Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3834 miejsce

"Nauka języków obcych staje się osobistą podróżą kulturową"

O modzie na francuski, technikach uczenia się oraz dobrym wyborze szkoły językowej – z Martą Gokieli, metodyczką nauczania języków obcych, rozmawia Mirka Wakulik.

Z Martą Gokieli spotkałam się w szkole języka francuskiego, w której jest metodyczką. W ten słoneczny poranek piłyśmy kawę i rozmawiałyśmy o uczeniu się języków obcych i powracającej do Polski modzie na francuski.

Marta Gokieli - metodyczka szkoły języka francuskiego Jesteś metodyczką. Co to znaczy?
To znaczy, że zajmuję się metodyką, a to rzeczywiście szerokie pojęcie. Staram się być na bieżąco z nowymi metodami nauczania i z nowymi podręcznikami. Ale przede wszystkim współpracuję z lektorami naszej szkoły. Patrzę na ich warsztat pracy, podsuwam im różne pomysły... Ale też słucham ich zdania i staram się wejść w tryb pracy każdego z nich, bo przecież każdy jest inny i uczy na swój sposób. Nie zamykam się więc na jedną konkretną metodę, ale staram się w całej różnorodności znanych sposobów nauczania oraz różnych osobowościach lektorów znaleźć wspólny mianownik, który okaże się skuteczny.

Jeśli o skuteczności mowa, to jaka metoda w nauce języka obcego jest obecnie najpopularniejsza?
Rozdzieliłabym nauczanie sensu stricto od tego, o czym się mówi wśród metodyków. Wiele słychać teraz o metodzie eklektycznej oraz podejściu zadaniowym w nauczaniu. Natomiast w praktyce bywa różnie. W swojej pracy widziałam dużo zajęć i muszę przyznać, że metoda eklektyczna, czyli łącząca to, co najlepsze w wielu koncepcjach nauczania, jest najczęściej stosowana i najbardziej efektywna. Jeśli chodzi o podejście zadaniowe, proponowane przez różne książki do nauki języka francuskiego, to jeśli pracuje się krok po kroku, bardzo linearnie z podręcznikiem, stosując dołączone pomoce dydaktyczne (np. przewodnik nauczyciela), wtedy ta metoda wychodzi w 100%. Natomiast zazwyczaj jest to jedynie element danej lekcji.

 / Fot. Let Ideas CompeteMówisz o podręcznikach do francuskiego. A jak to jest z innymi językami? Czy metody się różnią? Inaczej uczy się np. angielskiego, a inaczej francuskiego?
Myślę, że szkoły języka angielskiego pracują rzeczywiście inaczej. Podręczniki są wręcz inżyniersko opracowane. Wszystkie zagadnienia są tak posegregowane, że na zajęciach naprawdę wystarczy tylko książka, by przyswoić konkretne elementy językowe. Te metody w nauczaniu języka angielskiego są tak szczelnie dopracowane, żeby zagwarantować sukces dydaktyczny. Dlatego też zalecane jest w nich podejście linearne, czyli od ćwiczenia 1 do 10, nie pominąwszy po drodze żadnego po środku. Jest to bardzo metodyczne, aczkolwiek nieco schematyczne. Natomiast z francuskim jest nieco inaczej. Podręczniki nie działają jak trybiki w szwajcarskim zegarku, co wymaga więcej pracy od lektora, ale z drugiej strony daje duże pole manewru, furtkę do popisania się kreatywnością w uzupełnianiu podręcznika materiałami dodatkowymi.

 / Fot. Nina J. G. A z punktu widzenia słuchacza, to jak jest efektywniej? Z podręcznikiem czy z kserówkami?
Na tak postawione pytanie, nie mogę odpowiedzieć zupełnie jednoznacznie. Proces nauczania jest procesem ludzkim, co implikuje także pewne niewiadome. Wszystko zależy od osoby oraz czynników organizacyjnych takich jak: poziom znajomości języka, założenia, tryb zajęć (indywidualny czy grupowy, w firmie czy w szkole itp.) Ale weźmy na przykład taką osobę, która zaczyna naukę języka w ramach kursu grupowego i chciałaby dojść do jakiegoś konkretnego poziomu. Myślę, że w takim przypadku nauka z podręcznikiem jest jak najbardziej wskazana. Pomaga to zachować spójność oraz namacalnie pokazać postęp językowy: zaczyna się naukę na stronie 2, a kończy na 42. Ważne jest także to, że książka stanowi pewną bazę, do której zawsze można wrócić. Jest to materiał uporządkowany i w pewien sposób przemyślany przez autorów. Niemniej, jeśli ograniczymy się w nauczaniu tylko do podręcznika, to chyba wszyscy znamy ryzyko jakie się za tym kryje: uczeń jest znudzony, a książka staje się znienawidzonym elementarzem i uosobieniem frustracji językowej. Dlatego też należy we wszystkim znaleźć ten złoty środek.

 / Fot. Pinot & DitaPracujesz w szkole, która specjalizuje się w nauczaniu języka francuskiego. Czy to prawda, że język Moliera powraca do łask?
Francuski stał się wreszcie znowu modny. Jeszcze do niedawna wszyscy skupiali się tylko i wyłącznie na angielskim lub angielskim, lub jeszcze raz angielskim (śmiech), czasem może na niemieckim. Teraz rzeczywiście francuski powraca do łask. Jest to z jednej strony popularność związana z piosenkami Zaz, odkrywaniem dawnego bon tonu oraz spędzaniem czasu we francuskich piekarnio-kawiarniach. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że coraz więcej osób widzi potencjał w uczeniu się tego języka, możliwości jakie daje Francja oraz 56 krajów francuskojęzycznych. Wszyscy zdajemy sobie powoli sprawę z tego, że sam angielski nie wystarczy.

No właśnie! Angielski jest do tego stopnia obecny w naszym życiu, że jego nieznajomość może wykluczać społecznie. Ale jak to jest z francuskim? W jakim celu zgłaszają się do was nowi uczniowie?
Jest to bardzo ciekawe, bowiem każdy przychodzi ze swoim własnym celem. Jedni chcą czytać Baudelaire'a w oryginale. Inni przychodzą dlatego, że francuski jest im potrzebny w pracy - i muszę przyznać, że jest to coraz częściej pojawiający się powód nauki tego języka. Jest to związane z ciągle wzrastającą ilością francuskich firm inwestujących w Polsce. Są też studenci, którzy chcą odbyć część studiów we Francji lub Belgii w ramach programu Erasmus. Niektórzy uczyli się francuskiego w szkole średniej i zamierzają się dalej rozwijać. Last but not least, mamy uczniów, którzy żywią po prostu zamiłowanie do tego języka - francuski kojarzy im się z czymś przyjemnym.

Czyli z jednej strony rozwój zawodowy, a z drugiej - przyjemności?
Najlepiej jak oba te cele się łączą!

A czy francuski jest tak przyjemny w nauce jak wszyscy sobie wyobrażają?
A co sobie wyobrażają?

 / Fot. Oscar Larriba Ja mam bardzo pozytywne skojarzenia:ta melodia, słodki sposób mówienia, ą i ę... Ale czy to prawda, że francuski jest trudniejszy od angielskiego?
Myślę, że nie. Wszystko zależy od motywacji. Zapewne ten pierwszy kontakt z językiem jeśli chodzi o angielski jest ułatwiony. Każdy gdzieś coś słyszał po angielsku, a po francusku - niekoniecznie. Zewsząd jesteśmy przecież otoczeni przez muzykę, drobne słowa, nawet w polskich reklamach pojawiają się angielskie sformułowania, których i tak wiele osób nie rozumie, ale są i zachodzą w naszą podświadomość. Z francuskim jest inaczej. Dla osób zaczynających swoją przygodę z tym językiem każde słowo jest nowe, dlatego może na początku jest uczucie takiego zderzenia z czymś nieznanym i przez to skomplikowanym. Ale gdy przejdzie się już ten początkowy etap wejścia w język, to naprawdę jest już lepiej. Ciężko też oceniać co jest trudne, a co nie. Tak jak mówiłam, wszystko zależy od motywacji. A jeśli ktoś już do nas przychodzi, to znaczy, że chce się tego języka nauczyć. A to już połowa sukcesu.

 / Fot. Alex DrahonCzyli motywacja. A czy trzeba mieć jakieś predyspozycje, żeby nauka francuskiego była łatwiejsza? Mam na myśli na przykład to słynne francuskie „r”.
(śmiech) „R” nie jest wcale obowiązkowe, ponieważ nawet jeśli wymówimy je w polski sposób, to nie zmienia się znaczenie słów. A poza tym wielu Polaków z tym francuskim „r” doskonale sobie radzi. Myślę, że do nauki francuskiego nie trzeba mieć jakichś wyjątkowych predyspozycji. Oczywiście zawsze łatwość w nauce języków obcych czy dobry słuch będą pomocne. Ale to tylko jedna strona medalu. Wydaje mi się, że motywacja odgrywa kluczowe znaczenie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.