Facebook Google+ Twitter

Nauczyciele kontra rząd: Przełomu brak

Pierwsze z serii spotkań ostatniej szansy nie przyniosło rezultatu. Nauczyciele wciąż nie porozumieli się z MEN. W poniedziałek ustalono tylko listę spornych kwestii, dalsze dyskusje na ich temat już w środę i czwartek.

Sławomir Broniarz, prezes ZNP / Fot. PAP Paweł SupernakW rozmowach w siedzibie MEN uczestniczyli m.in. prezes ZNP Sławomir Broniarz oraz członkowie prezydium oświatowej „Solidarności”. Stronę rządową reprezentowali: wiceminister edukacji Krystyna Szumilas, Agnieszka Chłoń-Domińczak (Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej) oraz Michał Boni z kancelarii premiera. – Chcemy, aby nauczyciele zapoznali się z naszym stanowiskiem w kluczowych kwestiach. Będziemy wspólnie szukać najlepszych rozwiązań – stwierdzili przedstawiciele rządu po spotkaniu. Bardziej bezpośredni był prezes ZNP: - Nie wydarzyło się nic, co zmieniłoby naszą decyzję o zorganizowaniu 1 września pikiety pod ministerstwem edukacji – oznajmił. Podkreślił jednak, że związek nadal zamierza prowadzić rozmowy.

Przeczytaj więcej o żądaniach nauczycieli w ich rozmowach z MEN

Podczas spotkania nie osiągnięto, ani nawet nie zbliżono się do porozumienia w żadnej ze spornych kwestii. Jedyne, co udało się ustalić, to... ich listę. Składa się ona z ośmiu zagadnień, w których stanowiska rządu i nauczycieli są rozbieżne:

- sposób przyjmowania regulaminów wynagradzania nauczycieli na poziomie samorządów;
- przepisy pozwalające skuteczniej egzekwować osiąganie średniego wynagrodzenia, zapisanego w Karcie Nauczyciela;
- czas pracy nauczycieli;
- podział kompetencji pomiędzy kuratorem oświaty a organem zarządzającym szkołą (zgodnie z planami MEN ma nim być samorząd);
- wynagrodzenia nauczycieli na poszczególnych stopniach awansu zawodowego;
- perspektywa wzrostu wynagrodzeń po 2009 r.;
- uprawnienia emerytalne nauczycieli;
- poprawa warunków pracy oraz rozwiązania umożliwiające aktywizację nauczycieli w ramach programu „50+”.

Właśnie wokół tych ośmiu punktów będzie się toczyć dyskusja na kolejnych spotkaniach. Warto dodać, że przedstawiciele MEN nie potwierdzili ani nie zaprzeczyli wczorajszym doniesieniom „Rzeczpospolitej” – gazeta napisała, że resort zamierza zwiększać pensum nauczycieli z 18 do 22 godz. stopniowo, np. o jedną godzinę rocznie.

Coraz mniej czasu


Do uzgodnienia jest więc osiem kwestii, a czasu coraz mniej. Jeśli rozmowy nie zakończą się do końca sierpnia, 1 września odbędzie się wspomniana manifestacja nauczycieli przed siedzibą MEN. W przypadku dalszego braku porozumienia, nauczyciele zadecydują o dalszych krokach protestacyjnych. W grę wchodzi nawet wielodniowy strajk, który – jak wczoraj informowaliśmy – mógłby się rozpocząć już pod koniec września. Prawdopodobnie wzięłaby w nim udział ponad połowa nauczycieli.

Widmo strajku staje się coraz bardziej prawdopodobne, jeśli wziąć pod uwagę, że obydwie strony twardo obstają przy swoim i nie zamierzają iść na łatwe kompromisy. – Kwestia wcześniejszych emerytur jest dla nas kluczowa i nie podlega żadnej dyskusji – twierdzi Broniarz. – Do strajku dojdzie, jeśli rząd nie ustąpi w kluczowych dla nas sprawach – dodaje w rozmowie z Wiadomościami24.pl Wojciech Jaranowski, rzecznik Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

Zarówno „Solidarność”, jak i ZNP mówią jednym głosem w sprawach emerytalnych i płacowych. W rozmowach z rządem bierze też udział Forum Związków Zawodowych. Kolejne spotkania w środę od godz. 12 i w czwartek od 9.

źródła: MEN, ZNP

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

"Kwestia wcześniejszych emerytur jest dla nas kluczowa i nie podlega żadnej dyskusji – twierdzi Broniarz". Po raz kolejny pan prezes wykazuje się lekkomyślnością, żeby nie użyć innego słowa. Zapomina jednak o tym, że do wcześniejszych emerytur nauczycieli sami będziemy dopłacać z własnej kieszeni. Także pracujący nauczyciele. Przecież pieniądze na emerytury nie biorą się z kosmosu... Rząd nie może się ugniąć pod presją związków nauczycielskich. Zamiast skupiać się na nich niech poinformuje społeczeństwo ile nas będzie kosztowało przechodzenie nauczycieli w wieku 60 lat (albo wcześniej) na ameryturę. Wówczas presja opinii publicznej spowoduje, że związki zawodowe stracą na znaczeniu i nie będą krzyczeć, tupać i doić z budżetu (naszych portfeli).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.