Facebook Google+ Twitter

Nastroje przed Gran Derby. Poraniona duma, czyli cz. 1

Na dwa dni przed najbardziej elektryzującą rywalizacją w futbolu, czas na pierwszą część cyklu zapowiedzi dotyczących Gran Derby - pojedynku między FC Barceloną a Realem Madryt.

O historii Gran Derby powiedziano już wystarczająco. Kastylia kontra Katalonia, "oczko w głowie" Franco kontra uciemiężani mieszkańcy Barcelony, starcie gigantów hiszpańskiej, europejskiej oraz światowej piłki oraz prawdopodobnie pojedynek dwóch największych klubów świata. W ostatnim czasie Real Madryt i FC Barcelona spotykają się bardzo często - jedni i drudzy bowiem rywalizują ze sobą na każdym froncie: w lidze, pucharze i Lidze Mistrzów. W tym sezonie będzie to już 6. mecz, w którym te dwie ekipy staną naprzeciwko siebie. W pięciu dotychczasowych pojedynkach Barcelona wygrała 3 razy i pozostałe dwa mecze zakończyły się remisami 2:2. Jakim wynikiem zakończy się 6. spotkanie? Przekonamy się już w sobotę.

Nieudany początek tygodnia poprzedzony niełatwymi meczami w lidze


W miniony weekend zarówno Real, jak i Barca, niemiłosiernie męczyły się odpowiednio ze Sportingiem Gijon oraz Levante. Jedni i drudzy przegrywali swoje mecze, ale ostatecznie wygrali 3:1 i 2:1. W obu meczach nie brakowało kontrowersji, ale też w ostatecznym rozrachunku lepsi okazywali się piłkarze pierwszej dwójki tabeli La Liga. W ten sposób przewaga Realu Madryt nad FC Barceloną nadal pozostaje bez zmian - 4 "oczka" dzielą oba kluby, a to oznacza, że niezależnie od wyniku na Camp Nou Real powróci do Madrytu jako lider.

W środku tygodnia, Real oraz Barcelona grali w Lidze Mistrzów. Spodziewano się ze wszystkich stron, że "Królewscy" oraz "bordowo-granatowi" swoich rywali odeślą z kwitkiem, lecz skończyło się inaczej. Madrytczycy przegrali na Allianz Arena z Bayernem 2:1 i była to przegrana w pełni zasłużona. Bawarczycy dominowali i gdyby nie popełnili tego jedynego błędu, który kosztował ich stratę bramki, prawdopodobnie wygraliby "do zera". Real zagrał tak, jakby szykował się bardziej na spotkanie z Barceloną w lidze niż pierwsze, jakże ważne w kontekście dwumeczu, starcie na A. Arena z Monachijczykami. Gol na wyjeździe jest jednak bardzo cenny i przy odpowiednim nastawieniu, gracze Mourinho mogą jeszcze do Monachium wrócić, jako finaliści LM.

Barcelona z kolei dała się pokonać (nie bójmy się tego powiedzieć) w sposób głupi. Jak można bowiem dominować przez 90 minut meczu i dać sobie strzelić gola, a samemu nie wykorzystać przynajmniej 3-4 klarownych okazji? Nie dziwią zatem wypowiedzi jak te Pedro, który mówi wprost: "Byliśmy lepsi, to wstyd, że się nie udało. Musimy teraz odrabiać straty przed własną publicznością, musimy zagrać dobry mecz. Jesteśmy wku*wieni po tej porażce, bo rozegraliśmy dobre spotkanie, a osiągnęliśmy zły wynik. Dzięki straconej bramce, wyjeżdżamy stąd z minami głupców, bowiem dominowaliśmy przez cały mecz, a przegraliśmy".

Kanaryjczyk w spotkaniu na Stamford Bridge wszedł dopiero w drugiej połowie i swą grą "nie powalał". W kluczowym momencie znalazł się w odpowiednim miejscu, ale po jego strzale piłka wylądowała na słupku bramki Cecha. Katalończykom towarzyszył ogromny pech, ale nie zmienia to faktu, że w kilku sytuacjach istnym szokiem była nieobecność piłki w siatce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.