Facebook Google+ Twitter

Nauczycielka zrobiona w balona...

Oto opowieść pewnej nauczycielki z pewnego miasta, uczącej w pewnej szkole, która to nauczycielka nagle wylądowała na zasiłku dla bezrobotnych, prawdopodobnie ze względu na oszczędności...

Oto opowieść pewnej nauczycielki z pewnego miasta, uczącej w pewnej szkole, która to nauczycielka nagle wylądowała na zasiłku dla bezrobotnych, prawdopodobnie ze względu na oszczędności... Opisana historia wydarzyła się naprawdę w 2010 roku.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. licencja Creative Commons 3.0/ Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Lublin_dzielnica_wrotkow_szkola_podstawowa.jpg&a"Po ukończonych studiach magisterskich na Uniwersytecie Opolskim (kierunek matematyka) rozpoczęłam pracę w szkole podstawowej, prowadzonej przez stowarzyszenie będące Organizacją Pożytku Publicznego. Pracowałam tam przez 5 lat, w trakcie uzyskałam stopień nauczyciela kontraktowego. W międzyczasie podjęłam pracę w gimnazjum prowadzonym przez to samo stowarzyszenie (uczyłam tam 3 lata).

Chcąc doskonalić się zawodowo (nauczanie jest moją pasją), zrezygnowałam z pracy w szkole podstawowej i skorzystałam z propozycji pracy w publicznym gimnazjum w Opolu - zaoferowano mi tam pełen etat plus nadgodziny.

Już na wstępnej rozmowie dowiedziałam się, że warunkiem podpisania umowy ze mną jest moja rezygnacja z nauczania w gimnazjum prowadzonym przez stowarzyszenie (bez uzasadnienia postawienia mi takiego warunku).

Zachęcona warunkami pracy - pełen etat plus nadgodziny, kolejna umowa po roku pracy, własna sala lekcyjna, nieograniczony dostęp do wszelkich pomocy naukowych (np. sala multimedialna z tablicą interaktywną) - zgodziłam się na podpisanie umowy o pracę.

Po podjęciu pracy w tej placówce umożliwiono mi kontynuację stażu na stopień nauczyciela mianowanego (który uzyskałam w lipcu 2010 roku).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Prostuję nieco, przecież subwencje uwzględniają wykształcenie nauczyciela. Problem w tym, że na stanowiska nauczycielskie nie ma konkursów tylko znajomości decydują. Stąd takie znaczenie pracy na czas nieokreślony, daje ono minimalną stabilizację. Wyobraźcie sobie podejście nauczyciela do pracy kiedy z dnia na dzień może być zwolniony. Ta praca wymaga pewnej ciągłości, ot co. Zastraszony nauczyciel nie nauczy cywilnej odwagi wychowanka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I wcale nie musi być to szkoła prowadzona przez stowarzyszenie. Okazuje się, że i niektóre samorządy przyjmują podobną strategię. Zamiast dyplomowanych stażyści i kontraktowi. W miejsce magistrów licencjaci. Ileż to mozna zaoszczedzić! A na dodatek zmniejszyć ilość etatów obciążając jednych nadgodzinami, innych zaś obdarowując zupełną wolnością od pracy. Ech wójtowie, burmistrzowie nie idźcie tą drogą...!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Samo życie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Danuta
  • Danuta
  • 31.01.2011 18:07

No i wiadomo o co chodzi. Po co dobry, wykształcony nauczyciel, któremu trzeba więcej płacić? Wystarczy młody, któremu da się najniższą stawkę i też będzie dobrze. Za kilka lat ten młody, jeśli podniesie swoje kwalifikacje też zostanie zwolniony, na jego miejsce znów przyjmie się stażystę. Doskonały przykład na motywację do podnoszenia kwalifikacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.