Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

64127 miejsce

Naród niestabilny emocjonalnie

Być może kiedyś historycy określą rok 2010, rokiem zrzucenia zasłon obłudy, rokiem odsłonięcia prawdziwego oblicza Polaków, albo rokiem końca pewnej wyjątkowej epoki w historii Polski... Na pewno rok ten będzie określany mianem niezwykłego

Lekcja historii na krakowskim rynku. / Fot. Artur MarachKatastrofa smoleńska odciśnie piętno w niemal wszystkich dziedzinach życia, a przede wszystkim w sposobie postrzegania państwa, narodu, religii, polityki... Jako naród, mieliśmy szanse wyjść z tej katastrofy odrodzeni, oczyszczeni. Stało się jednak inaczej, czyli jak zwykle - chwilowe emocjonalne "fajerwerki", a potem powrót do szarej rzeczywistości... Chocholi taniec musi trwać!

Od 10.04.2010 roku trwa pewien proces, którego ostateczny rezultat jest trudnym do przewidzenia i oceny. Tragedia, która rozegrała się pod Smoleńskiem, mimo upływu czasu nie traci medialnej siły przekazu i "obrasta" w tysiące słów, za pomocą których różni ludzie dodają temu wydarzeniu emocji. Efektem tych narastających emocji, jest ostanie tragiczne zajście w łódzkim biurze poselskim.

W dniu pogrzebu prezydenta byłem w Krakowie. Na krakowskim rynku, emocje niemalże wisiały w powietrzu. Dzień przed pogrzebem, okolice krakowskiego rynku opanowane były przez wielotysięczne tłumy ludzi z flagami w narodowych barwach. Krakowscy handlarze bardzo szybko wyczuli interes i już od kilku dni sprzedawali biało czerwone flagi, koszulki z orłem, czapeczki i inne narodowe gadżety. Rynek podzielony był na kilka stref oddzielonych barierkami dla zwykłych ludzi i specjalną strefę z krzesełkami dla vipów. Tysiące ludzi stało w ponad kilometrowej kolejce po wejściówki do strefy najbliższej kościołowi Mariackiemu, skąd miały być wyprowadzone trumny z ciałami.
Okolice kościoła Mariackiego i ulice, którymi miał przejeżdżać kondukt pogrzebowy tonęły w narodowych ozdobach. Z każdą godziną, przybywało sił porządkowych i przygotowujących swoje stanowiska ekip dziennikarzy. Żałoba narodowa, która ogarniała od tygodnia wszystkie polskie media, odczuwalna była tutaj w sposób wyjątkowy, nie tylko dlatego że następnego dnia miał się odbyć pogrzeb prezydenta i jego małżonki. Atmosfera Krakowa w tych dniach, dla mnie kojarzyła się tylko z jednym - z pierwszą pielgrzymką papieża Jana Pawła II do Polski. Wydawało się, że podobnie jak przełomowa była pielgrzymka z 1979 roku, tak i teraz będziemy mięli do czynienia z podobnym, niemalże mistycznym przełomem.
Już dzień przed pogrzebem z godziny na godzinę gęstniał tłum przed Sukiennicami. / Fot. Artur MarachKrakowscy handlarze wyczuli biało czerwony interes. / Fot. Artur MarachDzień wcześniej trzeba było stać w kilometrowej kolejce po wejściówki do stref specjalnych. / Fot. Artur MarachUlice w okolicach rynku przystrojone były z wyjątkowym przepychem. / Fot. Artur Marach

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Trafne podsumowanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki za wyważone i optymistyczne komentarze:)bo skoro są osoby potrafiące w tej ostatnimi czasy medialnej histerii zauważyć stronę pozytywną i nie popadać w lament i nie oskarżać o wszystko tylko jednaj ze stron konfliktu, tzn. że może z nami tak źle jeszcze nie jest, że może jako naród jednak dojrzewamy i nie damy się tym i owym wyrolować:)pozdrawiam... Ja z natury jednak sceptyczny jestem i ostrożny, czasem żałuje że nie stać mnie na taki optymizm.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Każdy naród ma swoisty temperament, zgodnie z którym w chwilach znaczących, nadzwyczajnych i niecodziennych okazuje swoje emocje. Że jestesmy rozhuśtani, a nawet rozhisteryzowani? Nic nowego. Wystarczy poczytać o pierwszym okresie niepodłegłości - dwudziestoleciu międzywojennym. (że nie wspomne o okresach naszej poszatkowanej historii).
Zasadniczo było to samo; tylko rząd miał dla niewygodnych Berezę, której obecny nie ma i mieć nie ma zamiaru.
Nie widzę powodu do totalnego łamania rąk - każdy ma swoje poglady na życie, państwo, polityków i wydarzenia. Każdy - jak widać i słychać - może je głosić bez narażania się na represje ze strony władz.
A że od czasu do czasu aktywują sie grupy skrajnie rózniące się poglądami? Takie życie. Ostra demonstracja poglądów politycznych i postaw po katastrofie smoleńskiej unaoczniła wyraźnie polityczną polaryzację, jaka od 20 lat, w wyniku przemian polityczno-gospodarczych w Polsce narasta. Nieszczęście stało się katalizatorem, który ujawnił prawdę o nas samych w sposób wybuchowy, ale nie zagrażający państwu. I trzeba się z tym oswoić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja uważam, że z tych wydarzeń wyszliśmy oczyszczeni. Wtedy się pięknie zjednoczyliśmy. To było prawdziwe. Jestem pełen optymizmu choć wiem, że jest dużo do zrobienia. Jednak wszelkie drugorzędne problemy nie mogą zniszczyć i wpłynąć na to co w nas jest. Nie jesteśmy też niestabilni emocjonalnie ale "magma gorąca co przez tysiąc lat nie oziębisz" czy jakoś tak. Mnie się podoba to, że jesteśmy żywi a nie flegmatyczni i nudni jak inne narody.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Dorota Walkowiak
  • Dorota Walkowiak
  • 28.10.2010 01:10

Zaczęło się dużo wcześniej, od niechęci (delikatnie mówiąc) do Prezydenta Kaczyńskiego, który miał odwagę podjąć nierówną walkę z esbecją, szpiegostwem i korupcją.
Podział się utrzymuje, bo stawka jest wysoka, jest nią odpowiedzialność za katastrofę smoleńską. Część chce wyciszenia sprawy, druga część chce żyć w państwie, za które ktoś ponosi odpowiedzialność. A państwem rządzi rząd. Na czele rządu stoi premier.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poczuliśmy że jesteśmy Polakami zjednoczenie było tuż, tuż tak niewiele brakowało. A teraz niech każdy zastanowi się i przypomni sobie od czego zaczęła się destabilizacja rodzącej się jedności narodu. Według mnie pierwszy sygnał wyszedł ze środowiska GW i PO które zorganizowały i podsycały protest przeciwko pochówkowi ŚP Pary Prezydenckiej na Wawelu.Dalszy ciąg rozbijania i dzielenia społeczeństwa wyszedł od Komorowskiego którego pierwszą decyzją po objęciu prezydentury było osunięcie krzyża.Aby dopełnić rozdarcie i pokazanie społeczeństwu naocznie brak jedności był "spęd" młodych szyderców nienawidzących krzyż.
Kto za tym stoi? Ja wiem są to wrogowie Narodu Polskiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.