Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19485 miejsce

Nauczanie w domu. Sposób na wychowanie geniusza czy... bezbronnego odludka?

Choć jeszcze kilka wieków temu nauczanie w domu było powszechną formą kształcenia młodych ludzi, dzisiaj w Polsce korzysta z niej ok. 1,5 tys. dzieci. Dzięki zmianie przepisów w 2009 r. liczba ta stale rośnie. We wrześniu dzieci uczących się w domu ma być ok. 2 tys.

 / Fot. JeHoMi/Wikimedia CommonsSystem edukacji w naszym kraju nie zachwyca. Coraz większa liczba ludzi ma coraz więcej wątpliwości, czy jest sens posyłać swoje dziecko do szkoły publicznej. Rodzice, którzy zdecydowanie nie chcą aby ich dzieci uczone były przez obce im osoby, postanawiają sami zająć się edukacją swoich pociech. Od września tego roku w Polsce ok. 2 tys. dzieci będzie uczyło się w domach.

Polska konstytucja daje opiekunom prawnym możliwość edukowania dzieci także w domu. Artykuł 70 punkt 3 brzmi następująco: "Rodzice mają wolność wyboru dla swoich dzieci szkół innych niż publiczne". Kolejnym dokumentem mówiącym o możliwości nauki w domu jest Ustawa o Oświacie z 2009 roku: "Na wniosek rodziców dziecka dyrektor szkoły publicznej, może zezwolić na spełnianie przez dziecko obowiązku szkolnego poza szkołą oraz określić jego warunki. Dziecko spełniające obowiązek szkolny w tej formie może otrzymać świadectwo ukończenia poszczególnych klas lub ukończenia szkoły na podstawie corocznych egzaminów klasyfikacyjnych przeprowadzonych przez szkołę".

"Home schooling czyli edukacja domowa polega na uczeniu dzieci w domu najczęściej przez własnych rodziców, ale także przy pomocy innych rodziców-nauczycieli" - wyjaśnia jedno z rodziców. Metoda ta, jest bardzo popularna w krajach anglosaskich (USA, Kanada, Wielka Brytania, Australia). Prowadzone w tych krajach badania wykazują, że dzieci uczone w domu przez rodziców osiągają lepsze wyniki w nauce niż ich rówieśnicy uczęszczający do szkół zbiorowych.

Wielu opiekunów chwali sobie ten sposób nauczania. Podkreślają, że ich dzieci są mniej zestresowane i mają więcej pewności siebie, niż wtedy gdy uczęszczały do szkoły. Twierdzą, że bardzo ważny jest dla nich fakt, że nie przejmują one negatywnych zachowań od rówieśników. Rodziny te, mówią o sobie, że są bardziej zżyte ze sobą, że umieją się lepiej dogadać, co ich zdaniem stanowi swoiste zabezpieczenie przed różnego rodzaju sektami.

"Zdolny uczeń jest najbardziej pokrzywdzonym uczeniem w szkole. Nudzi się, traci czas, który mógłby poświęcić na coś rozwijającego, zamiast na gapienie się w ścianę i czekanie aż klasa go dogoni" - mówi zwolennik domowego nauczania. Inny dodaje: "Ostatnio odwiedziłam swoje gimnazjum i byłam zażenowana, bo to co robią teraz uczniowie na korytarzach, to wybryki na które mój rocznik nie pozwalał sobie nawet w leśnej głuszy".

Dzieci uczone przez własnych rodziców mają szansę na rozwój indywidualnych zdolności. System edukacyjny w Polsce nastawiony jest ma masową "produkcję" przeciętniaków, którzy w żadnej dziedzinie nie są wybitni, ale we wszystkich średni…. Co prawda w szkołach zdobywają podstawową wiedzę, ale co jeśli dziecko jest uzdolnione artystycznie czy muzycznie, a kiepsko radzi sobie w przedmiotach humanistycznych czy ścisłych, do których jest zmuszane? Jeśli uczeń tego nie lubi, nie będzie w tym dobry. Zakazując mu rozwijania się w kierunku, w którym sam chciałby pójść, skazujemy go na pracę, której w przyszłości nie będzie lubił, lub w najgorszych przypadkach na bezrobocie. W takich sytuacjach domowe nauczanie wydaje się naprawdę dobrym rozwiązaniem.

Nauka w domu nie pozwala jednak w pełni na dowolność metod i programu nauczania. "W domu trzeba się kierować podstawą programową, która obowiązuje nas cały czas i programem, który uzgadniamy ze szkołą. Także podręcznik wybieramy ze szkołą. Nie oznacza to, że nie korzystamy z niczego innego" - czytamy na stronie solidarni 2010 w wywiadzie z Mateuszem Matyszkowiczem, "domowym edukatorem".

- Najważniejsze w domowym nauczaniu jest podejście rodziców i to od niego zależy to, czy dziecko w przyszłości będzie umiało odnaleźć się w społeczeństwie. Jeżeli rodzicom bardzo zależy na dobrym wychowaniu potomków, ten typ nauczania może okazać się efektywny. Czasami jednak zdarzają się sytuacje, gdzie rodzice widzą, że ich dziecko jest leniwe i niechętne do nauki, nauczanie domowe wydaje się wtedy idealnym sposobem do "prześlizgnięcia" się dziecka przez system edukacyjny. Niestety w takich sytuacjach dzieci jedynie tracą możliwość poznania świata i swoich rówieśników, nie mają możliwości rozwijania się" - mówi wicedyrektor Szkoły Podst. nr 6 w Mińsku Mazowieckim. - Uważam, że nauczanie domowe jest lepszym rozwiązaniem dla dzieci, które mają problemy z nauką niż dla tych zdolniejszych. Dzieci powinny wychowywać się w grupie, uczyć się współpracy i odpowiedzialności. Izolacja w pełni zdrowych dzieci nie jest dla nich dobrym rozwiązaniem. Jednak, jeśli mamy do czynienia z dzieckiem, które ma problemy w nauce i nie radzi sobie wśród rówieśników, nauczanie domowe jest wskazane - dodaje.

Większość rodziców kończy ten typ edukacji na poziomie szkoły podstawowej, choć zdarzają się i tacy, którzy realizują program licealny. Nasuwa się pytanie, jak dziecko, które zdecydowaną większość życia spędziło w domu, ma wrócić do społeczeństwa. Czy będzie umiało odnaleźć się wśród obcych ludzi? - Z pewnością będzie odczuwało stres przed niezaakceptowaniem, będzie czuło presję aby być najlepszym, jedynym, niezastąpionym, gdyż tak zostało wychowane. Wszystko zależy od rodziców, to oni będą mieli jedyny wpływ na to jakie w przyszłości będzie ich maleństwo. Muszą się liczyć z tym, że chowając je w pewnym sensie pod kloszem, narażają je na przeżycie szoku gdy spotka się ono z realnym, często brutalnym światem - tłumaczy wicedyrektor szkoły.

Wśród rodziców wypowiadających się na temat edukacji, są też sceptycy domowego nauczania. "Takie nauczanie wymagałoby sporych środków albo zaangażowania full time jednego z rodziców. Rodzic bez przygotowania nie jest w stanie nauczać dziecka wszystkiego, czyli trzeba wynająć nauczycieli. Niestety ludzie często wychodzą z założenia, że "starczy dać podręczniki". Poza tym jak nauczać nie mając porównania?" - mówi poddenerwowana matka. Inna dodaje: "Trudno oddzielić dom od nauki - wracając ze szkoły fizycznie zostawiasz za sobą wszystko, więc łatwiej wypocząć. W szkole domowej, jak w telepracy - trudno się oderwać i nie ulec pokusie jeszcze kwadransa na skończenie". "Szkoła uczy nas, że nie jesteśmy pępkiem świata i o swoje dobro musimy się upomnieć" - komentuje ojciec dziecka.

Człowiek żyje w społeczeństwie, aby normalnie funkcjonować potrzebuje kontaktu z innymi ludźmi, nie tylko z rodziną. Dziecku łatwiej będzie rozwijać się, jeżeli będzie miało stały kontakt z równolatkami. Szkoła nie pełni roli jedynie instytucji przekazującej wiedzę ale także uczy życia w grupie. To tam dzieci mają możliwość zawarcia przyjaźni i przeżycia pierwszych miłości. To tu młodzi ludzie uczą się odpowiedzialności za własne czyny.

Kolejnym zastanawiającym punktem jest fakt, że nie wszyscy ludzie mają odpowiednie wykształcenie aby uczyć swoje skarby. Ktoś bez wiedzy historycznej, nie będzie umiał w odpowiedni sposób wyłożyć tego, co jest napisane w podręczniku do historii. Jednak zdania podzielone są i w tym przypadku. Ze strony solidarni2010.pl dowiadujemy się, że wielu rodziców, w tym Pan Matyszkowicz, jest przekonanych o tym, że nie trzeba mieć wyższego wykształcenia ani wykształcenia pedagogicznego, żeby uczyć w domu, a ich pociechy osiągają świetne wyniki niezależnie od wykształcenia opiekunów. Za przykład podaje się tutaj sytuację w Ameryce, która pokazuje, że edukacja domowa jest często formą wybieraną przez osoby mniej zamożne i z tak zwanych niższych klas.

Wielu rodziców decyduje się na nauczanie domowe aby być autorytetem, który przekaże swoim dzieciom światopogląd i wartości. Niestety niesie to ze sobą także negatywne skutki. Dziecko wychowane w ten sposób nie będzie miało szansy na odnalezienie swojego własnego światopoglądu. Będzie umiało patrzeć na świat jedynie oczami rodziców.

Nauczanie domowe jest dość kontrowersyjnym tematem, budzącym wśród opiekunów duże emocje. W końcu chodzi o wychowanie ich dzieci. To czy dziecko powinno zostać w domu, czy pójść do szkoły, powinno zależeć od jego umiejętności i zdolności adaptacyjnych, a także od podejścia rodziców do kwestii edukacji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Mój komentarz był sarkastyczny - myślałem, że to oczywiste.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiem czy te komentarze (trzy pierwsze) to są żarty czy Panowie tak na serio? Przecież nauczanie w domu, to nie jest zamykanie w domu na 24 godziny...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kilka lat temu czytałem na W24 artykuł mamy, które podjęła się edukacji własnego syna. Robiła to w trakcie podróży autostopem po Europie i nie tylko.

Możliwości i potencjał w stosunku do obecnego urzędu szkoły i poziomu szkolnictwa może zdecydowanie wspomóc rozwój własnego dziecka. Oczywiście nie wszyscy są w stanie oderwać się od tradycyjnego sposobu przekazywania wiedzy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

E tam taki geniusz jak wyjdzie z domu na świat to nawet śniadania sobie nie uszykuje bo mamusia nie pozwoli aby się nożem skaleczył no a na ulicy dostanie szoku cywilizacyjnego

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam sie z panem Chorążewiczem. Takie biedne dziecko nie będzie potem miało pojęcia, jak zapalić papierosa, pyskować dorosłej osobie (ewentualnie założyć śmietnik na głowę), prawdopodobnie jego wiedza z zakresu dostępnych na rynku rodzajów narkotyków i trunków alkoholowych też będzie znikoma. Nie wspomnę już o tak koniecznej dla prawidłowego rozwoju pociechy edukacji seksualnej, zwłaszcza części praktycznej programu realizującej się samoczynnie na domówkach w gimnazjum.

Zdobyczy socjalizmu burżujskim reakcjonistom NIE ODDAMY!

Komentarz został ukrytyrozwiń

...bezbronnego odludka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.