Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

167558 miejsce

Nauka a pieniądze

Nikomu nie zazdroszczę - ocen, sukcesów w nauce. Ale zastanawia mnie jedno - czy studiować w dzisiejszych czasach to kształtować siebie czy kształtować swój portfel?

Mając możliwość obcowania z dwoma grupami studenckimi, z racji edukacji na dwóch kierunkach, zastanawiam się nad powyższym sformułowaniem. Rozmowy z ludźmi z roku pierwszego sprowadzają się bardzo często do pytań w stylu "jaką trzeba mieć średnią, żeby dostać stypendium" i "jak liczy się średnią". Jeszcze 2 lata temu rozmawiałem ze znajomymi. Razem stwierdzaliśmy, że najważniejsze jest przetrwać pierwszy rok - najtrudniejszy. Tymczasem teraz nie jest problem zdanie na 2 rok, ale zdanie na poziomie. Nie jest łatwo dostać dobrą ocenę. Okazuje się, że ludziom najbardziej zależy jednak nie na tytule magistra, ale na zdobyciu korzyści majątkowych.

Wszelkie dalsze komentarze są raczej zbyteczne. Właśnie zacząłem wakacje i cieszę się tym, że przez najbliższe 3 miesiące nie będę musiał słuchać tych studenckich, (pseudo)inteligenckich pytań. Może nie poszło mi najlepiej, ale cieszę się z kolejnej zaliczonej sesji. Nie z ocen, bo wiem, że posiadam wiedzę. A one wcale nie muszą odzwierciedlać mojej wiedzy. Ale to już trzeba powiedzieć tym, dla których najważniejsze jest stypendium...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Nie nazwałabym stypendium naukowego "korzyściami majątkowymi", bo nie znam uczelni, na której stypendium za wyniki w nauce byłoby na tyle wysokie, żeby starczyło na mieszkanie, wyżywienie, wydatki związane ze studiami (szczególnie ksero ;p) oraz przyjemności. A że dorośli ludzie chcą na piwko uczciwie zapracować, żeby nie żerować na rodzicach? Nie widzę w tym nic złego.
Jako studentka polonistyki (niestety bez stypendium :'( ) muszę zwrócić uwagę, że "grupa" to rodzaj żeński, więc należy pisać i mówić: "z dwiema grupami". :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niektórzy wiedzą co chcą robić, i robią to dobrze. Przychodzą na studiach mając większe pojęcie o temacie, niż niejeden ich absolwent. Tacy się będą nudzili.

Studia chyba najbardziej potrzebne są tym, który nie wiedzą co chcą robić, więc liczą że ktoś ich nauczy. Ci, których nie stać będą liczyć na oceny i stypendia. Ze studiów warto korzystać i brać udział w programach takich jak Erasmus. Świetna okazja do poznawania obcych miejsc i kultur już na studiach, jeśli samemu nas na to nie stać.

Ja ze studiów doceniam tylko fakt, że poznałem tak zróżnicowanych ludzi. Wiedzy mi nie przybyło a papier niespecjalnie mi służy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

może i uogólniam, ale u nas na wydziale stypendium dostaje się od 4,4. Akurat trafiły się takie egzaminy i takie przedmioty, że nie było trudno załapać się na te "kieszonkowe". Żadna syzyfowa praca...
A co do tego zapotrzebowania na kasę, to raczej nie powiem, żeby byli to ludzie ledwo wiążący koniec z końcem. Dla nich to "parę stówek na chlanie co miesiąc".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Też uważam, że uczenie się pod kątem zdobycia jak najlepszej oceny deprecjonuje naukę.
Celem powinno być nabycie wiedzy, to wiedza jest nam potrzebna w pracy i wiedza jest fascynująca a jeśli przy okazji dostaniemy stypendium to bardzo dobrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uogólnienie ; ]

Sam miałem sporę szansę na stypendium, ale po prostu dwa egzaminy były z takiego materiału, że chciałem je po prostu zaliczyć, a nie zarywać noce i się denerwować.

A jak wiadomo dla studenta każda kasa jest ważna, tu imprezka, tam imprezka i jeszcze jeść coś trzeba xD

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świerk: dlaczego? Sam wiesz jak było, a według mnie jeśli ktoś idzie na studia, to uczyć się jednak powinien. To średnia chwała chodzić na egzaminy nic nie umiejąc i zdawać je "fuksem". Naprawdę.
Autorze: masz troszkę racji, ale trochę uogólniasz. Ja zauważyłam, że stypendium często dostaja ci, ktorzy po prostu musieli się przyłożyć ze względu na potrzebę tych pieniędzy, tak więc często po prostu biedniejsi studenci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Boję się etykietki: kujon ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@świerk: a Ty czemu się tłumaczysz, że ci dobrze poszło?

@Lucy: u mnie też tak było - żeby zdobyć w sumie niewysokie stypendium trzeba było zdać na same piątki 8-10 examów i prawie tyle samo zaliczeń (też się liczyły do średniej), co wiązało się z iście syzyfową pracą. Ale takich Syzyfów trochę się znalazło - tylko, że to już była ich prywatna decyzja, ich praca, ich pot i łzy.

Innym nic do tego, potem i tak wszystko weryfikuje życie. A z tym róznie bywa i nie ma reguły - zarówno kujon jak i olewacz mogą odnieść sukces, bo ten zależy od tak wielu róznych czynników. Najważniejsze to trzeba mieć po prostu pomysł na siebie.

pozdr

Komentarz został ukrytyrozwiń

fiu, fiu...ale się kolega rozpisał...
to tak w związku z obrzydzeniem autora wobec pseudointeligenckich pytań jego kolegów.

(na forum są dłuższe i lepsze teksty - i redakcja takie coś puszcza?)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uogólniasz. Ja dostałem stypendium po pierwszy roku (teraz raczej stracę;) i nie powiem, fajnie dostawać kasę, takie kieszonkowe, ale naprawdę nie byłem na zdobycie tych funduszy nastawiony. Chciałem po prostu zdać, a wyszło jak wyszło ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.