Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

171161 miejsce

Naród partyzantów. Rozmowy z białoruskimi intelektualistami

Najnowsza książka krakowskich dziennikarzy - Małgorzaty Nocuń i Andrzeja Brzezieckiego, zatytułowana „Ograbiony naród”, to jedna z nielicznych dobrych pozycji traktujących o wschodnim sąsiedzie - Białorusi.

Już w czasie prezentacji, która odbyła się 10 marca w krakowskiej księgarni Pod Globusem, zauważyć można było, iż książka znacznie się różni od poprzedniej pracy tego duetu – „Białoruś. Kartofle i dżinsy”. Temat jest tym razem poważniejszy, co zapewne zadecydowało o wydawcy – jest nim tym razem Kolegium Europy Wschodniej, znane z wydawania polskich pisarzy po białorusku, a białoruskich po polsku.

Nie jest to już publicystyka, napisana w okresie powyborczym na Białorusi i pełna "wytuszowań" dla zachowania „mitu”. Nie ma wśród rozmówców (i, swoją drogą, współautorów książki) polityków, za wyjątkiem Pawła Siewiarynca, ale i on nic nie mówi o polityce. Wspomina tylko upadłą wioskę, do której został zesłany i panujące tam obyczaje. Po przeczytaniu książki okazuje się, że Białoruś ma pisarzy, filozofów, uczonych, a nie tylko polityków, umiejących głównie robić zatroskane miny do kamer europejskich stacji.

Autorzy konfrontują poglądy i pozycje, ich rozmówcy atakują sowiecką Białoruś i bronią jej, dopełniając się nawzajem. Ktoś się rozprawia z mitem partyzantów, ktoś wykorzystuje go w ruchu artystycznym „pARTisan”, a ktoś w ogóle nie uznaje tego za mit, bo widział wojnę własnymi oczyma. Ktoś rozmawia po białorusku, a ktoś jest rosyjskojęzyczny, ktoś jest bardziej optymistą, a ktoś mniej. Rozmówcy Andrzeja i Gosi są różni, ale jednakowo ciekawi.

Arłou za pomocą ogólników tworzy pewną wizję historii, Barszczeuski dodaje detale i napełnia ją życiem, a Taras z Buraukinem raptem odwołują się do ZSRR, chociaż panuje przekonanie, że intelektualista od tej spuścizny powinien się odcinać. Trusau opowiada o języku, a Hlobus o największym osiągnięciu białoruskiej demokracji – Szuszkiewiczu jeżdżącym metrem. Natomiast, redaktor największego "prołukaszenkowskiego" dziennika przestrzega przed białoruskimi nacjonalistami, którzy chcą odebrać Polsce Białystok, chwali się, że jeszcze w czasach radzieckich był gwiazdą dziennikarstwa i w ogóle w Białorusi wszystkiego pierwszy dokonał on. Szczególnie jednak zapadają w pamięci smutne słowa filozofa-postmodernisty Akudowicza: - Nie ma już nic co by nas łączyło. Nawet chęć zmian.

Powiem szczerze, nawet Białorusin może się z tej książki tego-owego dowiedzieć. Zachęcam więc do lektury. Jest porządnie wydana, w twardej okładce, opatrzona indeksem nazwisk i notami bibliograficznymi, by czytelnik raptem się nie pogubił.

Książka nie tendencyjna, nie powielająca stereotypów, nie napisana przez amatorów. Ukazująca, jak piszą autorzy we wstępie, „Białoruś znacznie bardziej skomplikowaną, niż mogą to pokazać okazjonalne relacje”. Dla wszystkich, którzy są zmęczeni "papkowymi" doniesieniami, traktującymi o złym Łukaszence i uciskanych Polakach. Dla tych, którzy chcą dostrzec coś więcej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Nawzajem!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wesołych Świąt dla Białorusinów!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.