Facebook Google+ Twitter

Narty na Słowacji.

Kryzys na stokach narciarskich – jak Słowacy poradzili (?) sobie z odpływem polskich narciarzy.

Wielka Racza - Słowacja - Oszczadnica. Zdjęcie z bobovej drahy, czyli toru saneczkowego. / Fot. Michał RakJeszcze dwa lata temu, stoki Vratnej, Chopoka, czy Wielkiej Raczy były pełne Polaków, a parkingi – samochodów z polskimi rejestracjami. W restauracjach można było płacić złotówkami, a w kolejkach częściej słyszało się nasz język, niż słowacki. Jeździliśmy za naszą południową granicę całymi rodzinami, firmami, czy grupami ze studiów. Niektórzy, traktowali naszego sąsiada, jak kolejne województwo, w którym nieco inaczej się mówi, i korzysta z innych pieniędzy.
Tak było do stycznia 2009, gdy Słowacja wprowadziła Euro i jednocześnie strzeliła sobie w turystyczne kolano. Stoki opustoszały. Z kolejek do wyciągów na kilkadziesiąt minut, zrobił się ruch na bieżąco, a z możliwości płacenia złotówkami, zostały wspomnienia. Parkingi opustoszały.
- Nic dziwnego – mówi Paweł Czech, organizator jednodniowych wyjazdów na Wielką Raczę z Trekking Clubu – praktycznie z dnia na dzień podskoczył kurs Euro, który rósł aż do poziomu 4,8 zł. To musiało powstrzymać najtwardszych nawet zwolenników białego szaleństwa na Słowacji.

Sytuacją, wydawali się być mocno zaskoczeni sami Słowacy. Nie przewidzieli takich wahań kursów i nie potrafili na nie szybko zareagować obniżkami cen. Zaczęły zyskiwać na tym polskie ośrodki, ale jeszcze bardziej – austriacki i włoskie, a nawet francuskie i szwajcarskie. Polacy odkryli, że dobre drogi, których tak Słowakom i Czechom zazdrościliśmy, doprowadzą nas w Alpy w kilka godzin…

Blady strach, który padł na Słowację, doprowadził do zmiany w podejściu do kolejnego sezonu. Zaczęły się obniżki cen, promocje skierowane tylko do Polaków, pakiety usług, a ostatnio nawet skibusy, które odbierają chętnych z Zakopanego i przewożą ich na drugą stronę Tatr…
Taktyka, którą podjęli, jest bardzo prosta, ale i skuteczna. Postanowili lekko obniżając ceny, postawić w jeszcze większym stopniu na jakość przygotowania tras i usług w ośrodkach.
- W tym sezonie, zakupiliśmy dodatkowe lance śnieżne, nowy ratrak i bramki wpuszczające na wyciąg zmieniliśmy na zbliżeniowe (czyli takie, w których nie trzeba kasować biletów za każdym razem). – mówi Pani Jarmila
Hlavova z Park Snow Velka Raca.
O tym, że kroki podjęte przez naszych sąsiadów, są słuszne, wiedzą również właściciele naszych ośrodków. Problemy z grodzeniem tras narciarskich, większe naciski organizacji ekologicznych na zachowanie drzewostanu i ograniczenia związane z korzystaniem ze sztucznego zaśnieżania, powodują, że pod względem przygotowania tras, przegrywamy z południową konkurencją.
- Nie jest to jedyny problem – dodaje Paweł Czech z Trekking Clubu – w wielu ośrodkach w polskich Beskidach, darmowe toalety są ciągle rzadkością, a darmowe parkingi w ogóle nie występują. Tymczasem, na Słowacji jest to standard. Podobnie, jak darmowe skibusy, które kursują po miejscowościach, w których znajduje się stok narciarski i rozwożą narciarzy niemalże pod kwatery.
Nie jest to jednak jedyna forma promocji i ściągania turystów z Polski na Słowację. Ciekawą propozycję przedstawia Trekking Club, który – jako jedna z kilku firm – proponuje http://www.nartynaslowacji.plę, a jako jedyna – od dziesięciu lat jeździ na Wielką Raczę.
- Wybraliśmy ten ośrodek z uwagi na jego odległość od Katowic. 135 kilometrów, to mniej więcej 2 godziny dla naszego autobusu – informuje Grażyna Szydło, członek zarządu http://www.trekkingclub.pl – W tym roku, pojechało już z nami ponad 600 osób, a przez całe 10 lat: ponad 6000!
Na pytanie, dlaczego właśnie tam, a nie np. do Szczyrku, czy Korbielowa, Szydło odpowiada:
- Słowacy zaproponowali nam najlepsze warunki i byli w stanie zapewnić najwyższą jakość usług i najwyższy stopień przygotowania tras. Tu po prostu powiało Alpami…

Jaka będzie odpowiedź polskich stoków?
Jak wygląda ich przyszłość, na tle słowackiej konkurencji? Nie najgorzej. Na drodze do sukcesu, leżą jednak spore głazy: drogi dojazdowe, infrastruktura na stokach, możliwości konsolidacji wyciągów w duże kompleksy narciarskie… Wyzwań jest dużo, ale i jest o co walczyć. A o sensie tej walki, nikogo nie trzeba przekonywać. Tym bardziej, że – jak pokazuje OBOP – 19% Polaków jeździ na nartach, lub snowboardzie (dane z 2007r.). Rynek jest więc ogromny.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.