Facebook Google+ Twitter

Narodziny "Solidarności" widziane z boku

Jako zwykły Polak, byłem świadkiem narodzin "Solidarności" oraz ofiarą konfliktu Solidarność - władza komunistyczna.

Marek Krauss w okresie narodzin Solidarności oraz wprowadzenia stanu wojennego / Fot. archiwum autoraW latach 70. oglądałem jakiś film w kinie w Pałacu Kultury i Nauki. Widzowie podczas seansu wychodzili, pomimo że był wyświetlany super film produkcji USA. Nie wiedziałem, o co chodzi. Do końca filmu została jakaś dziwna para, która uprawiała seks oraz ja. Gdy wychodziłem z sali kinowej na ulicę, zobaczyłem pełno pojazdów MO oraz ludzi bijących się koło Dworca Centralnego. Nie mogłem normalnie oddychać, ponieważ poczułem gaz i piekły mnie oczy, ale komunikacja kursowała normalnie.

Drugi przypadek miał miejsce po kilku dniach, gdy też wychodziłem z kina. Musiałem wracać na piechotę do domu. Wędrowałem dwie godziny, ponieważ wszystkie autobusy stanęły w Alejach Jerozolimskich. Autobus złapałem dopiero na ulicy Dolnej.

Później, gdy chodziłem na spacery po Starym Mieście, widziałem jak z okna wyrzucano ulotki na temat Solidarności, ale dozorca szybko je zbierał, bo bał się, że straci pracę.

Któregoś dniach wybrałem się do kina "Wars" w Rynku Nowego Miasta. Kino było zamknięte, a w gazecie napisano, że o tej godzinie miał być dobry film. Nie było żadnej informacji, dlaczego kino jest zamknięte, a dookoła była pusta ulica, tylko gołębie latały. Podczas oglądania Wiadomości, dowiedziałem się, że jak opuściłem Rynek, rozegrała się tam wielka bitwa.

Podczas mojej pracy, gdy byłem pracownikiem w zakładzie chronionym "Wspólna sprawa", cały zakład żył emocjami, w związku z powstawaniem Solidarności. Były nawet zapisy do związku i ja też się zapisałem, pomimo że mój ojciec był członkiem PZPR.

Gdy byłem na wczasach w Spale, chodziłem z jednym panem po różnych zakamarkach i on opowiadał, że gdy pracował jako inspektor pracy, któregoś dnia pojechał do Gdańska. Gdy wyszedł z Dworcach Głównego, widział pełno trupów na ulicy i nikt nie interesował się nimi.

Gdy z rodzicami wyjechałem do Bułgarii, widziałem wojska Armii Czechosłowackiej na granicy polsko-czechosłowackiej. Podczas pobytu w Bułgarii, gdy zorganizowano wycieczkę po okolicy, żaden autobus nie chciał odebrać grupy polskich turystów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 15.12.2009 19:08

Napisane prosto, bez patosu i odgrywania bohatera. Ot, relacja przecietnego obywatela.
Dzieki temu jest piekna.
Tylko tytul widzialabym krotszy: "Widziane z boku"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak to było Panie Marku - ot! kazdy pojmował te solidarnośc na swój sposób. W moim Uzdrowisku pierwsi zastrajkowali palacze centralnego ogrzewania, usiłując sparalizować pracę zakładu przyrodoleczniczego i medyczną obsługe pacjentów. Przewodził im sekretarz POP, który umiał napisać "postulaty" i rzucił legitymacje PZPRu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.