodu stanu wojennego, więc ostatecznie zrezygnowaliśmy – powiedział.

Profil iktomaracje.pl na Facebooku, 350 fanów. Plus jeden?
B.G.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Jeśli wywiad Ci się podobał i podoba Ci się idea bloga www.iktomaracje.pl zagłosuj na nas w konkursie na blog roku. Wyślij C00080 na 7122. Tutaj wszelkie informacje: http://www.blogroku.pl/kategorie/-b-iktomaracje-b-pl-blog-publicystyczny,gwjmy,blog.html

Komentarz został ukrytyrozwiń
konio
  • konio
  • 06.12.2011 20:22

" 1981 roku, kiedy mnie nie było nawet w planach"-napisał autor.Nasuwa sie zatem pytanie skąd taka zaciekłość w tekście i określanie twórcy stanu wojennego mianem "zdrajca narodu"?Czy ten tekst ma być historyczną analizą,czy jedynie wylewaniem pomyj na tych,których autor najwidoczniej nie "darzy sympatią"?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anodina Katodina
  • Anodina Katodina
  • 06.12.2011 18:35

Kaczyński nie jest bohaterem tamtych czasów.To struś który schował głowę w piasek.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Lidia Markowicz
  • Lidia Markowicz
  • 06.12.2011 18:27

Stan wojenny zastał mnie jako osobę w pełni dorosłą. Mimo dużego zainteresowania polityką już w tamtych czasach, nie potrafię jednoznacznie ocenić odczuć po jego wprowadzeniu. Nawyki analizowania nie pozwalały założyć klapek na oczy i widzieć same pozytywy w działaniach opozycji. Coraz bardziej szła ona straceńczo na konfrontację (aby na dnie z honorem lec). Poza tym widziałam jacy ludzie z mojego otoczenia w miejscu pracy wstępowali do "S". Nigdy nic dobrowolnie nie zrobili dla nawet tak małej społeczności, nic od siebie, tylko zawsze wymagania, więc ich aktywność nie była wiarygodna.
Media oczywiście były niewiarygodne, choć ich uważne studiowanie pozwalało i tak na wyciąganie wniosków. Ale można było słuchać (i słuchało się) Wolnej Europy i Głosu Ameryki. I od tego zaczynał się mój dzień, wejdą, nie wejdą? W doniesieniach tych nie było jednak śladu zapewnienia, że w tym pierwszym przypadku ktoś nam pomoże. Mało tego, głosy Papieża i hierarchii kościelnej wzywały raczej do powściągliwości.
Ranek rozpoczął się jak w wielu domach, dziecko po włączeniu odbiornika TV przyleciało z oburzeniem, że nie ma teleranka. Dodatkowo niesamowita cisza spowodowała, że pierwszym odruchem było rzucenie się do balkonu - i nagle przejechał transporter! Chwila strachu, w radio muzyka Szopena i wreszcie zapowiedź
wystąpienia Generała.
Padały słowa surowe, okrutne, ale jednocześnie w podświadomości ulga - inwazja nam nie grozi! To tak jak gdy człowiek boi się nadchodzącej operacji, sztywnieje wręcz ze strachu, i później ten strach znika, bo dzieje się rzeczywistość. Nie ta wyobrażona, ale prawdziwa.
Z późniejszych rozmów ze znajomymi wiem, że wiele zwykłych rodzin tak właśnie odebrało ten dzień.
Więc co znaczy prawda o stanie wojennym?! Fakt, cierpienia ludzi uwięzionych, po wypuszczeniu z wilczym biletem, wreszcie śmierć górników - w tych przypadkach można poszukiwać prawdy. Ale gdyby nie 13 grudnia, kraj spłynąłby krwią. Zapewnienia o braku dokumentów, że ZSRR szykowało inwazję nie świadczą o niczym. Tam i wtedy rzeczy działy się na telefon, a dowódcy na sygnał o przystąpieniu do akcji.
Niech się więc zapaleńcy nie dziwią, że w sondażach wciąż tyle osób nie osądza aż tak źle Generała i stanu wojennego.

Komentarz został ukrytyrozwiń
e
  • e
  • 06.12.2011 16:59

Szanowny autorze ,pan Jarosław nie odczuł zbytnio stanu wojennego .Nie był internowany [?] i nie ma emocjonalnego stosunku , to może z tego świętego dnia 13 XII zrobić marsze dla doraźnej polityki. Jest to profanacja tamtych ofiar .Jak można tej rocznicy nie przeżywać w pojednaniu ? Tych , którzy nazywają się prawdziwymi Polakami i katolikami wysyłam do diabła , tam lepiej pasują

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.