Facebook Google+ Twitter

Nauczyciel idealny, czyli co podziwiamy w belfrach

Młodzi ludzie przeważnie narzekają na swoich nauczycieli czy wykładowców. Źle prowadzone zajęcia, brak zaangażowania w swoją pracę, "nieludzkie" podejście do ucznia - to powszechnie znane grzeszki. Stop. Teraz tylko o pozytywach!

Dobry nauczyciel nie jest zły. / Fot. Dziennik Zachodni Mikołaj SuchanSzkoła często nazywana jest drugim domem. W końcu młody człowiek spędza tam przeważnie całe swoje dzieciństwo i młodość. Wczesny zapał chodzenia do szkoły szybko jednak niknie. Czasami zanika też chęć do nauki i własnego rozwoju. Bywa i odwrotnie. Niektórzy nauczyciele pojawiają się w naszym życiu i odciskają pozytywny ślad - ślad, który czasami potrafi zdeterminować życie. Oczywiście pozytywnie...

Karolina, 20 lat, studentka II roku polonistyki, UŚ
- Według mnie ważną cechą nauczyciela jest to, by potrafił zarazić swoja pasją. Ja najmilej wspominam nauczycielkę gry na skrzypcach, która zaraziła mnie muzyką na całe życie. Potrafiła pokazać, jak ogromną siłę mają dźwięki, jak mogą wpływać na ludzi, łączyć ich i dzielić. Niczego nie narzucała, zaledwie sugerowała, nakierowywała. Nauczyła mnie także zacierać granice - uczyła bowiem nie tylko jak grać, ale także jak nie ograniczać się w jednej konwencji, jednym instrumentem, jedną stylistyką. Ukształtowała mnie do tego stopnia, że cokolwiek wzięłam do ręki - grało. Sprawiła, że na próby (bo nie nazywała tego lekcjami), biegłam z wypiekami na twarzy. Nie uczyła mnie muzyki, uczyła mnie szacunku do muzyki...

Sławek, 22 lata, student IV roku nauki o materiałach i informatyki, UŚ
- Szczególnym szacunkiem obdarzam wykładowcę fizyki i matematyki na UŚ . Dlaczego? Przede wszystkim za niekonwencjonalne podejście do nauki i życia. On zawsze traktuje studentów jak ludzi równych sobie i ma dystans do tego, co robi, ma dystans do siebie. Poza tym zawsze jest uśmiechnięty i zajęcia z nim to naprawdę przyjemność, a nie przymus.

Kasia, 24 lata, absolwentka technologii żywności i żywienia człowieka, Akademia Rolnicza w Krakowie
- Najmilej wspominam zajęcia z wykładowcą od technologii zbóż. Była to osoba rzetelna, konsekwentna i bardzo sympatyczna. Zajęcia były niezwykle ciekawe, prowadzone z lekką swobodą. Nie było łatwo, wymagano od nas bardzo dużo, ale to nie stanowiło dla nas problemu. Wszystko bowiem było świetnie tłumaczone, każdy znał wymagania i uczestnicząc w zajęciach, dużo się uczył. Dobra organizacja i pasja - to był klucz do sukcesu.

Iwona, 23 lata, V rok polonistyki, UŚ
- W przyszłym roku kończę moją przygodę z uczelnią i mogę powiedzieć, że najbardziej utkwił mi w pamięci profesor wykładający historię literatury średniowiecznej (UŚ). Zajęcia z nim miałam na I roku i były to najmilsze, najbardziej ciekawe wykłady. Profesor zawsze był uśmiechnięty, miły i życzliwy. Zwracał się do nas z wielkim szacunkiem, traktował nas, jak równych sobie. Prowadził z nami dialog, potrafił wciągnąć nas w opowieści o średniowieczu. Sala wykładowa była zawsze pełna, pomimo tego, że te wykłady były nieobowiązkowe i zaczynały się o 8 rano. Na koniec profesor zawsze dostawał od nas gromkie brawa. Wszyscy wiedzieli, że ten człowiek jest prawdziwym pasjonatem, a przy tym wspaniałym człowiekiem! Pamiętam, jak kiedyś mojej koleżance rozsypały sie wszystkie notatki, a on podszedł i pomógł jej to pozbierać. Naprawdę, niesamowita sytuacja. Uważam, że pełno jest nauczycieli z pasją, którzy potrafią i chcą przekazać swoją wiedzę. Mam nadzieję, że ich liczba będzie wzrastać.

Czy każdy z nas może przywołać z pamięci postać ulubionego belfra? Czasami jest tak, że pewni ludzie pojawiają się w naszym życiu i szybko znikają. Inni pozostają na dłużej. A my już nigdy nie jesteśmy tacy sami...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

(+) Dziękuję Marto, za światełko w tunelu. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

dobre pytanie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Profesorzy... Zmora uczniów ;) Tylko dlaczego tak jest, że to Ci najsurowsi są najmilej wspominani? :) (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo podoba mi się tekst, od nauczycieli tak wiele zależy. Nauczyciel może zarazić swoją pasją do przedmiotu a może też zrazić do niego, jeśli olewa swoje zajęcia.
Lubiłam zawsze polonistki, ich lekcje pełne były głębokiego humanizmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.12.2007 21:00

Witam:) Ciekawe podejście jeżeli chodzi o ozdzielanie nauczających na uniwerku czy w liceum - ale moim skromnym zdaniem i tu i tu możemy napotkać na swojej drodze edukacyjnej osoby które długo będziemy pozystywnie wspominać i o to chyba autorce chodziło :) +:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto, słownik podaje następującą definicję: "człowiek trudniący się (najczęściej zawodowo) uczeniem kogoś, wykładowca jakiegoś przedmiotu, udzielający lekcji" ale podaje jednocześnie przykłady dotyczące wyłącznie szkoły, nie uczelni (nie będę przytaczać, można to sprawdzić - Słownik Języka Polskiego, Warszawa 1988, t. 2). Tylko że to było kilka lat temu. Już wtedy (przez przykłady) widać było tendencję do zawężania znaczenia słowa do tylko szkolnego nauczyciela. Na tzw. nauczyciela akademickiego mówi się albo właśnie nauczyciel akademicki albo wykładowca. Semantykę ustala też uzus.

Studenci niekoniecznie są zainteresowani danym przedmiotem ale ogólnie dziedziną tak. Problem polega jedynie na zainteresowaniu przedmiotem. Chęć do nauki mają. I są dorośli, dojrzalsi. Moim zdaniem szkoły i uczelni nie da się porównać. Ale to tylko moje zdanie.

Powtarzam, tekst jest fajny. Tylko ja bym nie mieszała tych dwóch typów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dobry tekst :)
uwielbiałam moją polonistke w podstawówce, a w szkole średniej kobietę od podstaw poligrafii i babkę od maszynoznawstwa(serdecznie pozdrawiam), a na studiach mam parę typów :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.12.2007 13:32

Moim zdaniem dobry nauczyciel musi być też dobrym psychologiem.Bardzo ważne jest podejście czy to do ucznia czy do studenta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Droga Rheo:) Semantycznie rzecz ujmując nauczyciel to osoba, która naucza. Nie tylko w podstawówkach i liceach, lecz także studentów. Może to byc nawet jakiś instruktor. Każdy wykładowca jest nauczycielem, lecz oczywiście nie każdy nauczyciel wykłada na wyższych uczelniach:) no a z tym zainteresowaniem studentów to róznie bywa...:) no i zdarza się, że niektórzy rezygnują z powodu chorego podejścia wykładowców... Pozdrawiam serdecznie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus+- dobry tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.