Z wcześniejszej
emerytury może skorzystać co dziesiąty nauczyciel z ok. 36,6 tys. w
województwie łódzkim. Jeśli tak się stanie, szkoły czeka nie lada
wyzwanie, bo miejsce doświadczonych nauczycieli zajmą głównie młodzi
stażyści. Prawdziwy problem będzie jednak z nauczycielami zawodu. Tych
brakuje już teraz. Jeśli i oni zaczną przechodzić na emeryturę, wówczas
w szkołach zawodowych nie będzie miał kto uczyć młodych fachowców.
-
Czy te kilka tysięcy pedagogów w regionie skorzysta z możliwości
odejścia z pracy, okaże się w maju. Wówczas w szkołach zapadają decyzje
kadrowe i nauczyciele muszą złożyć odpowiednie deklaracje - mówi Bogdan
Wojakowski, dyrektor Wydziału Pragmatyki, Organizacji i Finansów w
łódzkim kuratorium. - Ze wstępnych informacji nie wynika, żeby wszyscy
uprawnieni chcieli skorzystać z tej możliwości.
Tymczasem aż 13
nauczycieli przedmiotów zawodowych na 30 zatrudnionych w Zespole Szkół
Centrum Edukacji Zawodowej i Ustawicznej w Rawie Mazowieckiej już
zadeklarowało chęć odejścia na wcześniejszą emeryturę. Trzech innych
odeszło z początkiem tego roku. - Dla szkoły to duży problem -
przyznaje wicedyrektor Lech Jarzyński, który sam zastanawia się, czy
nie odejść po 30 latach pracy, w tym 20 przepracowanych z kredą przy
tablicy.
Nauczyciele mają jeszcze czas na podjęcie decyzji, dlatego nadal wahają się.
-
Z jednej strony jestem jeszcze dość młody i mógłbym popracować - mówi
Lech Jarzyński, uczący w ZS CEZiU teoretycznych przedmiotów zawodowych.
- Z drugiej jednak strony sytuacja w oświacie jest tak trudna, że nie
wiadomo, co może być dalej.
Wielu nauczycieli kalkuluje, co się
bardziej opłaca. Dla nauczycieli dyplomowanych otwiera się bowiem
szansa - mogą przejść na emeryturę i dostawać świadczenie w wysokości
około 1.700 zł brutto, a jednocześnie mogą dorabiać na pół etatu w
macierzystej szkole, jeśli dyrektor zaproponuje kilka dodatkowych
godzin. Z takiej okazji mogą skorzystać m.in. nauczyciele zawodu. W
wielu technikach i szkołach zasadniczych młodych ludzi uczą fachu
emeryci.
W niektórych placówkach ruch rozpoczął się jeszcze w
zeszłym półroczu. - Ze szkoły w ostatnim roku odeszło kilku
nauczycieli. Teraz budujemy zespół niemal od nowa - mówi Anna
Wróblewska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 12 na łódzkim Widzewie.
Większy
kłopot powstaje, kiedy trzeba znaleźć nauczycieli przedmiotów ścisłych
i lingwistów. Ci bowiem dość łatwo znajdują zatrudnienie w zawodzie i
nie chcą pracować za 1.200 złotych w szkole.
W takiej sytuacji
znalazło się między innymi XIII LO w Łodzi. Przed końcem roku szkolnego
odchodzi na emeryturę nauczyciel fizyki Wojciech Kolasiński. Od kilku
lat przygotowywał maturzystów do egzaminu z fizyki i organizował
konkursy przedmiotowe. Dyrektor szkoły Barbara Górska twierdzi, że to
ogromna strata dla szkoły, a dobrych nauczycieli fizyki wcale niełatwo
znaleźć.
- To dla mnie ostatni dzwonek, żeby przejść na
emeryturę - odpowiada Wojciech Kolasiński, który przy tablicy
przepracował 15 lat, a wcześniej był pracownikiem naukowym na uczelni.
Przyznaje, że pracą w szkole jest już zmęczony. A do tego nie wiadomo,
jakie nowe przepisy wymyśli ustawodawca.
(Magda Szrejner, Agnieszka Kubik)