Facebook Google+ Twitter

Nasz człowiek w Karakorum!

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2007-10-08 13:15

Bartek Latasiewicz, alpinista i podróżnik z Gorlic wrócił niedawno z wyprawy do Pakistanu. Jego celem był szczyt Gulmit Tower w masywie Karakorum. Miejscowi nazywają go Dziką Różą i wciąż czekają na śmiałka, który sprosta górskiemu wyzwaniu.

http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://www.gory.wyd.pl/images/gory_l/9329.jpg&imgrefurl=http://www.gory.wyd.pl/archiwum.php%3Fart%3D2601&h=530&w=352&sz=31&hl=pl&start=3&um=1&tbnid=-l0RoCC3sz97dM:&tbnh=132&tbnw=88&prev=/images%3Fq%3DBartek%2BLatasiewicz%26svnum%3D10%26um%3D1%26hl%3Dpl%26client%3Dfirefox-a%26rls%3Dorg.mozilla:pl:official%26sa%3DN / Fot. screen- Najpierw polecieliśmy do Dehli, potem była kilkudniowa podróż samochodem do Islamabadu i dalej do Gulmit. Stamtąd mieliśmy atakować szczyt - opowiada Bartek.
Teren Pakistanu jest częściowo opanowany przez Talibów i bywa tam bardzo niebezpiecznie. W trakcie podróży członkowie ekipy Bartka bali się nawet wyjść z samochodu podczas postojów. - To groziło postrzeleniem - mówi młody człowiek. Grupa zdobywców szczytów wyjechała z kraju w pełni lata - 3 lipca.
- Wyglądaliśmy dosyć dziwnie, idąc przez lotnisko na Okęciu w butach do wspinaczki, umundurowani w sprzęt zimowy. W ten sposób uniknęliśmy dopłaty za nadbagaż - wyjaśnia ze śmiechem bohater naszego artykułu.
Początek wyprawy nie był zbyt szczęśliwy. Linie lotnicze zgubiły bagaż.
- A nasze wyjście w góry opóźniło dodatkowo wioskowe święto. Żaden z tragarzy nie chciał z nami wyruszyć - mówi Bartek.

Ekipa, której członkiem był gorliczanin, była czwartą na świecie i drugą w Polsce, która w ostatnich czterech dekadach zdecydowała się na próbę zdobycia Gulmit Tower.
- Mgły, niska temperatura, kuluar lodowy, po którym bardzo często schodzą lawiny... to wszystko codzienność - opowiada Bartek. - Bardzo trudne do pokonania jest także czoło lodowca. Lód cały czas trzeszczał, strzelał, pękał. Było niebezpiecznie. Nachylenie kuluaru wynosi około 45 stopni, asekuracja czy stosowanie lin poręczonych było utrudnione. Prawie cały czas spadały nam na głowę kamienie. Niejednokrotnie od uderzenia sporym skalnym odłamkiem dzieliły nas centymetry.

Alpiniści spędzali noce, siedząc skuleni na wąskich skalnych półkach. Bywało, że dokuczliwe zimno nie pozwalało zmrużyć oka. Warunki pogodowe stale się pogarszały, a czas uciekał.
- Dotarliśmy bardzo wysoko, bo aż do poziomu 5100 metrów nad poziom morza. Pozostał niedosyt, że nie dane nam było pokonać tych ostatnich kilkuset metrów i zdobyć szczyt. Wybraliśmy jednak własne zdrowie i bezpieczeństwo. Może zabrakło nam tych straconych trzech dni - zamyśla się nasz rozmówca. Mieszkańcy Gulmit nadal czekają na tych, którzy wreszcie pokonają Dziką Różę.
- Jeśli się to komuś w końcu uda, to stanie się lokalnym guru - zapewnia ze śmiechem Bartek. Zorganizowanie wyprawy w Karakorum było możliwe dzięki wsparciu nowosądeckiego klubu wysokogórskiego.
M.K.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.