Od kilku dni trwa strajk pocztowców, rozpoczęty przez listonoszy.
Nie wiem czy wielbłądy potrafią się buntować, ale sądzę że ich właściciele znają miarę w obciążaniu tych użytecznych zwierząt. Spośród trzech gatunków wielbłądów w naszym kraju jeden - zoologiczny - wiedzie wygodne i zadbane życie w ogrodach. Drugi gatunek - gospodynie domowe czasem się buntują; ale akurat tę siłę roboczą łatwo spacyfikować: a to dzieciak pobiegnie po mniejsze sprawunki, a to małżonek się poświęci raz w tygodniu i przytarga hurtem co cięższe. Od kilku dni obserwujemy i odczuwamy skutki buntu trzeciego gatunku wielbłąda, czyli listonosza pospolitego.
Listonosz jak nazwa wskazuje służy do roznoszenia listów. Ma pracować w normatywnym tempie ustalonym przez specjalistów od listonoszowania. A ponieważ dochrapaliśmy się upragnionego kapitalizmu, listonoszowi przybywa w torbie, w żylakach, płaskostopiu i kręgosłupie. A przecież można inaczej Przebywając wiele lat temu przez kilka miesięcy w Detroit, codziennie otwierałam drzwi listonoszowi, który wkraczał z olśniewającym uśmiechem punktualnie o tej samej porze. W torbie miał przesyłki dla jednej ulicy, jednej spośród wielu w jego rejonie. Gdzie była reszta przesyłek? Ano - w małym, zgrabnym, białym samochodziku, z pięknym emblematem Poczty Amerykańskiej. Samochodzik ów jeździł po mieście, a wesoły roznosiciel spotykał się z nim w określonych punktach rejonu, aby pobrać kolejną porcję przesyłek. Miał przy pasku spodni nieznane jeszcze wówczas w Polsce urządzenie: pager. Przesyłki docierały tam w tempie, jakie u nas od niedawna nazywa się "priorytetem".
Nie wiadomo na razie czym skończy się walka strajkujących pracowników pod przewodem obsadzonych znakomicie związkowców z dyrekcją monopolistycznej firmy. Jak zwykle na pierwszy plan wychodzą sprawy płacowe. I tego komentować nie będę, bo się na tym nie znam. Na pewno listonosze zarabiają, jak większość ludzi w Polsce za mało i na pewno Poczta Polska w trosce o rentowność instytucji będzie skąpić na płacach, nie żałując kilogramów do przeniesienia. Szalone ilości materiałów reklamowych, które prawie natychmiast idą do śmieci to jedna z kropel przelewających miarę ludzkiej wytrzymałości. Należy żywić nadzieję, że Poczta Polska wprowadzi usprawnienia w pracy listonoszy nie tylko siłą ich mięśni.
Zobacz także:
Artykuły
(682)
Galerie
(88)
Średnia ocen
(4.20)
Miejscowość: w drodze | Kraj: Polska
O mnie: Emerytka. Stosunek do rzeczywistości ironiczno-cyniczno-pobłażliwy. Nie lubi rzepów na psim ogonie, dredów i wszelkich innych koltunów.
Ostatnie artykuły autora:
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +224)