Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4951 miejsce

Nauka! A gdzie rozrywka?

Pełno nauki i brak czasu na rozrywkę... Niestety tak właśnie wygląda rzeczywistość polskiego ucznia.

Kiedy dzieci znajdą czas na zabawę? / Fot. AKPAPrzeciętny uczeń spędza w szkole ok. 7 godzin, wraca do domu i czeka go nauka. Aby uczyć się systematycznie, czyli jak to mówią belfrowie „z lekcji na lekcję” trzeba na to poświęcić ok. 2-3 godziny dziennie (czasami nawet więcej!), do tego dochodzą sprawdziany, klasówki, które również wymagają dodatkowego powtórzenia. Tak więc uczeń w ciągu dnia na naukę musi poświęcić ok. 10 godzin…

Człowiek, chcąc uczyć się na bieżąco, każdego dnia nad książkami musi siedzieć do godziny 17 - 18, ponadto poświęcić dodatkowy czas na przygotowanie się do sprawdzianu! Czy to normalne? Raczej nie! Większość nauczycieli wymaga wiadomości ze swojego przedmiotu, nie biorąc pod uwagę tego, iż inne przedmioty są równie ważne.

Dwa sprawdziany, klasówka, poprawa i kartkówka… Czy nie za dużo wrażeń jak na jeden dzień? Zdecydowanie tak! Niestety takie sytuacje są możliwe, szczególnie w polskich szkołach. Uczeń, któremu zależy na ocenach, nad książkami spędza całe dnie i noce… Zarwane nocki z powodu nauki możemy spotkać bardzo często, szczególnie przed klasówką! Gdzie czas na hobby, rozrywkę? Tego czasu niestety brakuje nam, uczniom, cierpiących codzienne katusze! Takie sytuacje są uciążliwe dla wszystkich żaków. A zachowanie nauczycieli nie podoba się mi, jak również moim znajomym.

Przeciwniczką dużej liczby sprawdzianów jest Kinga, uczennica szczycieńskiego „ogólniaka”:
– Jak każdy uczeń uważam, że nauki jest zdecydowanie za dużo. Już trzy tygodnie przed świętami miałam zaklepane wszystkie terminy sprawdzianów i klasówek, dlatego też nauczyciele wymyślają nam inne sposoby sprawdzenia naszych wiadomości - typu prezentacje czy referaty – komentuje uczennica dla Wiadomości24.pl.

– Choć niektórzy zamiast klasówki wpisują "spr.", różnica tylko w nazwie, bo tyle samo trzeba się nauczyć i tyle samo będzie trwał... Nie zapomnijmy o zapowiedzianej na ten dzień innej klasówce, do której oczywiście trzeba się przygotować, bo przecież nie można żyć na samych dwójach, a co spowoduje zarwanie nocy, choć ja osobiście wolę dostać 2 niż się nie wyspać i potem chodzić struta.

Podobnego zdania jest Natalia, uczennica wrocławskiej szkoły średniej: – W szkole jest zdecydowanie za dużo nauki, mówię to nie dlatego, że jak każdy uczeń nienawidzę szkoły, lecz dlatego, że nie sposób jest wyrobić się z całym materiałem. Statut szkoły wyraźnie reguluje liczbę możliwych klasówek w określonym terminie: jednego dnia może być tylko jedna praca klasowa i nie może być ich więcej niż 3 w tygodniu. Wielu nauczycieli, muszę przyznać z ubolewaniem, nie przestrzega tych ustaleń. Weźmy na przykład dzisiejszy dzień, miałam 2 klasówki, sprawdzian i kartkówkę, jutro klasówka z chemii, a do końca tygodnia jest jeszcze kilka zapisów w moim kalendarzu. Ach, szkoda mi słów, moje życie ogranicza się już głównie do nauki, nie mam czasu na żadną rozrywkę, a tym bardziej na moje hobby – malowanie. Mam nadzieję, że nasi belfrowie kiedyś opamiętają się i zaczną liczyć z naszymi możliwościami oraz czasem! – mówi Natalia.

Sprawdzian czy klasówka – co za różnica...

Pewnego dnia któryś z nauczycieli powiedział (tu cytuję z pamięci): „Nie obchodzą mnie wasze sprawdziany, czy jak wolicie klasówki! Jak zwał tak zwał, nigdy nie widziałam pomiędzy nimi różnicy. Macie się nauczyć i basta!”

Definicja sprawdzianu wg Wikipedii: „Sprawdzian (słowo tutaj użyto w jego węższym, "szkolnym" znaczeniu) jest to zwykle krótsza od klasówki a dłuższa od kartkówki pisemna forma sprawdzenia stanu posiadanej wiedzy przez uczniów w tego typu szkołach.[...] Sprawdzian różni się tym od klasówki, że jest zwykle znacząco krótszy i bardziej nastawiony na sprawdzenie bieżących wiadomości nabytych na ostatnich lekcjach". Pełną definicję sprawdzianu znajdziesz tu

No i co na to poradzić, nasza polska rzeczywistość niestety na to przyzwala. Nauczyciele za nic mają statut oraz życie uczniów. Żacy to maszyny skonstruowane do nauki? Chyba nie… Nauczyciele! Liczcie się z nami, waszymi „pracodawcami”. Jesteście po to, aby nas wyedukować, a nie „torturować”!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (38):

Sortuj komentarze:

Jesteś w szkole średniej? Rany, na co narzekasz??:D:D Myslałam, że na tym etapie człowiek dochodzi już do tego, że oceny są niewiele warte i że warto sie uczyć tego, co się lubi i co ci się w życiu przyda, całą resztę cieplym moczem olewając, że się tak wyrażę :D

I kto normalny rozróżnia "sprawdzian" od "klasówki"?? Mnie nasówa się tylko takie rozróżnienie, że ta "klasówka" jakoś staroświecko brzmi... :D

"Dwa sprawdziany, klasówka, poprawa i kartkówka" - kartkówka jest z 3 lekcji, wiec tego materialu jest tam tyle co kot napłakał, poprawę masz na własne życzenie skoro się nei nauczyłeś od razu na to przynajmniej minimalne 2, a te "sprawdziany i klasówka" w jednym dniu to jakoś podejrzanie wyglądają :D Chyba, że masz 1 godzine jakiegoś rzedmiotu w tyg, to chyba lepiej załatwić ten spr jak najszybciej i mieć z głowy...??

Wolnego czasu masz w bród i troche:D Wystarczy przyjąć założenie, że nie wszystko ci się w życiu przyda, a z tego co ci się nie przyda wystarsczy ci 3, które w ogolniaku ma się generalnie bez specjalnego uczenia :D Tylko kujony kują wszystko bez zastanowienia, a potem na starość pytają "na co mi to było" ?:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

my7 nie narzekamy, tylko walczymy o czas wolny, czas, który jest nam niezbędny do dalszej egzystencji :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie cierpię ludzi którzy tak narzekają.
Ja co prawda jestem już po studiach, ale jeszcze parę lat temu chodziłam do szkoły średniej i też było dużo nauki, ja do tego należę do osób ambitnych i zawsze bardzo zależało mi na dobrych ocenach.
Pochodzę z wioski i poza obowiązkami szkolnymi na które tak narzekacie miałam jeszcze obowiązki w domu i gospodarstwie, jak zresztą większość moich znajomych i musieliśmy mieć czas żeby pomóc rodzicom, a dopiero potem można było się uczyć, także niekiedy zaczynaliśmy odrabiać pracę domowe późnym wieczorem.
Najczęściej na nadmiar nauki nie narzekali moi znajomi mieszkający na wsi, tylko Ci z miasta.
Także drogie MIESZCZUCHY nie narzekajcie tyle, bo najczęściej nie macie żadnych obowiązków poza przygotowaniem się do zajęć na dzień następny a i tak WAM źle.
Pomyślcie o tych co muszą zarobić na swoje utrzymanie, albo o osobach, które mają mnóstwo innych obowiązków poza szkolnymi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja się uczę dla siebie. Ale dziwne byłoby, gdybym uczył się dla siebie a oceny miałbym byle jakie. Szczerze mówiąc to myślałem, że w moim liceum, które ma najlepszą renomę w mieście, będzie więcej wymagane. Da się jeszcze to udźwignąć. Czasem jest tak, że uczę się do 1,2.. A czasem jest tak, że przetłumaczę parę zdań z angielskiego i tyle. :) Dodam, zupełnie się nie chwaląc, że to wystarcza mi, abym miał średnią około 4,5. Oprócz tego zawsze znajduję czas na pisanie, czytanie (tu może mniej, ale zawsze coś, już w tym roku szkolnym przeczytałem 2 książki nieszkolne) i na konkursy, w których za udział dostaje się cząstkowe oceny - najczęściej 6.
Jest też inna sprawa, często nakładają się klasówki na jeden dzień - wtedy można mówić jakimś problemie. Ale nigdy nie spotkałem się z takim czymś, aby nauczyciel zapowiedział sprawdzian mniej niż tydzień wcześniej. Jest czas na przygotowanie - chociażby zrobienie notatek. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że zostawia się to na ostatni dzień. A to przecież już nasz błąd.
Np. klasówkę z mapy świata, nauczycielka zamawiała już na początku roki, abyśmy mieli czas na naukę, pytam się ostatnio w klasie kto już zaglądał do atlasu to może były to dwie, trzy osoby. Ja nie zaglądałem..
Plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A kto za ileś lat pamięta o czerwonym pasku? Gdy dostanie się już na studia, nawet to, czy ktoś miał 75% czy 95% z matury przestaje mieć takie znaczenie. Grunt że zdał i że mógł pójść dalej.
Istotniejsze jest to, w jaki sposób wykorzystało się te lata i czego się nauczyło - a uczy się, jak wiadomo, nie tylko z podręcznika szkolnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Salladyn, mialam chyba podobna matematyke do Twojej. Macie ksiazke, to sobie poczytajcie. Kiepskie podejscie nauczyciela, ale co robic :( Z fizyka bylo podobnie, ale tu wykazywalam lekko wieksze zainteresowanie tematem i wspolnie z podrecznikiem jakos sobie radzilismy. Nie przejmuj sie, ja tez jestem po klasie humanistycznej i nawet wyladowalam na polonistyce.

I mimo wszystko uwazam ze mimo szkoly da sie rozwijac zainteresowania i nawet jest to wskazane ;-) czasem tylko trzeba sie pogodzic z tym, ze na swiadectwie zabraknie czerwonego paska.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzesiek, albo są tak ambitni, jak moja dziewczyna. Licealistka, która wraca ze szkoły po szesnastej i do północy ma tak ze dwie godziny dla siebie. A i to nie zawsze. I ładnych paru przedmiotów uczy się godzinami po to, żeby je zaliczyć. I cieszy się, gdy faktycznie je zaliczy. Nie muszę dodawać, że jest piekielnie inteligentna i dobrze zorganizowana?
Szkoła kładzie nacisk na przedmioty humanistyczne i języki (jej nauczycielka przygotowuje grupę do CPE). Co nie zmienia faktu (czyt. absurdu), że na fizyce zadania rozwiązywane są na sposób akademicki. Akurat tego nauczyciela można nazwać durnym, większość jest podobno w porządku. Natomiast ona nie chce marnować sobie czasu, tylko chce być naprawdę dobrze przygotowana do matury.
Nie do końca to rozumiem (sam do matury uczyłem się w wigilię i w dniu egzaminów i przypadkiem zdałem ją z najlepszym wynikiem w szkole), ale dostatecznie dobrze, by zirytował mnie styl Twoich wypowiedzi. Uszanuj to, że nie każdy jest Tobą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No ja często siedzę do 1.00, 2.00 nad ranem, ale przyznaję to mój wybór...
"Salladyn: humanistą naprawdę nie jest ktoś kto nie zna się na całkach :-)" Wiem, wiem ;) po prostu od zawsze byłem zerem z matmy więc muszę jakąś ideologią podszyć moją niechęć ;) Tylko moim zdaniem nie są potrzebne przedmioty ścisłe w klasie humanistycznej (i na odwrót) w takim wymiarze godzin. Poza tym wiem jak wygląda matma w niektórych liceach "macie książkę to sobie poczytajcie". Matmy (fizyki i chemii zresztą też) się nie da tak nauczyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzesiek, to roznie jest. W mojej klasie nad historia faktycznie sie sleczalo. Wiekszosc osob wybierala sie na prawo i mielismy historie nastawiona na szczegoly :)

Fakt, ze ja sie nie dalam i nie siedzialam wkuwajac ale tu juz swoje robilo wychowanie. Wiele wiadomosci wynioslam z domu i kucie za duzo by nie wnosilo. Tylko ze ja mialam szczescie do rodzicow :)

Natomiast czy jest to marnowanie czasu czy nie, to juz zalezy od tego co kto lubi. Bo tego, co lubie, moge sie uczyc cala noc bez zadnej klasowki :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż można powiedzieć? Ich decyzja. Albo sobie wybrali szkołę z durnymi nauczycielami albo lubią marnować czas.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.