Facebook Google+ Twitter

Nauczyciele dostaną podwyżki

  • Ewa Bo
  • Data dodania: 2010-07-16 18:49

Od 133 do 182 zł brutto, w zależności od stopnia awansu zawodowego i kwalifikacji, ma wzrosnąć od 1 września wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli.

Pieniądze. / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:USCurrency_Federal_Reserve.jpg&filetimestamp=20041227144111 Zgodnie z projektem minimalna płaca zasadnicza nauczycieli stażystów ma od września wynieść miesięcznie 2039 zł brutto, nauczycieli kontraktowych - 2099 zł brutto, mianowanych - 2382 zł brutto, a dyplomowanych - 2798 zł brutto.

Jak donosi radio Vox FM, ministerstwo wypełnia w ten sposób porozumienie o 7-procentowej podwyżce płac, które we wrześniu ub.r. podpisał z rządem Związek Nauczycielstwa Polskiego.

Regulacja ma zastosowanie dla nauczycieli zatrudnionych w przedszkolach, szkołach i placówkach prowadzonych przez jednostki samorządu terytorialnego oraz przez organy administracji rządowej. Dotyczy także nauczycieli zatrudnionych w Centralnej Komisji Egzaminacyjnej i okręgowych komisjach egzaminacyjnych tam, gdzie wymagane są kwalifikacje pedagogiczne.

Temat podwyżek dla nauczycieli w 2011 r. ma zostać omówiony przez rząd ze związkowcami 19 lipca.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (62):

Sortuj komentarze:

PO wmawiała wszystkim, że bd 30%. Teraz się okazuje, że nie ma na to pieniędzy. Nie ma to jak przedwyborcze obietnice xD

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie, kamilu, to realne 6,9 % brutto.

Komentarz został ukrytyrozwiń

to jest to 30 % niby ??

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ma Pan rację, Panie Zygmuncie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, a to kwoty w EURO? :(....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli ktoś myśli,że nauczyciele mają "super"-jestw błędzie. Jest to jedna z nielicznych grup zawodowych, która prawie ustawicznie się kształci, co też wynika z tekstów powyzej. Zastanawia mnie , dlaczego, np nikt nie mówi o stowarzyszeniach prowadzących różne placówki i o tym w jaki sposób się to odbywa.Niejednokrotnie bowiem"rodzina konntroluje rodzinę" W moim mieście słynne jest pewne stowarzyszenie, którego pani prezes jest rodzinniezwiązana z władzą, która jest organem kontrolnym. w szkole taki numer pewnie by nie przeszedł, bo zaraz gazety by się rozpisały....Lecz" stowarzyszenie jest instytucją samorządną..."-czyli w praktyce-póki nielamie prawa w sposób razący niewiele można zrobić... W czasie rozpoczęcia działalności wśród pracowników próżno było szukać osób z wyższym wykształceniem, za to "przypadkiem"zatrudniono bliskich członków rodziny. Pracownicy z niezbyt wielkim stażem zarabiaja porównywalnie (lub więcej)z nauczycielem dyplomowanym, do tego w ramach swej pracy mogą liczyć na obiady, drugie śniadania, premie oraz umowy zlecenia-jeśli zrobią trochę więcej (porównaj nauczyciel i jego dodatkowe godziny "za friko").Czy jeszcze ktoś uważa,że nauczyciele mają super?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.07.2010 14:59

Panie Robercie chyba spieramy się o "pietruszkę". Ja przewrotnie powiedziałem, że nie ma Dnia Nauczyciel, ale jest za to Dzień Edukacji Narodowej. Korporacje to mi Pan wmawia, a ja od niemowlęctwa nie znoszę protekcjonizmu. Jeszcze raz podkreślam, że wolałbym aby było 40 (czterdzieści) korporacji tak jak we Francji czy Szwajcarii a nie 400 (czterysta - ponad) tak jak w Polsce. Co nie znaczy, że mam patrzeć biernie na krzywdzenie mojej grupy zawodowej w której aktualnie uczestniczę.
Powracając do szkolnictwa to niestety, ale ani Pan ani ja sytuacji nie uzdrowimy. Musza to zrobić Ci którzy mają władzę, którzy się do niej rwali. Ja mogę co najwyżej zadbać o poziom nauczania w mojej klasie (klasach) i to tylko na poziomie "materiału" jaki otrzymam. Mnie trudno zaakceptować obecny poziom matematyki (i inżynierii ogólno pojętej) Jeżeli na tzw. wyższych uczelniach jakimi są PWSZ-ty studentów zapoznaje się z przebiegiem zmienności funkcji na 3 roku studiów, a przecież to było kiedyś w 4 klasie liceum (przed wprowadzeniem gimnazjum). Czy tak trudno podpatrzeć na to czego uczą np. w Wielkiej Brytanii na poziomie szkoły średniej. Tam od zarania wprowadza się pojęcia ciała, grupy, podgrupy , pierścienia, zbiorów i relacji miedzy nimi a my zaczynamy od podstawowych działań arytmetycznych. Kiedyś na filologiach był dział matematyki Algebra Boole'a jako element uczenia logicznego. No ale to już inny wątek nauczycielski. Tutaj potrzebne są rozwiązania systemowe a tego Dzień Edukacji Narodowej ani jak Pan woli Dzień Nauczyciela nie rozwiąże.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cieszyłbym się, gdyby Pańska wiedza na temat mojej kieszeni tylnej była prawdziwa. Podobnie jak z pojmowaniem przez Pana istoty korporacji.
Nie mam tylnej kieszeni, tak jak nie ma jej większość ludzi. Co prawda niektórym się wydaje, że ją mają. Są w błędzie. A może są ślepi. Panu życzę zarobków jak największych. Nawet takich jak w Austrii i Niemczech.
Mam inne rozumienie pojęcie korporacji. Nie uważam, by pojęcie to związane było jedynie z blokowaniem dostępu "obcych" do własnej grupy. W naszym kraju ma znacznie szersze znaczenie. Ma to też związek z celową i świadomą segmentacja społeczeństwa.
Tak jak wspomniałem (a jak Pan nie wierzy to proszę ludzi popytać) w kraju obchodzimy Dzień Nauczyciela, tak jak obchodzimy Dzień Spawacza, Dzień Odlewnika, Dzień Urzędnika. I nie ma to żadnego związku z ideą wzmacniania Rangi Szkolnictwa, Spawalnictwa czy też Odlewnictwa. Jest walka o wyższość jednej grupy nad drugą. Idea żadna się nie liczy, naprawa i wzrost się nie liczą. Tylko racja naszej grupy. Jej ranga i zasługi. Ciężko wypełniane obowiązki, ciężka praca i ponadludzki wysiłek. Dziwić się może powinniśmy, że jeszcze ktoś chce uczyć, spawać i odlewać.Walka o pensum, grupowe immunitety są pond wszystko. Emerytura górnicza, pensum, dostęp adwokatury, bezkarne pomawianie w mediach, życie ponad prawem. Deputaty, przejazdy, mieszkania za złotówkę. Trudno wszystko spamiętać. Czym jest podwyżka nauczycieli - już napisałem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto, cieszę się z powyższego wpisu. Daje on esencje bolączek stanu nauczycielskiego. Sama zresztą wielokrotnie je punktowałaś. Zakończenie jest języczkiem u wagi. Bo tak jak Broniarz w ZNP, tak i w innych związkach zawodowych "obrońcy" praw pracowniczych - i tu śmiech rozpaczy - żyją jak pączki w maśle korzystając z budżetowych pieniędzy. A gaże mają co najmniej ministerialne. Chciałbym znaleźć związek zawodowy w którym prezes i jego przyd........ zmieniali się np. co dwie kadencje. Marzenie ściętej głowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prof. Stanisława Tucholska z Instytutu Psychologii KUL na konferencji naukowej pod hasłem "Zawód nauczyciel - trudności i perspektywy" przedstawiła wyniki badań wskazujące na niezwykle wyczerpujący charakter pracy nauczyciela. Wynikała z nich, że w USA 25 proc. nauczycieli rezygnuje z zawodu przed upływem 3 lat, a aż 40 proc. nie jest w stanie osiągnąć w nim 5 lat pracy. Z badań niemieckich wynika, że mniej niż 10 proc. nauczycieli pracuje w zawodzie do emerytury.
Za przyczynę tak dużej rotacji w zawodzie nauczyciela prof. Tucholska uznała zjawisko wypalenia zawodowego. Pozwólcie, że zacytuję:

"Wypalenie jest rozwijającym się sukcesywnie procesem psychicznym, który bardzo trudno jest zatrzymać. Wyróżnia się w nim cztery fazy: entuzjazmu, stagnacji, frustracji i apatii. Jest skumulowaną reakcją na przewlekły stres i łączy się ze zmianą postaw: do siebie, stąd poczucie własnej bezwartościowości; do innych - co rodzi niechęć, podejrzliwość, wrogość, a nawet agresję; do wykonywanej pracy - co wiąże się ze spadkiem jakości pracy, zwiększoną absencją, brakiem identyfikacji z profesją i gotowością do jej porzucenia. Nauczyciel w stanie wypalenia nie może prawidłowo oddziaływać wychowawczo."

I bardzo istotny fragment:

"Bardzo często ulegają temu zjawisku idealiści, którzy z wielkim entuzjazmem wchodzą w aktywność zawodową, osoby cechujące się maksymalizmem zawodowym, silną emocjonalną identyfikacją z uczniem."

Mowa tutaj o krajach, w których nauczyciel zarabia znacznie lepiej niż w Polsce. Jest to o tyle istotne, że dla polskiego nauczyciela dodatkowym (a może podstawowym?) czynnikiem silnie stresującym jest borykanie się z trudnościami finansowymi.
Tak często wytykane "korki" dla wielu z nas są po prostu koniecznością, podobnie jak praca w charakterze wychowawcy na koloniach czy obozach - po to, by umożliwić wyjazd na wakacje własnemu dziecku. Niejeden nauczyciel wolałby wziąć zamiast tego dodatkowe pół etatu w szkole (choćby dlatego, by mieć odprowadzane składki na poczet emerytury), ale taka możliwość rzadko się trafia. A połączenie nauczania z inną pracą jest praktycznie niemożliwe - który pracodawca zgodzi się zwalniać pracownika na wywiadówki, konferencje, szkolenia, wielogodzinne lub wielodniowe wycieczki?

Innym czynnikiem stresującym są tzw. reformy, ubierane w piękne słowa (szybko przechodzące w biurokratyczny bełkot), wprowadzane wbrew opiniom nauczycieli i woli rodziców. Proszę mieć świadomość, że kiedy nieudane reformy zderzają się z rzeczywistością, impet tego zderzenia przyjmuje na siebie nauczyciel. Zdenerwowani i rozżaleni rodzice nie idą demonstrować pod budynek MEN-u, tylko wylewają żale w szkole.

Powtórzę jeszcze raz - przywileje wynikające z Karty Nauczyciela są utrzymywane jako wabik, mający przyciągnąć do trudnego a zarazem kiepsko opłacanego zawodu. Są one obciążeniem dla gmin, ale stanowią wygodne alibi dla władz centralnych, pozwalającym odpierać wszelkie zarzuty dotyczące żałosnego stanu edukacji i robić z nauczyciela chłopca do bicia.

Nauczyciele zaciskają zęby, dyrektorzy zaciskają pasa i czołobitnie tłumaczą się z każdego grosika "roztrwonionego" na wyposażenie, konieczny remont, nieco nowocześniejsze pomoce dydaktyczne. A jak sobie radzi "góra"?

http://opole.gazeta.pl/opole/1,35114,4827621.html
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35803,7707324,Wizytator_z_kuratorium_juz_sobie_nie_dorobi.html

I związki zawodowe?
"Zapytany o swoje zarobki, Broniarz przyznał, że jako prezes ZNP zarabia 9 tys. zł brutto. - Moje wynagrodzenie ustala prezydium Zarządu Głównego ZNP, to nie jest jednoosobowa decyzja, lecz władz statutowych związku - zastrzegł." (art. ze stycznia 2008 r.)
"Kraków wydaje rocznie prawie milion złotych na utrzymanie dwóch nauczycielskich związków zawodowych." " - Brakuje na podwyżki w oświacie, na gąbki i kredy w klasach. A my przeznaczamy milion na to, by związkowcy z Krakowa bawili się w dużą politykę. Bo to właśnie robią, zamiast zająć się problemami lokalnymi - mówi Bartłomiej Kocurek, przewodniczący Komisji Edukacji w Radzie Miasta Krakowa." (styczeń 2008 r.)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.