Pozycja materiału w rankingach:
Za pracę z młodzieżą w ferie zimowe nauczyciele mogą dostawać nawet 500 złotych dziennie, a mimo to brakuje chętnych - napisał Dziennik Gazeta Prawna. "Informacje podane przez "Dziennik Gazetę Prawną" są nieprawdziwe i godzą w dobre imię środowiska" - grzmi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna, problem z zorganizowaniem ferii, mają szkoły w Międzyzdrojach, Suwałkach i Zamościu. "Z jednej strony nauczyciele mówią, że słabo zarabiają, a gdy dajemy możliwość dorobienia, nie są tym zainteresowani" – żalił się dziennikowi Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz.Zobacz także:
Artykuły
(744)
Galerie
(7)
Średnia ocen
(3.49)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Książki, recenzje, legitymacje prasowe, praktyki online. Piszcie: k.olczak@polskapresse.pl lub kolczak@wiadomosci24.pl :-)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jolanta Paczkowska 22.01.2011 15:50
Artur Radwan łagodzi: "Trzeba też pamiętać, że gminy często oferują nauczycielom za pracę w ferie dużo niższe kwoty, które wahają się od KILKU do KILKUNASTU złotych za godzinę".
Jolanta Paczkowska 17.01.2011 07:52
Marto, wcześniej przeczytałam, że dokument ma być gotowy wiosną, najwcześniej wejdzie w życie w 2012 r. A odsuwanie w czasie raczej kojarzyłabym z jesiennymi wyborami.
Marta Jenner 16.01.2011 22:36
Do końca czerwca... Czyżby chodziło o to, żeby nauczyciele o ewentualnych zmianach dowiedzieli się "za pięć dwunasta"? Nigdy nie byłam zwolenniczką teorii spiskowych, ale chyba w końcu nią zostanę.
Jolanta Paczkowska 16.01.2011 20:49
Czyt.: "Związki zawodowe krytykują propozycje zmian w Karcie Nauczyciela". Ale na efekty konsultacji przyjdzie czekać. "Zespół opiniodawczo-doradczy powołany przez Hall w marcu tego roku (w jego skład wchodzą m.in. przedstawiciele związków - przyp. mój) miał do końca grudnia zakończyć swoje prace, jednak minister przedłużyła jego działalność do końca czerwca 2011 r."
Marta Jenner 16.01.2011 19:41
Jolu, nie wierzę, dlatego napisałam, że związki powinny zaproponować alternatywne rozwiązanie. Wymysły pani minister pozwolę sobie pominąć milczeniem. Ale od tego problemu nie można uciekać.
Jolanta Paczkowska 16.01.2011 19:20
Marto, Ty naprawdę wierzysz, że proponowane przez rząd rozwiązanie problem nieobiektywności/przychylności dyrekcji zlikwiduje?? Według mnie dojdzie jeszcze przychylność lub jej brak władz samorządowych, które przecież też mają dzieci - im mniejsze środowisko, tym chyba gorzej.
Ale wracając do tematu - Magdo, o tendencjach DGP nawet MEN wielokrotnie pisało - czytaj np. "Dziennik Gazeta Prawna znów manipuluje informacjami".
Magda Wieczorek 16.01.2011 18:49
Jolu, Marto, panie Krzysztofie myślę, że dyskusja w tym temacie jest bezsensowna. Ciągle musimy się z czegoś tłumaczyć. Mnie bardziej interesuje źródło, z którego korzystał autor tej informacji. Dziwi mnie też, że W24 bierze udział w rozpowszechnianiu tych bzdur i nagonce na nauczycieli. Wzorem jednego z komentujących napiszę , że czekam na propozycję takiego zarobku. Z pewnością z takiej propozycji nie zrezygnuje.
Marta Jenner 16.01.2011 15:48
Jolu, związki zawodowe koncentrują się na obronie status quo, którego na dłuższą metę obronić się nie da, zamiast pomyśleć nad alternatywnym rozwiązaniem. Poza tym dalej pozostaje nierozwiązana sprawa pozytywnej selekcji w zawodzie nauczyciela - moim zdaniem tzw. awans zawodowy w obecnej postaci nie spełnia założonej roli. Nie motywuje do lepszej, bardziej kreatywnej pracy ani nie eliminuje tych, którzy się do niej nie nadają. Wciąż mamy z jednej strony "siłaczki" i "siłaczy", którzy i bez awansu są świetnymi nauczycielami, a z drugiej miernoty, zawdzięczające mianowanie czy dyplomowanie zgrabnie skompletowanej dokumentacji i przychylności dyrekcji. A odium spada na całe środowisko.
Jolanta Paczkowska 16.01.2011 09:06
Obrona status quo, bo minister edukacji Katarzyna Hall proponuje oddanie nauczycieli samorządom, tj. ustalanie wysokości nauczycielskiego pensum i pensji przez samorządy właśnie (są takie, które do tej pory nie wypłaciły nauczycielom wyrównania).
Biorąc pod uwagę nawet fakt, że kij ma dwa końce, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i odpowiedzieć sobie, co to może oznaczać dla uczniów? Poprawi się jakość nauczania czy pogorszy? A jeśli poprawi to gdzie, w ilu miejscach w Polsce (jak w cytowanym ww. artykule)? Nie można być sędzią we własnej sprawie, ale oddać się bez szemrania w ręce takich sędziów jak autor artykułu?
Artur Wojnowski 15.01.2011 22:25
Jolu, nie jestem w stanie zająć jednoznacznego stanowiska. Musiałbym "wgryźć" się w problem bardzo szczegółowo. Jeśli jestem przeciw, to ze względu na spodziewane skutki, przy jednoczesnym braku rozwiązań kompleksowych. Choć gdyby takie były, mógłbym być za.
Kij ma dwa końce, jak zawsze. A dyskusja sprowadzić się musi do zagadnień zupełnie podstawowych. Zmiany w ich obrębie są najtrudniejsze. Wymagają rewolucji, albo konsekwentnej, planowej polityki.
Przeczytałem tekst na blogu, przeczytałem o stanowisku łódzkiego ZNP.
" Opowiadamy się za takimi zmianami w Karcie Nauczyciela, które prowadzą do umocnienia prestiżu zawodu nauczyciela i podniesienia jakości oświaty w Polsce."
Czyli jakimi konkretnie? Na co się nie zgadzają, już wiem. A o jakie zmiany walczą w konkretnych działaniach ? Oprócz, w tym przypadku, obrony status quo ?
Czy w ogóle można być sędzią we własnej sprawie ?
Port Szczecin widziany subiektywnie
(odsłon: +280)