Facebook Google+ Twitter

„Narzeczony mimo woli” - zbyt krótka bajka o miłości

Jeśli szukacie kolejnej, na długo zapadającej w pamięć komedii romantycznej z Sandrą Bullock w roli głównej, takiej, podczas której zrywacie boki ze śmiechu, szukajcie dalej. „Narzeczony mimo woli” nie spełni waszych wymagań.

 / Fot. Plakat, materiały dystrybutoraNowa amerykańska komedia romantyczna z królową gatunku, Sandrą Bullock w jednej z głównych ról – brzmi zachęcająco, prawda? Jej partner to tym razem Ryan Reynolds, kanadyjski aktor i producent, znany z takich ról jak chociażby niezapomniany tytułowy bohater w komedii… „Wieczny student” czy Hannibal King w „Blade: Mroczna trójca”. Niektórzy polscy widzowie mogą pamiętać go z emitowanego parę lat temu na naszej antenie serialu „Oni, ona i pizzeria”, w którym wcielał się w sympatycznego młodego studenta medycyny. Dodajmy, że przystojnego studenta medycyny, i że zapewne na jego widok niejednej pani mocniej zabiło serce. Na sam widok takiej pary jak Sandra i Ryan ma się ochotę rezerwować bilet do kina. Wydają się jakże uroczym chodzącym gwarantem sukcesu tej produkcji.

A jednak, na nieszczęście dla nas, widzów, to wszystko nie jest takie proste. Trudno jednoznacznie określić, czego tutaj zabrakło. Tym bardziej, że tutaj wszystko było jak najbardziej „na miejscu”. Bo przecież mamy Sandrę Bullock, dla której czas się zatrzymał, a być może nawet zaczął płynąć wstecz. Mamy Ryana Reynoldsa, któremu nie można odmówić talentu komediowego. Poza tym jednak -mówiąc krótko- żenada.

Fabuła trąci myszką, bo kolejny raz serwuje się nam wątek sfingowanego ślubu obywatela USA z imigrantką, jak i motyw demonicznej szefowej oraz potulnego asystenta. Poza tym razi przewidywalność wydarzeń. Właściwie pierwsze 10 minut sprawia, że wiemy co się będzie działo przez kolejnych kilkadziesiąt. Wiadomo, komedia romantyczna nie powinna trzymać nas w niepewności tak, że obgryzamy paznokcie aż po łokcie, ale kto z nas nie lubi być nieco zaskakiwany? Po to przecież chodzimy do kina, chcemy poczuć magię.

„Narzeczony mimo woli” o magię ociera się jedynie podczas sceny, w którym babcia głównego bohatera odprawia rytualny taniec na cześć matki ziemi. W tej również scenie Sandra rozkręca się na tyle, że łezka kręci się w oku na wspomnienie jej poprzednich komediowych kreacji. Nie ma tutaj również Sandry takiej, która potrafiła wzbudzać szaloną sympatię przedstawicielek płci pięknej i głębokie zauroczenia przedstawicieli płci brzydszej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.