Facebook Google+ Twitter

Nasi sąsiedzi o kryzysie ukraińsko-rosyjskim: Ukraina jest bardzo daleko

Jak mieszkańcy innych europejskich krajów postrzegają obecny kryzys na Ukrainie? Przeczytajcie, co o kryzysie mają do powiedzenia nasi bliscy sąsiedzi.

 / Fot. By Ivan Bandura (Holding an EU flag) [CC-BY-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia CommonsKiedy w listopadzie 2013 r. ówczesny prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz nie podpisał umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, oburzeni Ukraińcy wyszli na ulicę, a opozycja zażądała usunięcia prezydenta. Wkrótce protesty nabrały cech rewolucji, a plac Niepodległości w Kijowie został okrzyknięty Euromajdanem. W następnych tygodniach sytuacja jedynie się zaogniała.

Sprawdziliśmy, w jaki sposób kryzys na Ukrainie jest postrzegany w innych krajach. O zdanie zapytaliśmy pięć osób z Niemiec, Chorwacji, Czech i Rosji. Każda z nich opowiedziała, co myśli o konflikcie na Ukrainie oraz jak postrzegają go media i inni ludzie w ich kraju, oraz jak ich zdaniem zakończy się ten kryzys.

"Kryzys na Ukrainie jest porównywany do początku II Wojny Światowej"

Sebastian Brandt, 26 - letni Niemiec mówi, że w Niemczech "kryzys na Ukrainie jest często porównywany do początków II wojny światowej, oraz do zachowania nazistowskich Niemiec, ze względu na przemoc i imperializm cechujący rosyjskie zachowania". Tłumaczy, że ludzie w Niemczech nie mogą do końca zrozumieć co tak naprawdę dzieje się na Ukrainie. Jak zaznacza, Ukraina wydaje się być bardzo odległa i nie wygląda na to, aby miała na Niemcy jakikolwiek wpływ.

Zuzana (Czechy) dodaje, że w jej kraju "ludzie postrzegają obecny kryzys jako interwencję ze strony Rosji, pogwałcenie narodowych granic i ingerencję w politykę wewnętrzną innego państwa, jak również ciągłe udaremnianie przez Rosję dojścia do jakiekogolwiek politycznego porozumienia".

Co ciekawe, również w Rosji konflikt ukraińsko - rosyjski nie jest pozytywnie odbierany. Denis podkreśla, że w Rosji większość ludzi uważa, że "obalenie Janukowycza było naprawdę konieczne". Zaznacza jednak, że pomimo usunięcia prezydenta, na Ukrainie niewiele się zmieniło, a "krajem nadal rządzą ci sami oligarchowie". Przekonuje, że prości ludzie nadal będą żyć na tym samym, lub gorszym poziomie.

Czy protesty na Euromajdanie były słuszne? Zdania podzielone

Kiedy Ukraińcy wyszli na plac Niepodległości w Kijowie i rozpoczęli protesty, miliony ludzi na całym świecie patrzyło na to posunięcie z aprobatą, ale i zaniepokojeniem.

Według Meto (Chorwacja) Ukraińcy postąpili słusznie, bo "wierzyli, że ich przyszłość to Unia Europejska i o to walczyli". Sebastian (Niemcy) zwraca natomiast uwagę na pewne podobieństwo: "na Ukrainie widzimy ten sam scenariusz jak w przypadku Arabskiej Wiosny - nadzieja i walka o lepsze życie kończy się sytuacją gorszą niż wcześniej".

Jednak Sebastian nie jest pewny, czy Ukraińcy postąpili słusznie wychodząc na kijowskie ulice i rozpoczynając protesty. Podkreśla, że sama sytuacja była już tak brutalna dla obu stron, że nie wydaje się, aby była właściwa. "Trzeba wziąć pod uwagę, że poprzedni prezydent był wybrany w demokratycznych wyborach i jego decyzja o uściśnieniu relacji z Rosją powinna być w pewnym zakresie zaakceptowana. Dodatkowo, kryzys zaowocował podziałem społeczeństwa na część prorosyjską i proukraińską i była to najprawdopodobniej najgorsza rzecz jaka mogła się zdarzyć, ponieważ dodała nowej, negatywnej dynamiki całemu procesowi."

Jak dodaje Daniel, w Niemczech pojawiają się również głosy, że nie należy w ogóle oceniać czy protesty były uzasadnione, ponieważ do końca nie wiadomo, jakie faktyczne warunki panowały na Ukrainie przed rozpoczęciem Euromajdanu.

"Aneksję Krymu można było przewidzieć"

"Wierzę, że moi rodacy myślą, że pomimo referendum na Krymie, które zakończyło się zgodą na przyłączenie Krymu do Rosji, głosowanie służyło tylko jako pretekst dla Putina, aby zająć Krym" - mówi Zuzana (Czechy). Dodaje, że referendum miało miejsce już po rosyjskiej inwazji, która co do zasady zaanektowała Krym przed rozpisaniem jakiegokolwiek referendum.

Zupełnie inne postrzeganie referendum ma Sebastian (Niemcy): "poprzez referendum, które zostało przeprowadzone na Krymie, przyłączenie regionu do Rosji uzyskało pewne poparcie opinii publicznej. Z tego co słyszeliśmy, to była demokratyczna decyzja i jako taka powinna być respektowana". Sebastian dziwi się, że cały proces odbył się płynnie i że nie było żadnej interwencji wojsk ukraińskich. Dodaje, że aneksja Krymu nieszczególnie martwi Niemców - Krym wydaje się być bardzo odległy.

Meto dodaje, że w Chorwacji większość społeczeństwa uważa, że aneksja Krymu była bardzo przewidywalnym ruchem ze strony Rosji. "Rosjanie mieli wszystkie polityczne, geostrategiczne, oraz ekonomiczne powody, by postąpić tak, jak postąpili" - podkreśla, że aneksja Krymu dla jednej strony była dobrym ruchem, a dla drugiej złym.

W Rosji, większość ludzi sądzi, że aneksja Krymu była świetnym posunięciem. Denis zaznacza jednak, że jest to raczej opinia ludzi mniej wykształconych, którzy uważają, że odzyskali "SWÓJ" Krym. Wśród inteligencji dyskutuje się o tym, że aneksja była niepotrzebna, ponieważ Rosja zainwestowała w Krym już zbyt wiele (dofinansowanie, wojsko).

Co dalej? "Część zachodnia będzie proeuropejska, część wschodnia będzie zajęta przez Rosję"

Zuzana (Czechy) obawia się, że konflikt na Ukrainie będzie trwał nadal i że Ukraina skazana jest na wojnę domową, za sprawą której kraj podzieli się na dwie części. Podobnego zdania jest Daniel (Niemcy), który uważa, że "najbardziej prawdopodobne jest to, że Ukraina nada regionom na wschodzie znaczną niezależność, a regiony takie jak Donieck będą niestabilne przez wiele lat".

Meto (Chorwacja) jest zdania, że nie będzie wojny pomiędzy Rosją i Zachodem. Według niego "Rosja będzie wspomagała partyzantów walczących jako ukraińscy separatyści, a Zachód będzie wspierał ukraiński rząd. Po jakimś czasie sytuacja się uspokoi. Część wschodniej Ukrainy dołączy do Federacji Rosyjskiej, a pozostała część zostanie szybko zintegrowana z UE i z NATO w celu zapewnienia stabilizacji.

W Rosji przeważa opinia, że konflikt ten będzie trwał bardzo długo. Denis (Rosja) nie widzi szansy, aby majowe wybory położyły mu kres. Twierdzi, że aktualnie nie ma żadnego mocnego kandydata na prezydenta Ukrainy.

Sebastian (Niemcy): "myślę, że kryzys może wywołać wojnę domową pomiędzy różnymi grupami etnicznymi w Ukrainie, z Rosją stojącą za grupą prorosyjską. Ostatecznie doprowadzi to do sytuacji, gdzie część wschodnia uzyska w końcu niepodległość lub zostanie częścią Rosji. Myślę, że na dzień dzisiejszy napięcie w regionie jest zbyt wysokie, aby znaleźć pokojowe rozwiązanie, które podtrzyma status quo."

Ta sama sprawa - różne spojrzenia
Jak widać, zdania na temat ukraińsko-rosyjskiego konfliktu są podzielone, nawet wśród naszych bliskich sąsiadów. Stanowczy głos Polski jest uzasadniony naszymi interesami geopolitycznymi. Warto jednak pamiętać, że inne kraje - w tym te, które postrzegamy za najbliższych sojuszników - mogą mieć inną optykę. Co więcej, nawet w samej Rosji postrzeganie konfliktu nie jest czarno - białe.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

"Rosja bądzie wtedy zmuszona do ostrej i niepopularnej interwencji,"

Rosja niech siedzi cicho i nie podskakuje.Co ruskie chcą od Ukrainy niech zajmą się swoim grajdołkiem. Alaska idiotom się śni !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wreszcie ktoś napisał coś do rzeczy na temat kryzysu ukraińskiego zamiast siać propagandę podżegającą do trzeciej światowej. Ode mnie 4.

Zaś i tak w końcu wszyscy "wielcy" przywódcy pozostałych państw zachodnich ustawią się tak, jak im każą z Waszyngtonu, kierując się wychowaniem w poczuciu, że bez USA nic nie mogą i gdy im się z tamtej strony pluje w twarz i podkłada pluskwy do łóżka to deszcz pada, a po pościeli chodzą biedne żuczki.

Jest taka opinia, że cała amerykańska elita poiltyczna i finansowa pragnie za wszelkłą cenę doprowadzić do bankructwa Stanów Zjednoczonych, ale w takiej sytuacji, który uzsadniłaby wprowadzenie wczegoś w rodzaju stanu wyjątkowego w gospodarce i systemie finansowym opartym na konfrenecjach w Bretton Woods (1944) i Paryżu (1973). Stanu, który umożliwi likwidację astronomicznego zadłużenia tego państwa i jego przedsiębiorstw paroma pociągnięciami pióra bez ujemnych skutków dla Jankesów. Osobiście nie wierzę, by Obama i jego doradcy byli aż tak głupi, żeby nic nie rozumieli z tego, że Ukrainę łatwo doprowadzić do stanu, w jakim znalazła się w latach 1991-99 Jugosławia i że Rosja bądzie wtedy zmuszona do ostrej i niepopularnej interwencji, podobnie jak to było wich własnej historii trzydzieści lat temu w strefie Morza Karaibskiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.