Facebook Google+ Twitter

Nauczyciele: Żądamy godziwych warunków płacy i pracy!

Wczoraj przed godziną 11 rozpoczęła się manifestacja nauczycieli. Udział w marszu protestacyjnym wzięło około dwunastu tysięcy nauczycieli z całej Polski. Złożyli oni petycje w Kancelarii Premiera, Ministerstwie Edukacji Narodowej i w Sejmie.

Główny i największy transparent na manifestacji. / Fot. Marcin ChilińskiNauczyciele przyjechali do stolicy m.in. z Olkusza, Oświęcimia, Andrychowa, Gorzyc, Myszkowa, Lęborka, Miastka, Brzeska, Limanowej, Nowej Soli, Gorzowa Wielkopolskiego, Zgierza, Pabianic, Radomska, Opoczna, Brzezin i Sierpca. Oczywiście nie zabrakło silnych ekip z większych miast, jak: Katowice, Gdynia, Poznań.

Manifestacja wyruszyła około godziny jedenastej spod lodowiska na Torwarze, gdzie protestujący dojechali wynajętymi autokarami. Po godzinie 11.40 demonstranci dotarli w silnej, bo w około dwunastotysięcznej grupie, przed Kancelarię Premiera. Delegacja protestujących weszła do środka, a nauczyciele około pół godziny czekali na przedstawicieli rządu, niestety ci nie wyszli i manifestujący podążyli ku następnemu celowi, czyli pod Ministerstwo Edukacji.

Przy dość nieciekawej pogodzie nauczyciele czekali kilkadziesiąt minut aż ich delegacja wyjdzie z drugiego spotkania, tym razem z panią minister Katarzyną Hall. Podczas postoju, kilka grup zrezygnowało z dalszego marszu i udało się w drogę powrotną do domu.

Prezes ZNP, Sławomir Broniarz miał dziś bardzo dużo roboty. / Fot. Marcin ChilińskiOkoło godziny 13.40 pozostali demonstrujący poszli się w kierunku Sejmu. Już w połowie drogi do manifestujących dołączył przedstawiciel LiD, Wojciech Olejniczak. Po dojściu do budynku Sejmu, reprezentacja manifestujących i silna ekipa partyjna na czele z Olejniczakiem, powiedzieli kilka słów do przybyłych nauczycieli.

Około godziny 14.20 niektóre grupy postanowiły zakończyć swój marsz po Warszawie. Podczas manifestacji można było najczęściej słyszeć takie hasła: "Politycy do tablicy", "Premier obiecuje, minister hamuje" i "Polska szkoła o ratunek woła". Na tablicach manifestanci pisali hasła: "Przed wyborami pełne usta, po wyborach kasa pusta", "Kto obiecuje i nie daje z ministerstwem się rozstaje" i "Nauczyciel też człowiek, chce godnie żyć".

Przypomnę, że protestujący walczą m.in. o 50 proc. wzrost płac zasadniczych, wyjaśnienie spraw emerytur nauczycielskich oraz pragną, aby przedszkola publiczne i szkoły były finansowane z budżetu państwa.

Nauczycieli naprawdę było bardzo dużo. Tak jak oficjalnie podano, około 12 tysięcy. / Fot. Marcin ChilińskiUdało mi się uzyskać kilka wypowiedzi demonstrujących, które ilustrują nastroje wśród demonstrantów:

– Ja mogę tylko tyle powiedzieć, że mam 25 stażu i na rękę dostaję 1400 złotych. To nie jest prawda, że zarabiamy 3000 złotych. To jest 2000 z hakiem brutto. Mam koleżanki po studiach i jedna z nich zarabia 1400 zł –
poinformowała pani Lidka, nauczycielka z Lubina.

– Chciałbym powiedzieć tylko, żeby pan Donald Tusk wywiązał się ze swoich zobowiązań – powiedział pan Krzysztof, nauczyciel z Włodawy.

– Popieram nauczycieli w pełnej rozciągłości. Za mało zarabiają, jest to bardzo szanowany zawód i powinni naprawdę więcej zarabiać – stwierdziła pani Barbara, emerytka z Warszawy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.