Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9392 miejsce

Nauka kibicowania na lekcjach wychowania fizycznego

Ministerstwo Edukacji Narodowej postanowiło zmienić formę nauczania wychowania fizycznego w szkołach. Czy to już rewolucja w nauczaniu tego przedmiotu czy dopiero do niej wstęp?

Uczestnicy konferencji. / Fot. Magda GrabowskaNie jest tajemnicą, że lekcje wychowania fizycznego są traktowane w szkołach co najmniej z pobłażliwością. Dyrektorzy wychodzą z założenia, że nakłady finansowe i czasowe lepiej przeznaczyć na dodatkową matematykę lub angielski, niż np. godzinę gry w piłkę nożną. Uczniowie także nie pałają miłością do tego przedmiotu. Czas spędzany na bieganiu, skakaniu czy kopaniu piłki wolą poświęcić na odpoczynek.

Polskie szkoły borykają się z problemem zwolnień lekarskich, których co roku uczniowie dostarczają coraz więcej. Czemu młodzież nie chce uczestniczyć w lekcjach WF? Pomijając przypadki osób, którym problemy ze zdrowiem faktycznie uniemożliwiają fizyczny wysiłek, wydaje się, że WF po prostu nie ma młodym ludziom niczego ciekawego do zaoferowania. Przewroty, stanie na rękach, biegi na czas i trenowanie wytrzymałości - to wszystko odstrasza. Uczniowie zapewne woleliby uprawiać taką aktywność fizyczną, jaka sprawia im przyjemność, np. wspinać się po ściance do tego przystosowanej, tańczyć w rytm nowoczesnej muzyki, pływać. Co jednak zrobić jeśli polska szkoła w miejsce tego oferuje jedynie gimnastykę w mało wyszukanej wersji i notoryczne kopanie piłki na często zaniedbanym boisku? Odpowiedź jest prosta - reformować, reformować, i jeszcze raz, reformować.
Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/ Bogdan Borowiak

Pora na zmiany


Pracownicy Ministerstwa Edukacji Narodowej doskonale zdają sobie sprawę z tego, jaki negatywny wpływ na organizmy i psychikę dzieci ma niewystarczająca aktywność lub nawet jej brak. Otyłość, skrzywienia kręgosłupa, choroby oczu od godzin spędzonych przed ekranem telewizora - to zbyt poważne problemy, żeby je bagatelizować. Lata spędzone w szkole to czas, kiedy powinno się ukształtować pewne nawyki wśród dzieci. Jednym z nich powinien być nawyk dbania o swoją fizyczną kondycję. Jest to powinność nauczycieli WF-u, którzy powinni przyzwyczaić młodych ludzi do dbania o siebie po to, aby zapobiec groźnym chorobom. Ministerstwo wie jednak o tym, że wychowanie fizyczne w aktualnym wydaniu, niezbyt często zachęca do uprawiania sportów.

Niepokojące wnioski wynikające z medycznych statystyk i frekwencji na zajęciach WF zachęciły MEN do prac nad zmianami. Wiceminister Zbigniew Marciniak poinformował, że nad projektem pracowało ponad 100 osób. Po intensywnych pracach tak dużej grupy osób, wreszcie sformułowano ostateczne wnioski i przedstawiono je na konferencji, na którą zaproszono do Ministerstwa dziennikarzy.

Sześciolatki na WF!
Jakie zmiany szykują się w programie nauczania wychowania fizycznego? Chciałoby się rzec, że rewolucyjne. Należałoby zacząć od faktu, że sześciolatek, który dopiero zaczyna swoją edukację, będzie uczęszczał na zajęcia sportowe 4 razy po 45 minut w tygodniu. Będą to zajęcia obligatoryjne, których charakter określa program nauczania, obowiązujący wszystkie polskie szkoły. W drugim etapie edukacji, czyli w czwartej, piątej i szóstej klasie, dziecko również będzie miało zapewniony wysiłek fizyczny w takiej samej ilości. Z tą jednak różnicą, że dwie z czterech godzin będą miały charakter fakultatywny. Nie oznacza to możliwości nieuczęszczania na zajęciach. Po prostu charakter zajęć fakultatywnych będzie określony przez szkołę. Ta zaś powinna dostosować charakter lekcji do zapotrzebowania. Co oznacza, że jeśli duża grupa uczniów będzie chciała uczyć się na przykład karate lub tańca nowoczesnego, to właśnie w taki sposób szkoła powinna zorganizować wyznaczone 2 godziny wychowania fizycznego.
Wiceminister Edukacji Narodowej / Fot. Magda Grabowska
Analogicznie sytuacja będzie wyglądała w gimnazjum, zaś w szkole ponadgimnazjalnej, o jedną zmniejszy się liczba godzin zajęć obligatoryjnych. Istotny jest także fakt, że jeśli dziecko bierze już udział w jakichś sportowych zajęciach pozalekcyjnych, może zgłosić to szkole, potwierdzając uczestnictwo oczywiście odpowiednim dokumentem, aby nie uczęszczać już na szkolne godziny fakultatywne.

Z takiej zmiany wynika oczywista korzyść. Specjaliści z MEN doszli do wniosku, że z plagą rezygnacji z uczestnictwa z lekcji WF walczyć należy uatrakcyjniając ofertę programową. Teraz uczniowie sami będą mogli wybrać taką formę aktywności fizycznej, która jest jak najbliższa ich zainteresowaniom.

Czego nauczymy się na zreformowanym wychowaniu fizycznym?


Ministerstwo postanowiło także wzbogacić program WF o edukację zdrowotną. - Każdy uczeń gimnazjum i liceum, w swojej trzyletniej ścieżce edukacyjnej, jeden semestr będzie miał poświęcony na edukację zdrowotną - zapewnia prof. dr hab. Tomasz Frołowicz, prorektor Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku.

Co wynika z jej wprowadzenia do programu? - Rodzi to konieczność weryfikacji dotychczasowego programu nauczania. Pojawia się pytanie, w jakim stopniu ważna jest umiejętność odbijania piłki, albo jak mi się to przyda w przyszłym życiu. Zwraca też uwagę to, że ta zmiana będzie zmuszała nauczycieli do odnawiania swojej wiedzy, do doskonalenia się zawodowego - stwierdza dr Marek Lewandowski, kierownik Zespołu Teorii Wychowania Fizycznego i Zdrowotnego AWF we Wrocławiu.

Na czym zaś będzie polegała edukacja zdrowotna? Wiele wskazuje na to, że będzie to uświadamianie młodych ludzi, jak działają ich ciała, jaki wpływ mogą oni sami wywierać na ich działanie, jak o nie dbać, by być zdrowym i czuć się dobrze. - Można oczywiście zrobić odrębne lekcje z edukacji zdrowotnej i pod tablicą opowiadać dzieciom o zdrowym trybie życia. Ale może lepiej to zademonstrować? Pokazać, co można fizycznie robić, aby na przykład pozbyć się tkanki tłuszczowej w określonych miejscach lub rozwinąć pewną grupę mięśni - przekonuje Zbigniew Marciniak, Wiceminister Edukacji Narodowej. Edukacja zdrowotna będzie obejmowała między innymi takie zagadnienia, jak: testy motoryczne, podczas których uczeń przekona się, czy jest wystarczająco sprawny fizycznie oraz ocenianie swojego BMI (wskaźnika wagowo - wzrostowego). Co ciekawe, na zreformowanym wychowaniu fizycznym, uczniowie nauczą się także, jak kibicować oraz mówić i pisać o sporcie.

Część dotychczasowego programu WF nadal będzie obowiązywała w szkołach. Nie ucieszą się więc ci, którym sen z powiek spędzają przewroty w przód i tył, stanie na rękach czy skoki przez kozła. Należy jednak zaznaczyć, że tego typu zagadnienia niekoniecznie są tak oderwane od rzeczywistości i nieprzydatne, jak się ich przeciwnikom wydaje. rektor AWF przekonuje, że od przewrotów już tylko krok do umiejętności bezpiecznego upadania.

Nowy system oceniania. Czy bardziej sprawiedliwy?


Szkolne boisko. / Fot. Magda GrabowskaNieodłącznym elementem lekcji WF był do tej pory element rywalizacji. Można się domyślać, że podział uczniów na bardziej i mniej sprawnych mógł rodzić kompleksy w słabszych fizycznie uczniach, a także niezdrowe współzawodnictwo. Specjaliści MEN doszli do wniosku, że warto ten aspekt wychowania fizycznego zmienić. - Choć podstawa programowa wprost nie reguluje kwestii oceniania ucznia w szkole, to z racji na specyfikę wychowania fizycznego, eksponujemy kwestię aktywności i udziału uczniów, jako przedmiot oceny z wychowania fizycznego. Czyli jeżeli ktoś myśli o ocenie jako skutku pomiaru sprawności dziecka, to ustawa programowa idzie w inną stronę. Chcielibyśmy, żeby uczniowie byli oceniani za aktywność na zajęciach lekcyjnych i pozalekcyjnych - mówi rektor AWF.

Marzenia i rzeczywistość


Plan zmian w wychowaniu fizycznym opracowany przez MEN wydaje się być niezwykle atrakcyjny. W rzeczywistości jednak oczywiste jest, że nie wszystkie szkoły będą mogły spełnić wszelkie marzenia uczniów. Szkoła w niewielkim miasteczku lub na wsi niewątpliwie nie pozwoli sobie na wprowadzenie kursu karate, zajęć ze wspinaczki i pływania jednocześnie. Uczniów w takich szkołach i tak jest niewielu, jeśli zaś założymy, że prawie każdy z nich ma inne zainteresowania, to pewnym jest, że finanse i kadra szkoły nie będą wystarczające do zaspokojenia marzeń wszystkich. Nie ulega jednak wątpliwości, że już samo przekazanie szkołom większej samodzielności w programie zajęć, ma duże szanse na zachęcenie uczniów do uczęszczania na WF. Co więcej zajęcia fakultatywne mogą odbywać się międzyszkolnie, więc, jeśli istnieje problem zebrania dostatecznie dużej grupy młodzieży, można połączyć uczniów z różnych szkół w ramach jednych zajęć. Te zajęcia nie muszą odbywać się w macierzystej szkole.

Warto także zaznaczyć, że zgodnie z nowym programem wychowania fizycznego, nauczyciele tego przedmiotu są zobowiązani do poszerzania swoich umiejętności co najmniej raz na rok. Takie dokształcanie ma się odbywać w formie konferencji i być obowiązkowe dla wszystkich nauczycieli. Doskonalenie będzie prowadzone w porozumieniu ze specjalistami - metodykami. Co trzy lata nauczyciel będzie miał także obowiązek odbycia stu godzin dodatkowego kształcenia, między innymi z zakresu psychologii, fizjologii, anatomii. Takie kształcenie odbywałoby się co trzy tygodnie w soboty i niedziele. Byłoby płatne, ale Ministerstwo przypuszcza,
że środki na nie zostaną pozyskane z Unii Europejskiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

+ Za tekst.
Ogólnie powinni jednak ( wzorem np. USA ) zwiększyć liczbę godzin w-f...bo warunki ciężko będzie poprawić...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.