Facebook Google+ Twitter

Nasza narodowa spółka z o.o.

Nasza Polska to specyficzna spółka z o.o., w której formalnie wszyscy mamy równe udziały. Niestety, nie mamy w niej pełnych praw właścicielskich. Z tego powodu mamy wyjątkowo złe wyniki finansowe. Powinniśmy to zmienić.

Jesteśmy udziałowcami specyficznej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, która nazywa się POLSKA. Mamy w niej równe udziały. Rozdrobnienie akcjonariatu, brak udziałowca strategicznego, stanowi duże utrudnienie jej funkcjonowania. Spółki handlowe tego typu na wolnym rynku nie mają żadnych szans. Ta sytuacja jest również groźna dla naszej narodowej spółki. Powód jest prosty. Rozdrobniony akcjonariat nie potrafi wypracować strategicznego programu funkcjonowania spółki ani wyłonić kompetentnego zarządu spółki.

W naszej narodowej spółce na ostatnim statutowym zebraniu akcjonariuszy (wybory 2005) zaproponowano 16 różnych, teoretycznie strategicznych, programów funkcjonowania (w wyborach startowało 16 komitetów wyborczych). Żaden z nich nie uzyskał zdecydowanego poparcia umożliwiającego jego realizację. W konsekwencji nie bardzo wiadomo, jaki program aktualnie jest realizowany. Spółka licząca 40 milionów akcjonariuszy nie może funkcjonować w sposób przypadkowy. Powinna mieć przemyślany strategiczny program funkcjonowania i konsekwentnie go realizować.

Istotną wadą naszej narodowej spółki jest okoliczność, że do kierowania nią delegujemy nie fachowców od zarządzania lecz związkowców. Wyborcy oczekują od swoich przedstawicieli w zarządzie spółki nie strategicznego działania dla dobra wspólnego lecz skutecznego dbania o ich partykularne interesy. Pracodawcy, rolnicy, emeryci, słuchacze Radia Maryja etc. nie głosują na mężów stanu - głosują na kandydatów, którzy obiecują skutecznie bronić ich partykularnych interesów. Taka sytuacja jest zabójcza dla finansów naszej narodowej spółki.

Jak podał „Dziennik” z dn. 28.02.07. nasz dług publiczny w roku 2000 wynosił 280 miliardów złotych. W 2006 roku zadłużenie naszej narodowej spółki wzrosło do 502 miliardów i nic nie wskazuje by była szansa na osłabienie tej tendencji. Obsługa tego zadłużenia pochłonęła w 2006 roku 27,9 miliardów złotych, co zacznie przekroczyło wydatki budżetu na służbę zdrowia, edukację, naukę, sądownictwo i policję razem wzięte. Prognozy mówią, że w najbliższych trzech latach koszty obsługi zadłużenia wzrosną o kolejne 6 miliardów. Nie powinniśmy biernie czekać na cud, cudu nie będzie. Nikt nam tego nie umorzy.

Co możemy/powinniśmy w tej sytuacji zrobić?


W spółkach prawa handlowego udziałowcy w każdej chwili mogą kontrolować i weryfikować działalność zarządu spółki. Mogą w dowolnym momencie zwołać nadzwyczajne zebranie akcjonariuszy, wprowadzić poprawki do statutu spółki, odwołać zarząd itd. W naszej spółce tych możliwości nie mamy. Mamy sztywno zadekretowany cykl wyborczy – co cztery lata. Między wyreżyserowanymi przez specjalistów od marketingu i reklamy „dniami prawdy” nie mamy żadnych realnych praw właścicielskich. W statucie naszej spółki brakuje zapisów pozwalających bieżąco kontrolować i weryfikować poczynania zarządu. Nie mamy realnych możliwości wprowadzania niewygodnych dla „elit” politycznych zapisów prawnych.

Czy nasza narodowa spółka ma dobry statut? Dlaczego nie daje nam, udziałowcom, pełnych praw właścicielskich? Czy dla ratowania naszej narodowej spółki nie możemy tego zmienić? Czy skazani jesteśmy wyłącznie na porażkę?

Nie musimy wyważać otwartych drzwi. Jakie zapisy powinniśmy wprowadzić do statutu naszej narodowej spółki, by korzystać z należnych nam pełnych praw właścicielskich pokazują nam Helweci. Mądrzy Szwajcarzy, wykorzystując w pełni swoje prawa właścicielskie, zapewnili sobie stabilne rządy realizujące długofalową politykę. Przegłosowali zapis w konstytucji nakazujący tworzenie większościowej koalicji rządowej przez ugrupowania polityczne, które przekroczą w wyborach próg 20 procentowego poparcia. W efekcie mają stabilne, niezmienne przez wiele kadencji rządy. Nie ma co cztery lata niezwykle kosztownej wymiany stanowisk i zmian kursu w polityce. Dzięki skutecznej kontroli politycy nie mają szans na załatwianie swoich prywatnych lub zewnętrznych grup nacisku interesów kosztem państwa. Liczy się wyłącznie interes większości przy pełnym zachowaniu nabytych praw mniejszości. O skuteczności takiej polityki świadczą ich wyniki finansowe. Weźmy przykład z tych, którzy dzięki dobrym zapisom w statucie swojej spółki odnieśli spektakularny sukces.

Musimy wymusić na politykach nowelizację naszych ustaw o referendach. Obecne zapisy regulujące zasady ich stosowania powodują, że jest to martwe prawo. Powinniśmy zmienić, wzorując się na Szwajcarach, zapis, który stawia wymóg minimalnej 50 procentowej frekwencji referendalnej, a przede wszystkim kuriozalny zapis, który mówi, że referendum może zarządzić WYŁĄCZNIE Senat na wniosek 90 posłów, a wynik, by mieć moc wiążącą, MUSI być zatwierdzony przez Zgromadzenie Narodowe. Gdzie tu logika. Politycy w służbie narodu czy naród pod kontrolą polityków?


   

 

 

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Bardzo dobry tekst! Warto zgłębić tajniki demokracji bezpośredniej.

es_uomikim: co do argumentu wielkości, to polecam spojrzeć na mapę USA, stan Kalifornia /demokracja bezpośrednia 33,9mln mieszk. (PL: 38,1 mln) pow. 423 970 km2 (PL: 322 575km2). Myślę, że można porównywać? Gdyby nadal było mało polecam spojrzeć na Australię (7 686 850 km2).

Poza tym warto zaznaczyć, że Szwajcaria nie jest jednolicie demokratyczna. Jednoznacznie jednak można stwierdzić, że im więcej demokracji bezpośredniej, tym większy dobrobyt i zadowolenie mieszkańców. Dowodzi tego m.in. prof. Bruno S. Frey / Reiner Eichenberger. Przyjemnej lektury.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ogromna większość Twoich tekstów jest na ten sam temat. Szanuję Twoje poglądy ale... przynudzasz ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowni komentatorzy.

1. Jeśli nie zgadzacie się z moją receptą na naprawę naszej narodowej spółki proszę podajcie swoją. Oczywiście lepszą. Czekam z utęsknieniem.

2. Jestem starej daty. Mam zakodowane - nie załamywać się brakiem efektów. Jeśli się jest przekonanym do sprawy należy drążyć (rzucać grochem o ścianę) do skutku.

3. Do widzenia przez najbliższy tydzień będę poza zasięgiem netu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że nie powinieneś aż tak ostro reagować Tymek. Tekst sam w sobie jest w niektórych momentach ciekawie i pomysłowo skonstruowany. Fakt, że sporo nadużyć. Ze Szwajcarią bardzo dobrze wytknąłeś. Ale minus... ?
Ja lobbuję i będę lobbował aby za poglądy czy formuowane tezy nie dawać minusów. Chyba, że są jawnie ksenofobiczne, debilne, żałosne czy wulgarne. Ten nie jest. Poza tym to hydepark. Daje plusa aby zniwelować

Komentarz został ukrytyrozwiń

MINUS!

Kolejny tekst tego autora na ten sam temat. NIE dla forsowania przez powtarzanie do znudzenia, w dodatku przez copy'n'paste, utopijnych poglądów...

Co do Szwajcarii - porównaj na mapie wielkości Szwajcarii i Polski, porównaj ilość mieszkańców - może zrozumiesz czemu tam to jest wykonalne, a u nas średnio...


...Czemu ten tekst pojawia się na pierwszej stronie?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na początek przepraszam, że, wbrew obietnicy, jeszcze nie napisałem tekstu polemicznego - nadrobię to w przyszłości. A teraz do meritum.

"Rozdrobniony akcjonariat nie potrafi wypracować strategicznego programu funkcjonowania spółki ani wyłonić kompetentnego zarządu spółki." - rozumiem, że będzie w takim razie w stanie podejmować kompetentne decyzje?

"Wyborcy oczekują od swoich przedstawicieli w zarządzie spółki nie strategicznego działania dla dobra wspólnego lecz skutecznego dbania o ich partykularne interesy." - rozumiem, że głosując w referendach nie będą dbać tylko o swoje partykularne interesy?

"Obsługa tego zadłużenia pochłonęła w 2006 roku 27,9 miliardów złotych, co zacznie przekroczyło wydatki budżetu na służbę zdrowia, edukację, naukę, sądownictwo i policję razem wzięte." - podejrzane mi się to stwierdzenie wydało i w 1999 r. na samą służbę zdrowia wydatki wyniosły 33 mld zł.

"Między wyreżyserowanymi przez specjalistów od marketingu i reklamy „dniami prawdy” nie mamy żadnych realnych praw właścicielskich" - rozumiem, że w przypadku referendów nie będzie "pomagających w podjęciu decyzji" specjalistów od marketingu i reklamy?

"W statucie naszej spółki brakuje zapisów pozwalających bieżąco kontrolować i weryfikować poczynania zarządu." - po to mamy trójpodział władzy (którego w Szwajcarii nie ma - nawet parlamentu nie można tam rozwiązać przed upływem kadencji - to po prostu różnica kultury politycznej i przypadek zupełnie wyjątkowy w świecie, który pozwala na istnienie takich rzeczy - w genezie tego zjawiska ważne jest zróżnicowanie językowo-religijne wewnątrz kraju i federacyjny charakter państwa) i instytucje demokratyczne.

"Dlaczego nie daje nam, udziałowcom, pełnych praw właścicielskich?" - wiele odpowiedzi, ale np. dlatego, że mało kto chciałby z nich korzystać? Albo że nie wiadomo, co to miałyby być za prawa? Albo że większość nie zawsze ma rację?

"Czy dla ratowania naszej narodowej spółki nie możemy tego zmienić?" - a cóż to poprawi?

"Liczy się wyłącznie interes większości przy pełnym zachowaniu nabytych praw mniejszości." - rozumiem, że wcześniejsza krytyka egoizmu w podejmowaniu decyzji tu już jest nieistotna?

"O skuteczności takiej polityki świadczą ich wyniki finansowe." - znam jeszcze parę krajów o dobrych wynikach finansowych.

"Powinniśmy zmienić, wzorując się na Szwajcarach, zapis, który stawia wymóg minimalnej 50 procentowej frekwencji referendalnej" - rozumiem, że wcześniejsza pochwała decyzji podejmowanych przez większość już nie jest aktualna? I nie widzisz tu żadnych zagrożeń zniekształcenia "woli ludu"?

Tyle refleksji. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.