Facebook Google+ Twitter

Nauczyciel to kobieta

Eksperci przewidują, że po 50 latach liczba Polaków zmniejszy się o 7 milionów. Kogo będą uczyć w szkołach kobiety w okolicznościach, kiedy rodzenie dzieci wpisze się w poczet zdarzeń nadzwyczajnych?

Eksperci przewidują, że po 50 latach dwóch ludzi będzie pracowało na trzech emerytów, a liczba Polaków zmaleje o 7 milionów. Grozi to upadkiem systemu socjalnego, zabraknie ludzi zdolnych do pracy, załamie się system emerytur i wtedy starzy będą na utrzymaniu młodych. A kogo będą uczyć w szkołach kobiety w okolicznościach, kiedy rodzenie dzieci wpisze się w poczet zdarzeń nadzwyczajnych? I nie buntujcie się panowie nauczyciele, że was pomijam, gotów nawet jestem opiewać waszą ofiarność pedagogiczną. Jednak, wybaczcie panowie, jesteście tylko wyjątkami potwierdzającymi regułę, że nauczyciel to kobieta.

Weźmy dowolny przykład rozkładu jednego dnia zajęć w szkole. Do klasy po kolei przychodzą: pani, pani, ksiądz, pani, pan, pani. Prawie same kobiety. A pośród panów ksiądz, który też chodzi w sukience, a ponadto decydując się na kapłańską służbę ślubował, że będzie swej męskości stawiał czoła. W Polsce wskaźnik feminizacji w zawodzie nauczyciela wynosi 76,3 proc. Wyjaśnianie nadmiaru kobiet w tym zawodzie przyczynami ekonomicznymi to tylko zwracanie uwagi na źdźbło problemu. Istota sprawy, jej belka, tkwi w naturze.

Wraca dziadek późno do domu i chce sobie pogadać z wnuczką. Ona udaje, że go nie widzi i do niego się nie odzywa. Taka mała, a już kobieta. Nawet wtedy, kiedy milczy, mówi: "Dziadku! Ładnie to tak hulać cały dzień poza domem?" W historii ludzkości przestrzeń globu ciągle rozbrzmiewa bilionami świergotanych, jazgoczących i wykrakanych arii w przyspieszonym tempie i na napiętych strunach kobiecych krtań na tematy: " A dlaczego", "Przecież mogłeś", "Do czego to podobne", "Jak się nie wstydzisz", "Nie życzę sobie". Dodajmy do tego jeszcze kosmiczne gigadżule energii w nieustannym rozruchu kobiecych palców wskazujących.
Wszystko to adresowane do synów, mężów, zięciów, teściów, braci, dziadków, wnuków, et cetera.

Natura napiętnowała kobiety pouczaniem, przeto każda kobieta to pouczycielka. A nauczycielkami są pouczycielki, które za pouczanie otrzymują wynagrodzenie. Onegdaj bywało, że koniecznymi warunkami przyjęcia nauczycielki do pracy były panieństwo i bezdzietność. Siłaczki całą swą energię miały poświęcić społecznej pracy pozytywnej. Miały dać przykład. I dziś ojczyzna także o ich przykładność może się upomnieć, z tą różnicą, że w całkiem innej dziedzinie. Żeby nauczyciele mieli co robić, muszą być dzieci. I nie chcę być złym prorokiem, ale może kiedyś pojawić się minister edukacji, który wprowadzi nowe zasady awansu zawodowego nauczycieli. Bezdzietna nauczycielka będzie stażystką, po urodzeniu pierwszego dziecka nauczycielką kontraktową, po drugim dziecku - nauczycielką mianowaną, po trzecim - nauczycielką dyplomowaną, po czwartym - profesorką oświaty. Wątpię, czy Bochniarz zechciałby to oprotestować, żeby podcinać gałąź, na której siedzi, bo jak za lat 50 nie będzie dzieci, nie będzie też nauczycieli i ich związku. Zresztą co mi tam. Wtedy już będę poza zasięgiem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Jest nad czym się zastanowić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cholera, że też Giertych na to nie wpadł :) (dzięki Bogu).

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.01.2011 18:35

W moim środowisku młode mężatki (a znam ich sporo) mają po dwoje i troje dzieci. Nie grozi wiec nam zamkniecie szkół. Podoba mi się pomysł z nominacjami dla nauczycielek :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.