Facebook Google+ Twitter

Narodziny parapsychologii jako nauki

Istnieje wiele przekazów i relacji, które osadzają pierwsze zaobserwowane zjawiska paranormalne w starożytnym Egipcie, Babilonii, czy w Starym Testamencie.

 / Fot. http://pixabay.com/Historyczne początki
Pierwszym parapsychologicznym eksperymentem, o którym informuje historia, jest odpowiedź Pytii, kapłanki Apolla w Delfach. Według greckiego historyka Herodota, przepowiednia ta została wygłoszona około 550 r. p.n.e. , dla Krezusa, ambitnego władcy Lidii, który przejęty wzrostem potęgi militarnej Persji, zapragnął poznać przyszłość. Powstała jednak wątpliwość do której wyroczni się udać? Której zawierzyć? Krezus wykazał się przebiegłością i postanowił przeprowadzić swego rodzaju casting. Posłał delegacje do siedmiu najbardziej znanych wyroczni, a posłowie mieli stawić się w określonych świątyniach setnego dnia podróży pytając: „Co król Lidii dziś porabia?”. Miał to być eksperyment telepatyczny i nawet posłańcy nie znali prawidłowej odpowiedzi. Właśnie tego dnia król postanowił zrobić coś, co nie było typowe dla jego rangi – w kociołku z brązu ugotował potrawkę z jagnięcia i żółwia, co miało pomniejszyć szansę przypadkowego odgadnięcia przez wyrocznię poprawnej odpowiedzi.
Pięć wyroczni popełniło błąd, wyrocznia Amfiaraosa była bardzo bliska prawdy, ale tylko wyrocznia Delficka dała poprawną odpowiedź, mówiąc:
„(…) Czuję woń potrawy, jagnię z żółwiem razem
Brąz chroni przed ogniem i nie da uciec parze”.

Przekonany o niezwykłych umiejętnościach Pytii, król zawierzył jej przepowiedni i .. padł ofiarą swojej pychy. Pytana przez Krezusa o to, czy powinien wyruszyć na Persów, wyrocznia rzekła: „Kiedy Cyrus przekroczy Halys, upadnie potężne imperium”. Imperium rzeczywiście upadło, tyle że Krezusa.
W niektórych świątyniach pradawnych ludów stosowano liczne sposoby prorokowania, np. Babilończycy i Hetyci wróżyli głownie z wnętrzności zwierząt ofiarnych, z lotu ptaków i na podstawie „wypowiedzi starej kobiety”. Hetycki tekst opisuje, z jaką dokładnością stosowano te metody, aby dowiedzieć się, czy król Nering, który postanowił pojechać do miasta, za sprawą gniewnych bogów zachoruje na malarię, i jakie modły mogłyby owych bogów przebłagać. Owa „stara kobieta”, była najprawdopodobniej wzorcem dla wieszczów innych starych ludów. Słowo „sybille” pochodzi od babilońsko-asyryjskiego sibu lub sibtu, oznaczającego starego mężczyznę lub starą kobietę. Indoeuropejskie dołączenie „i” wskazuje na zdrobnienie lub formę pieszczotliwą. Pierwotne znaczenie słowa „sybille” to „mała stara dama”.
W dawnych czasach rozróżniano techniczne (wróżbiarskie) oraz naturalne (intuicyjne) odgadywanie przyszłości. Pierwszy sposób obejmował m.in. wróżenie z wnętrzności zwierząt, z gwiazd itd. Intuicyjne przepowiadanie przyszłych zdarzeń odbywało się w stanie ekstazy; zawierało również tłumaczenie snów (daje się porównać z dzisiejszymi mediami, pracującymi w transie). Nawet Arystoteles, który odrzucał całkowicie wróżbiarstwo techniczne, skłaniał się ku temu, by intuicyjne przepowiednie przyszłych zdarzeń tłumaczyć nie interwencją boską, lecz uznać za zdolność tkwiącą w umyśle człowieka. Homer z kolei opisywał, jak Odyseusz z pomocą Cyrce porozumiewa się z cieniami swojej matki i wielu innych sławnych osób.
Pełne opowieści o proroczych snach, czy innych paranormalnych zjawiskach, są również święte księgi, szczególnie Stary Testament. Niektórzy uważają go nawet za zapis szamanistycznych praktyk, ewoluujących od form prymitywnych do zorganizowanej religii. Jeśli uznamy te przekazy za prawdziwe, to najstarszą historyczną wiadomość o parapsychologicznym zjawisku tłumaczenia snów proroczych przez Józefa (Księga Rodzaju 37 i 41), należy datować na ok. 1700 lat przed Chrystusem. Za typowego szamana można uznać Mojżesza, który doznał powołania otrzymując znaki tajemniczego pochodzenia, czyniąc cuda i pokonując czarowników faraona podczas turnieju na umiejętności magiczne. Wiele z jego „cudów” przypomina zastosowanie sugestii i hipnozy, dzięki którym mogą się aktywizować siły parapsychologiczne (i laska przemienia się w węża), zaś sposób, w jaki Mojżesz wydobył wodę ze skały, przypomina pracę różdżkarza.
Pierwszy historyczny król Żydów – Saul (ok. 1000 lat przed Chrystusem) przed wojną z Filistynami rzekomo radził się wieszczki, a z Księgi Samuela wywnioskować można, że swego czasu wróżenie było dość powszechne i niewiele różniło się od dzisiejszych praktyk. Poniższe wersety (1 Księga Samuela 10, 6 i 10) przypominają doświadczenia podczas seansów spirytystycznych: „Zstąpi na ciebie duch Jahwe; także ty z nim znajdziesz się w proroczym natchnieniu i przemienisz się w innego człowieka (…). Popatrz – spotkała go gromada proroków i duch Boga zstąpił na niego, także on w ich środku wpadł w prorocze natchnienie”.
O tym, że za czasów Chrystusowych działy się praktyki czarodziejskie, możemy przeczytać również w ewangelii św. Mateusza, zaś w dziejach apostolskich mowa jest o magu Simonie bawiącym się nauką czarnoksięską, a także o Elimasie, który zachowywał się przewrotnie wobec prokonsula Sergiusza Pawła. Kabała Hebrajczyków, o ile można wywnioskować z fragmentów, podaje sposób nawiązywania kontaktów z duchami.
Historyczne zapisy potwierdzają, że fenomeny paranormalne są nierozerwalnie związane są z przekonaniami religijnymi. Cuda czy przepowiednie od wieków miały dwojakie przeznaczenie: po pierwsze pomagały uniknąć jakiegoś nieszczęścia (np. plagi czy zdobycia przez wroga), do drugie zaś wzmocnić wiarę w bogów bądź w ich ziemskich przedstawicieli.
Najwięcej udokumentowanych sprawozdań dotyczących fenomenów paranormalnych, pochodzi z doniesień w sprawach osób ogłoszonych przez Kościół rzymskokatolicki świętymi. Na przestrzeni dziejów Watykan opracował dokładne wytyczne i kryteria oceny cudów. Zanim ktokolwiek zostaje kanonizowany, przeprowadzane było długie śledztwo badające m.in. przeszłość kandydata oraz sprawozdania dotyczące ewentualnych cudów, których był sprawcą. Utworzony został nawet specjalny urząd, znany jako advocatus diaboli, a piastujący go urzędnicy prowadzili skrupulatne dochodzenia robiąc wszystko, by zdyskredytować oświadczenia świadków i dowody adwokatów. Mimo tego sceptycznego podejścia Kościoła do cudów, w żywotach wielu świętych można znaleźć prawdziwe przykłady paranormalnych fenomenów, m.in. przypadki lewitacji (np. święta Teresa z Avilii, święty Józef z Kopertino).
Znacznie bardziej niż przedstawiciele Kościoła, przypadkami z gatunku paranormalnych, interesowali się uczeni świeccy. W połowie XVI wieku, niejaki John Dee, matematyk, astronom oraz astrolog na dworze królowej Elżbiety, eksperymentował z różdżkami i wahadełkami, który z ich pomocą poszukiwał zaginionych przedmiotów. Usiłował też kontaktować się z duchami czy rozpracować proces wróżenia.
To zainteresowanie zjawiskami paranormalnymi trwało cały XVI i XVI wiek. Wówczas wielu światłych uczonych analizowało zjawiska poltergeistów, nawiedzonych domów czy przykłady niezwykłych umiejętności. Z kolei wiek XVIII, a właściwie jego koniec, przyniósł znaczący przełom – rozwinęły się badania nad dwoma zjawiskami, które pociągnęły za sobą systematyzację fenomenów paranormalnych. Mowa tu o mesmeryzmie i spirytualizmie.

Mesmeryzm
W latach 60. XVIII w., niejaki Franz Anton Mesmer rozwinął teorię, że słońce, księżyc oraz gwiazdy wpływają na wszystkie organizmy. Teoria ta wywodziła się z alchemii i astrologii, a jej praktycznym wyrazem były uzdrowicielskie siły, którymi można było sterować i wzmacniać je, za pomocą zwyczajnego magnesu. Eksperymenty Mesmera polegały m.in. na przeprowadzaniu zabiegów, podczas których korzystał początkowo z magnesów mineralnych, a następnie ze „zwierzęcego magnetyzmu” uzdrowiciela (notabene samego Mesmera), przesyłanego za pomocą delikatnych gestów nas ciałem chorego. Pacjenci co prawda często tracili władzę w kończynach, dostawali konwulsji, a nawet wpadali w stan ekstazy, ale wszystko to uznawane było za część procesu prowadzącego do uzdrowienia. Tego typu terapia w Wiedniu nie znalazła zbyt wielu entuzjastów, ale w Paryżu, dokąd Mesmer udał się w 1778 roku, zrobiła prawdziwą furorę. Popularność kąpieli w „magnetyzowanej wodzie” i innych podobnych pomysłów była tak duża, że naukowcy postanowili zbadać rzeczywistą wartość zabiegów proponowanych przez Mesmera. Opinie okazały się na tyle rozbieżne, że sam król Ludwik XVI postanowił zainterweniować i powołał do życia Królewską Komisję Badawczą. W jej skład weszli najwybitniejsi naukowcy, na których czele stanął Benjamin Franklin, ówczesny ambasador Stanów Zjednoczonych we Francji. Orzeczenie komisji skłaniało się ku współczesnemu efektowi placebo, stwierdzało bowiem, że ewentualne pozytywne skutki zabiegów spowodowane być mogły sugestią. Jednak opinia ta nie zmniejszyła grona zwolenników cudownych zabiegów, wiele osób kontynuowało nawet prace Mesmera. Wśród nich był jego uczeń, Chastenet de Puysegur, były prezes Lyońskiego Towarzystwa Lekarskiego. Swą sławę zawdzięcza on głównie odkryciu transu hipnotycznego.
Od momentu rozpoczęci zabiegów Masmera głoszono, że ułatwiają one jasnowidzenie i „przekazywanie myśli” oraz inne paranormalne fenomeny, ale dopiero jeden z pacjentów Puysegura, wieśniak Victora Rosse, rzeczywiście wpadł w trans i nie tylko wykonywał słowne polecenia lekarza, ale reagował na rozkazy sformułowane w myślach. Co więcej, Puysegur odkrył, że za sprawą wizji Victor jest w stanie diagnozować innych pacjentów! Po tym odkryciu Puysegur i inni magnetyzerzy zaczęli regularnie obserwować zachowania swoich pacjentów. Odkryli na przykład, że powodując u siebie jakieś lekkie zranienie, pacjent w trakcie transu, „magnetycznego snu” odczuwał ból w odpowiedniej części swego ciała, a jeśli brali coś do ust, to pacjent odczuwał smak tego przedmiotu.
Relacje z tych obserwacji zostały podchwycone przez laików, zaś zafascynowani zwolennicy rozpowszechniali nauki Mesmera. Rewolucja francuska nieco ostudziła ich zapał, ale tylko na pewien czas. Po 1826 roku miłośników zabiegów było tak dużo, że Akademia Nauk i Medycyny powołała specjalną komisję do badań stanu magnetycznego – oczekiwano, że drugi raport będzie równie niekorzystny, jak pierwszy, jednak wiele przypadków transu i staranne badania nad przejawami jasnowidzenia rozwiały te nadzieje. Komisja przyznała, że choć nie można dokładnie zdefiniować transu, to autentyczność tego zjawiska nie budzi wątpliwości. Zachęcała również do upowszechniania i rozszerzania badań nad „magnetyzmem”, uznanym za „bardzo ciekawą gałąź psychologicznej i naturalnej historii”.
Ta walka o uznanie „mesmeryzmu” nie ograniczała się wyłącznie do Francji. Sławni naukowcy z całej Europy zaczęli badać mistyczne moce. Koła naukowe wiele lat przytaczały wykluczające się opinie na temat metody Mesmera, zanim przybrała ona kształty zbliżone współczesnej hipnozie.

Spirytyzm
W czasie, gdy mesmeryzm przeżył już w Europie największy rozkwit, w Ameryce narodził się spirytyzm. Sprowadził on wiarę w duchy, a u kolebki tego nowego ruchu znalazły się pewne wydarzenia, rozgrywające się w małym miasteczku Hydesville w stanie Nowy Jork. Tam, do drewnianej chatki, przeniósł się w 1847 roku John Fox z żoną Margaret dwiema córkami: młodszą Cathariną i starszą Margarettą. Około trzy miesiące po przeprowadzce, dziewczęta zaczęły słyszeć dziwne odgłosy stukania i zgniatania, nie mające żadnego racjonalnego wytłumaczenia. Poprzez odpowiedni system oznaczenia stuków, rodzina zdołała porozumieć się z rzekomym „duchem” – trzydziestojednoletnim mężczyzną, Charlesem Ryanem, pochowanym pod podłogą. Duch ten ujawnił wiele szczegółów dotyczących morderstwa, odpowiedział tez na wiele pytań dotyczących mieszkańców okolicznych domów. Kiedy sprawdzając wersję „ducha” zaczęto kopać w piwnicy, we wskazanym przez ducha miejscu, rzeczywiście odnaleziono ludzki szkielet.
Wydarzenie to wywołało niemałe poruszenie w sąsiedztwie, coraz więcej ludzi prosiło siostry Fox o pomoc w nawiązaniu kontaktu z duchami. W 1848 roku rodzina przeprowadziła się do Rochester, a po pewnym czasie zaczęła prowadzić publiczne przedstawienia w całym kraju. Pojawiało się na nich coraz więcej osób, które chciały osobiście, poprzez stukanie, doświadczyć obcowania z „duchami”. Stworzono również komisję zajmującą się badaniem umiejętności sióstr, w sprawę włączyli się też dziennikarze.
W miarę upływu lat kariera sióstr straciła swój blask, co było spowodowane m.in. rosnącą konkurencją na rynku profesjonalnych mediów. Do roku 1888, Catharina i Margaretta straciły mężów oraz zdobyty dzięki duchom majątek oraz popadły w alkoholizm. Starsza z nich jako pierwsza oświadczyła publicznie, że stukanie od początku było oszustwem. Początkowo Catharina potwierdziła słowa siostry, żeby kilka dni później zmienić zdanie. Następnie sama Margaretta wycofała oświadczenie, przyznając się do przyjęcia 1500 dolarów łapówki za złożenie fałszywego oświadczenia. To zmienne stanowisko dało przeciwnikom sióstr solidny argument – zostały okrzyknięte szarlatankami, choć niektórzy sadzili, że była to próba zdyskredytowania najstarszej siostry Leigh, która była nadal wziętym medium. Bez względu na to, jak było naprawdę, nie ma wątpliwości, że to siostry Fox stworzyły spirytyzm.
Niemałe zasługi w sferze porozumiewania się z duchami zmarłych przypisuje się również szwedzkiemu teozofowi Emmanuelowi Swedenborgowi, którego praca wzbudziła nawet zainteresowanie niemieckiego filozofa Immanuela Kanta. Swedenborg wierzył, że wiele z jego wizji zostało mu podsuniętych przez duchy. Jako przykład, można przytoczyć historię pani de Marteville, wdowy po holenderskim ambasadorze w Sztokholmie, na którą próbowano wywrzeć nacisk, by spłaciła stare długi. Kobieta była przekonana, że mąż uregulował swoje zobowiązania przed śmiercią, nie mogła jednak znaleźć pokwitowania. Zwróciła się zatem z prośbą do Swedenborga, który w obecności świadków powiedział jej – po rzekomej rozmowie z duchem męża dłużnika – że długi faktycznie zostały spłacone, zaś pokwitowanie znajduje się w głębi biurka za lewą szufladą, w skrytce z tajną korespondencją.
Innym razem, Swedenborg wracając z Anglii zatrzymał się w Göteborgu u jednego z przyjaciół. W pewnej chwili oświadczył on zebranemu towarzystwu, że w Sztokholmie (oddalonym o 400km) wybuchł wielki pożar. Wymienił nawet nazwisko jednego ze swoich sztokholmskich znajomych, którego dom miał spłonąć. Wszystkie szczegóły przez niego opowiedziane, okazały się być prawdziwe.
Po jego śmierci w 1772 r. pojawił się ruch opierający się na spuściźnie mistrza, a w ciągu następnego półwiecza swedenborgianie pojawili się w północnej Europie, Brytanii oraz Stanach Zjednoczonych. Odkryli oni, że trans mesmeryczny ułatwia cel ich praktyk – porozumienie z duchami.
We Francji spirytyzm szerzył się głównie za sprawą Hoppolita Rivail, pisarza spirytystycznego, pracującego pod nazwiskiem Allana Kardeca. Wydał on m.in. swego rodzaju ewangelię spirytyzmu, czyli „Księgę duchów” i „Księgę medjów”. O tym, jak dalece spirytyzm stał się popularny we Francji może świadczyć to, iż w czasach Napoleona III milioner, fabrykant Godin, dopuścił do udziału w zyskach robotników-spirytystów zatrudnionych w jego zakładach przemysłowych i stworzył całą gminę spirytystyczną.
Spirytyzm nigdy nie przekształcił się w formalny system przekonań ani w hierarchiczną organizację, zaś jego idea polega na stwierdzeniu, że ludzka osobowość (duch bądź dusza) żyje po śmierci i zmarłe osoby mogą porozumiewać się z żywymi poprzez jednostki obdarzone wyjątkowym darem, zwane mediami. Zdumiewającą cechą tego ruchu był gwałtowny rozkwit - w ciągu kilku lat pojawiły się setki mediów. W Stanach Zjednoczonych było ich co najmniej trzydzieści tysięcy, zaś „kółek spirytystycznych” w samej tylko Filadelfii, było około trzystu. U podstaw tego sukcesu niewątpliwie leżał fakt, że do spirytyzmu i czynnego udziału w seansach przyznawała się duża liczba wybitnych osobistości, tj. pisarze, profesorowie uniwersyteccy i mężowie stanu.
Wśród pojawiających się na fali spirytyzmu mediów można wyróżnić spektakularne „media fizyczne”, które poza łącznością pomiędzy zmarłymi a żywymi potrafiły oddziaływać na przedmioty (np. poruszały się stoliki i krzesła, niesamowite światła). Cieszyły się one – poza kilkoma wyjątkami – niechlubną opinią z uwagi na dużą ilość oszustów.
Jednym z tych wyjątków był Daniel Dunglas Home, wychowany w Connecticut Szkot. Już jako dziecko miał wizje prekognicyjne, natomiast kiedy osiągnął siedemnasty rok życia, jego obecność powodowała stukania i ruch przedmiotów. Opiekująca się nim, wystraszona ciotka szybko pozbyła się go z domu, ale niebawem znalazł on chętnych do korzystania ze swoich umiejętności. Talent Home`a został przebadany przez specjalizujących się w spirytyzmie: Williama Cullena Bryanta, znanego dziennikarza i krytyka oraz profesora Davida Wellsa z Harvardu. Wraz z dwoma uniwersyteckimi kolegami, odwiedzili Daniela w domu licząc na zdemaskowanie ewentualnych sztuczek. Zostali przyjęci, jak zwykle, w dobrze oświetlonym pokoju, mieli również możliwość zbadania pomieszczenia i znajdujących się w nim sprzętów. Kiedy zatem zajęli miejsca, a stół zaczął poruszać się we wszystkich kierunkach, nie pozostało im nic innego, jak tylko przyznać: „żywimy pewność, iż nie byliśmy świadkami optycznego złudzenia (…)”. Jednak dokonania Home`a nie ograniczają się wyłącznie do przekonania sceptyków. Na temat jego umiejętności opublikowane zostały nawet dwa raporty, w tym jeden autorstwa Williama Crookesa, wybitnego brytyjskiego fizyka, chemika i wynalazcy, a zarazem uczonego niezwykle krytycznie nastawionego do spirytyzmu. Oprócz stukotów, na seansach Home`a zaobserwowano samoistną grę różnych instrumentów muzycznych , dziwne, poruszające się światła, a nawet lewitacje. Szczególną uwagę Crookesa przyciągnęła praca Daniela z ogniem – podszedł on do pieca z węglem i wyjął rozżarzoną bryłę, a dzierżąc w rękach tak długo dmuchał w nią, aż rozgrzała się do białości. Innym razem Home przegrzebał żarzące się węgielki, a kiedy pojawił się ogień „ukląkł, wsadził nos między płonące węgle i poruszał twarzą jakby wkładał ją do wanny z wodą”. Mimo oszczerstw, tak naprawdę nigdy nie zdołano podważyć umiejętności Daniela Dunglasa Home`a. W obliczu obszernych zeznań naocznych świadków każda próba postawienia ewentualnych zarzutów, wydawała się być przegrana.

Towarzystwo Badania Zjawisk Mediumicznych
Zorganizowane badania zjawiska mediumicznych rozpoczęły się w 1882 roku, kiedy to w Londynie zostało założone Towarzystwo Badania Zjawisk Mediumicznych (SPR), działające pod kierunkiem profesora Henry`ego Sidgwicka, szanowanego filozofa z Uniwersytetu Cambridge. Celem Towarzystwa było „zbadanie szerokiego zakresu spornych fenomenów określanych jako mesmeryzm, zjawiska mediumiczne i spirytystyczne”. Niemal natychmiast zaczęto wydawać specjalistyczne czasopisma, organizować sesje i gromadzić materiały do badań.
W pracach tego towarzystwa, które przez dziesiątki lat odgrywało wiodąca rolę w badaniu zjawisk parapsychicznych, wzięła udział duża liczba znaczących osobistości, a wśród nich m.in. fizycy: William Crookes, William Barrett i Oliver Lodge, fizjolog Charles Richet i Henri Bergson, astronom Vamille Flammarion, psycholog William McDougall, biolog Hans Driesch.
W 1886 roku SPR opublikowało rezultaty obszernych badań, ustalając metodologię do badania przypadków i sposobów oceny zeznań naocznych świadków, obowiązujący zresztą do dziś. Wyniki badań podważyły hipotezę zakładającą istnienie duchów, stwierdzając, że „zjawy kryzysowe” są halucynacjami wzbudzonymi telepatycznymi wieściami od osoby przeżywającej kryzys. W tym czasie celem badań było wyłącznie potwierdzenie samego istnienia zjawisk parapsychicznych, natomiast warunkom, w jakich te zjawiska występowały, poświęcono niewiele uwagi. Do czasów obecnych, zbiór 882 opisów zjaw, wydany pod tytułem „Zjawy wśród żywych”, stanowi punkt wyjścia dla wszystkich terenowych badań w parapsychologii.
Niestety entuzjazm i energia twórców SPR powoli ulegała wypaleniu, a stopniowo również działalność samej organizacji została ograniczona. W pierwszej połowie XX wieku badanie zjawisk paranormalnych przestało budzić rozgłos. Jeszcze co prawda trwały rozpoczęte prace, istotne doświadczenia prowadzono m.in. w Holandii oraz we Francji oraz na kilku uniwersytetach w USA, ale boom na zjawiska paranormalne minął. A właściwie został uśpiony, bowiem ostatnie lata przyniosły wzmożone zainteresowanie zjawiskami parapsychicznymi. Niestety, tak w przeszłości, jak i dziś, badania parapsychologiczne napotykają liczne trudności. Pierwsza z nich polega na tym, że ludzi obdarzonych zdolnościami parapsychicznymi jest tak naprawdę niewiele. Druga natomiast tkwi w braku zrozumienia środowiska naukowych dla wymagań stawianych badaniom w tak skomplikowanej dziedzinie. Trzecia trudność wynika z braku fachowych sił oraz środków materialnych, niezbędnych dla tego typu badań. Szkoda, bowiem dziedzina ta mogłaby zaoferować nam wiele wartościowych odkryć …



W trakcie pracy nad artykułem korzystałam z następujących pozycji:
Milan Rýzl: Parapsychologia. Fakty i opinie, Wydawnictwo LUNA, Wrocław 1993 r.,
R. S. Broughton: Parapsychologia. Nauka kontrowersyjna, Agencja BENKOWSKI, Białystok 1994 r.
E.Libański: Tajemnice zjawisk spirytystycznych w świetle badań naukowych, Spółka Nakładowa ODRODZENIE, Lwów 1922 r.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.