Pozycja materiału w rankingach:
Od 40 lat topi się w Polsce rocznie 500 - 900 osób. W tym czasie wybudowano sporo pływalni, pojawiły się małe baseny w ogródkach przydomowych, powstało tysiące szkółek, kursów pływania i nic. Praca rzeczywista równa się - zero.
Zobacz także:
Artykuły
(7)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(2.83)
Wiek: 57 | Miejscowość: Opole | Kraj: Polska
O mnie: Jestem zwolennikiem państwa obywatelskiego. Interesują mnie procesy społeczne. Mam 50+ i wiem, że ja już państwa obywatelskiego nie doczekam - istnieje zbyt dużo hamulców. Ale puki co - podjąłem się zdemaskowania oszustwa strukturalnego ukrytego... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Leszek Małkowski 26.11.2011 23:49
Szanowni prokuratorzy: Tzw. instruktorzy pływania popełniają przestępstwo z art. 286, par 1.
Leszek Małkowski 10.08.2011 13:43
Zobacz: You Tube - Swim Teaching-giant deceit
Leszek Małkowski 25.05.2011 21:35
CD.
Kurczu łydki (chyba najczęściej zdarzający się) można się pozbyć naciągając stopę, jednak nie radzę płynąć do brzegu ze stopą w normalnej pozycji - najprawdopodobniej, powtórzy się (miałem taki przypadek i musiałem dopłynąć ze stopą uniesioną w górę).
Wszyscy, którzy dzisiaj pływają dobrze, świetnie, wyśmienicie, umiejętności ujęte w dwóch pierwszych punktach, nabyli metodą prób i błędów, poprzez długotrwały kontakt z wodą - nie skutkiem działania zaplanowanego, świadomego i celowego (niejako, przy okazji).
Nauczyciel jest to osoba, która swoją wiedzę przekazuje innym,po to, żeby inni nie musieli uczyć się metodą prób i błędów. W takim razie:
NIE MA NA ŚWIECIE ANI JEDNEGO NAUCZYCIELA PŁYWANIA I NIGDY NIE BYŁO. NIGDY, W HISTORII ŚWIATA, NIKT NIE NAUCZYŁ NIKOGO PŁYWAĆ OD STANU ZEROWEGO.
Z tego twierdzenia należy wyłączyć tych, którzy nie pozwolili nowo narodzonym dzieciom na to, żeby woda stała się dla nich obcym środowiskiem (TV pokazała pewne takie małżeństwo pływaków). Na Madagaskarze żyje plemię, które wrzuca kilkuletnie dzieci do wody, tak długo, aż te zaczną dawać sobie radę same. Tego też nie można nazwać nauką. Oni zmuszają dzieci do wyrobienia w sobie mechanizmów obronnych. Postępują, wprawdzie brutalnie ale mądrzej od ludzi z tzw. krajów cywilizowanych gdyż uderzają w sedno. To samo można osiągnąć stopniowo - jw. Ci co myślą, że nauczyli kogokolwiek, kiedykolwiek pływać są jak wróbel, który myślał że dogodził kobyle lub Franek Dolas, który myślał że rozpętał 2-gą wojnę światową. Po prostu pławią kursantów a ci siłą rzeczy coś tam się poprawiają lecz to nie jest nauka. Ja i wiele dzieci z lat 60 - tych ub.w osiągnęliśmy to samo zupełnie samodzielnie i za darmo (no - może trochę dłużej).
Wszelkie szkółki pływania, kursy, AWF-y tworzą oszukańczą, a patrząc na konsekwencje, zbrodniczą strukturę. Przed moim oskarżeniem mogą obronić się jedynie wtedy gdy przekonają sąd, że umiejętność pływania nie jest umiejętnością manualną złożoną wykonywaną w obcym środowisku.
Leszek Małkowski 25.05.2011 17:23
Nieumiejętność utrzymania się przy życiu w jakimkolwiek przypadku znalezienia się na głębokiej wodzie jest chorobą społeczną pochłaniającą życie kilkuset osób w Polsce i kilkudziesięciu tysięcy na świecie. Choroba ta nie jest leczona, są tylko odprawiane jakieś egzorcyzmy. Instytucje powołane do tego typu działań - śpią i chcą spać dalej. W takim razie ja tutaj rozpocznę leczenie tej choroby a działanie musi podjąć całe społeczeństwo. Próbowałem ruszyć różne instytucje ale okazały się zbyt pi, pi. Po pierwsze wszyscy muszą przyjąć, wbić sobie do głowy, że człowiek jest lżejszy od wody a oddechu, który to umożliwia, można się nauczyć tak jak można nauczyć się chodzić, pisać czy jeździć na rowerze. W tym momencie robię to samo co Kopernik - odwracam kota ogonem. Kota, który jest ustawiony w niewłaściwym kierunku. Dowodem jest moja umiejętność - kogoś kto pali od "zawsze" oraz umiejętność utrzymania się na wodzie przez miliony ludzi, którzy albo nie wyciągnęli z tego wniosków, albo nie próbowali zmienić fałszywych schematów myślowych dotyczących tzw. nauki pływania.
Umiejętność pływania składa się z:
1. Przystosowania zmysłów do przebywania i działania w obcym środowisku.
a) głowa - pod wodę, otworzyć oczy, nie zaciskać nosa, nie wycierać twarzy po wyjęciu, obroty pod wodą (wszystko
stopniowo w wannie przed każdą kąpielą) - jest na to czas dopóki dziecko jest przy spódnicy
b) całe ciało - a) plus doświadczenie wyporności
2. Oddech - NABRAĆ DUŻO POWIETRZA, PRZETRZYMAĆ KILKA SEKUND, WYPUŚCIĆ NIEDUŻĄ CZĘŚĆ I SZYBKO NABRAĆ PONOWNIE...ITD. To już, w połączeniu z pkt. 1 można nazwać umiejętnością pływania.
3. Ruchy ramion.
4. Ruchy nóg.
5. Wzmocnienie mięśni
Pierwszymi i podstawowymi ruchami, które wszyscy MUSZĄ nauczyć się - mało - zakodować sobie i swoim dzieciom czy wnukom są ruchy wykonywane przez piłkarzy wodnych gdy utrzymują się w miejscu. Ramiona lekko rozłożone, ruch jakby do klaskania z dłońmi ustawionymi pod kątem (powierzchnia śmigła), obrót nachylenia dłoni i z powrotem. Te ruchy są tak skuteczne, że same bez względu na oddech utrzymują na powierzchni. Gdy wypuszczę powietrze i opadnę swobodnie na dno ponad 3 m. głębokości basenu to te ruchy, w tempie ciut - ciut większym niż spacerowe, wynoszą mnie na powierzchnię wody. Gdy zrobię to jedną ręką, to ta jedna ręka, przy ruchach bardziej mocnych i zamaszystych, również wynosi mnie na powierzchnię. Jest jeszcze jeden powód, dla którego te ruchy powinny być zakodowane. Gdy leżąc na wodzie zacznę unosić ramiona, to lustro wody ustali się w połowie przedramion i jednocześnie zamknie ponad ustami i nosem. Jest to prawo Archimedesa wypróbowane w konkretnej sytuacji. Ludzie nieprzygotowani, gdy nie czują gruntu pod nogami, wykonują ruchy chaotyczne, a każde uniesienie ramion zmniejsza ich szanse przeżycia, natomiast ruchy podstawowe utrzymują na powierzchni. Podsumowując: Jest oddech, który daje sto procent umiejętności pływania (ściśle - utrzymania się na powierzchni) bez względu na ruchy, są ruchy, które dają sto procent umiejętności pływania bez względu na oddech. Kto połączy te umiejętności w jedną całość z umiejętnościami z pkt. 1 - nie ma prawa utopić się w spokojnej wodzie. A przecież są jeszcze nogi. Do ruchów podstawowych należy jeszcze dorzucić ruchy zagarniające (piesek) żeby można było dopłynąć do łódki, z której się wypadło, pomostu czy brzegu. W ten sposób powinna być przygotowana cała populacja i od tego momentu można zaczynać naukę pływania stylowego, rekreacyjnego. Opanowanie i zgranie punktów 1-go i 2-go wymaga dużo czasu i może, a nawet powinno być wykonywane przez rodziców lub, starsi, samodzielnie. Kto tych umiejętności nie opanuje, po ukończeniu jakiegoś kursu, staje się "mechanicznym pływakiem'' i kandydatem na topielca. Wszak, skoro przepłynie płasko kilkanaście, kilkadziesiąt czy nawet więcej metrów, to już umie pływać. Gdy, jednak, zachłyśnie się niespodziewanie, zderzy z obcym obiektem lub kurcz go złapie, często nie daje sobie rad
Anna Krajewska 23.05.2011 19:46
Leszku-ależ zrozumiałam przekaz Twojego artykułu;)Ponieważ wiele lat zajmowałam się żeglarstwem,etc.
Dzieci działają impulsywnie,nie analizują sytuacji ani zagrożenia.Nawet gdy są przygotowane i znają zasady zachowania się na wodzie(pływania)nie potrafią dokonać analizy stanu faktycznego i związanych z nim zagrożeń.Oczywiście pamiętają o podstawowych zasadach (oddech,etc)ale to wszystko "pada"podczas kontaktu z otwartą przestrzenią(woda).
Każda lekcja pływania(gdziekolwiek)rozpoczyna się i kończy na powtarzaniu -"oddech jest najważniejszy".
Co do samych lekcji pływania (szczególnie na basenach)w 80%jest to nabijanie kasy i nic więcej;)
"dobry pływak, w spokojnej wodzie, utopi się tylko wtedy gdy straci przytomność, np. zawał, wylew etc."-znałam świetnych pływaków którzy utonęli na takiej wodzie nie mając wylewów ,zawałów,skurczy,etc.
Dlaczego?Nie wiem;)
Ps.Serdeczne pozdrowienia znad Netty;)
Leszek Małkowski 23.05.2011 14:03
Aniu - zdaje się, że nie zrozumiałaś nic a nic z mojego artykułu. Pomijając pijanych i nierozważnych, w samej tylko Polsce, traci życie w wodzie 300 - 400 dzieci nie przygotowanych na jej spotkanie. Są nieprzygotowane, ponieważ nie ma nauczania pływania i nie ma nauczycieli - ci co się tak zwą są oszustami, którzy nie wiedzą jakimi metodami człowiek przystosowuje się do obcego środowiska (patrz - swobodne opadanie skoczków spadochronowych, przygotowanie kosmonautów do działania w stanie nieważkości i właśnie - PŁYWANIE). Ci, co się topią w spokojnej wodzie, są "mechanicznymi pływakami", którzy mają wbite do głowy fałszywe przekonanie,że pływanie polega na machaniu łapkami i nóżkami - tak, siak czy owak. Można mieć niewładne nogi i tylko jedną rękę sprawną żeby pływać bardzo dobrze. Najpierw, jednak, ludzie muszą wbić sobie do głowy, że oddech i przyswojenie sobie przebywania w obcym środowisku są fundamentem umiejętności pływania. A co do pojęcia "dobry pływak" - dobry pływak, w spokojnej wodzie, utopi się tylko wtedy gdy straci przytomność, np. zawał, wylew etc.
Leszek Małkowski
Anna Krajewska 22.05.2011 00:30
Brak rozwagi,brawura i alkohol- najczęstsze przyczyny utonięć;).Toną zazwyczaj"dobrzy pływacy".
Nauka pływania nie ma wpływu na przyczynę utonięć.
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +224)