Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Nasz klient – nasz frajer

Pozycja materiału w rankingach:

83863 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 35pkt

Oceń:

Nasz klient – nasz frajer


W epoce powszechnej i łatwej komunikacji, zdobycie danych o człowieku, którego firma zechce uznać za swego klienta, jest rzeczą łatwą. Trudniej jest jednak potencjalnej zdobyczy utrzymać się poza siecią oferowanych a niepożądanych usług.

Kilka miesięcy temu, znajoma starsza pani przekonana, że jej rozumienie świata absolutnie wystarcza do podejmowania decyzji na temat własnego telefonu, wpuściła do domu dwie młode damy, które po półgodzinnej obróbce przedłożyły jej do podpisu umowę na niezwykle korzystny, nowy abonament.

Wieczorem odbyła się w domu zasadnicza, dość burzliwa rozmowa z synem, po której starsza pani wylądowała w szpitalu z wylewem. Nikt nie był w stanie sprawy odkręcić, podpisu unieważnić – podwójne rachunki trzeba płacić do wygaśnięcia umowy. Można się też procesować.

Kiedy więc po raz pierwszy usłyszałam w słuchawce modulowany karabinek maszynowy:
- Czy rozmawiam z właścicielką numeru…. tak… dzień dobry pani… dzwonię w imieniu telekomunikacji, chcemy pani przedłożyć korzystniejszą ofertę…- najpierw wzięłam głęboki oddech i po wysłuchaniu nadzwyczajnej oferty, zawiadomiłam panią ze słuchawki:
- To ja sobie, proszę pani, jutro wstąpię do waszego biura, bo mam je tu o rzut kamieniem.
- Ależ proszę pani, jęknęła słuchawka, nie ma takiej potrzeby, my przyślemy naszego pracownika i wszystko pani podpisze na miejscu.
Mogłam już przerwać połączenie i zrobiłam to z poczuciem zwycięstwa.

Po tygodniu zjawiła się pani Wyszczekana, bombardując mnie na dystans „sztywnego łańcucha” w drzwiach, że właśnie w imieniu Telekomunikacji przyszła mi zaoferować o wiele korzystniejszy pakiet usług telefonicznych, ale najpierw musi wejść i obejrzeć moje rachunki telefoniczne.
- A kogo pani reprezentuje, łaskawa pani? Jest pani z Tepsy? Bo moja umowa jest aktualna, pakiet optymalny na moje potrzeby i nie wiem, o co pani chodzi – podpuszczałam Wyszczekaną.
- Ale pani jest emerytką i nie wie pani o przywilejach, jakie ja pani uświadomię - rozpaczliwie nalegała Wyszczekana.
- Dobrze mi się żyje bez żadnych przywilejów droga pani, żegnam.

Po dwóch tygodniach słuchawka przemówiła do mnie ciepłym męskim barytonem:
- Dzień dobry, jestem przedstawicielem Telekomunikacji, chciałbym pani zaoferować… czy może mi pani podać numer mieszkania, bo ja tu jestem na osiedlu.
- Spier…

Kolejne rozmowy załatwiałam przyciskając odpowiedni klawisz jeszcze wielokrotnie. Aż do wczoraj, kiedy pod drzwiami zjawił się Wyszczekany. Mundurkowe spodnie lekko wypchane, regulaminowa błękitna koszula, rozluźniony krawacik, zatoki potu pod pachami, aktóweczka, marynarka przerzucona przez rękę, buźka młoda z wyraźnymi oznakami permanentnego przemęczenia, rodzaj męski, budowa drobna, raczej sangwinik, szatyn. Drzwi na dystansie.

- Dzień dobry, jest pani posiadaczką telefonu stacjonarnego, reprezentuję firmę telekomunikacyjną i przyszedłem pani uświadomić należne emerytom prawa i przywileje oraz nowy, korzystny pakiet… nasza firma postanowiła zadbać o emery… od grudnia się należy, ale oni nie powiedzą bo na tym stracą…
- To ja się dowiem o te przywileje w biurze, mam je tu niedaleko. I znajomości w tym biurze mam proszę pana – mam dobry humor i strzelam tymi znajomościami jak z Grubej Berty.
- Ale w biurze pani tego nie powiedzą, bo im na tym nie zależy, oni są własnością Francji a pan prezes naszej firmy uważa… należy dbać o przedsiębiorczość krajową… - nie rezygnuje Wyszczekany.

Patrzyłam na zaszpuntowanego ślinotokiem biedaka, który przecież orze jak może na jakąś prowizje dla siebie i dobry byznes dla pana prezesa.
Dzień był bardzo ciepły, Wyszczekany kursował zapewne od wielu godzin usiłując zdobyć kontrakty wśród wytypowanych frajerów.
- Potrzebuje pan szklankę wody? – zapytałam litościwie.
- Jeśli by pani mogła… skapitulował. Pił naszą mineralną i słuchał mojego ekspose. W imieniu pana prezesa dostał rumieńców, oddał szklankę, złapał oddech i poszedł.

A ja czekam na kolejny głos w słuchawce lub uśmiech typu „cheese” w drzwiach.

Zobacz także:

Jadwiga Kowalczyk ONline profil autora

Autor: Jadwiga Kowalczyk

Napisz do autora

Artykuły (682) Galerie (88) Średnia ocen (4.20)

Miejscowość: w drodze | Kraj: Polska

O mnie: Emerytka. Stosunek do rzeczywistości ironiczno-cyniczno-pobłażliwy. Nie lubi rzepów na psim ogonie, dredów i wszelkich innych koltunów.

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 14

Sortuj komentarze:

Jadwiga Kowalczyk 08.10.2008 19:52

Ocena: Ocena pozytywna 13 Ocena negatywna 12

Ninku! uwaga techniczna...ja myslę, że ty myslisz, że ja wiem, że ty nie jesteś tym, za kogo się podajesz :)

sniemiec! jak milo, że dałeś znak życia. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefania Najsarek 08.10.2008 19:43

Ocena: Ocena pozytywna 13 Ocena negatywna 10

Wyrazy współczucia dla Wyszczekanego; nie wiedział biedaczek do jakich drzwi zapukał. :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szymon Niemiec 08.10.2008 19:25

Ocena: Ocena pozytywna 10 Ocena negatywna 11

Samarytanka :D

Plus nie tylko za artykuł, ale i za szklankę wody :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Janina Dorabiała 08.10.2008 18:04

Ocena: Ocena pozytywna 12 Ocena negatywna 11

Trudno się oprzeć pokusie zaglądania na w24... przez Ciebie!
;)

(uwaga techniczna: Nie jestem tą osobą za którą się podaję)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.