Pozycja materiału w rankingach:
Różnie interpretujemy śmierć, bo nie wiemy czym tak naprawdę jest. Możemy jedynie spekulować, czy jest ona końcem, czy też może początkiem czegoś nowego.
Naukowa definicja śmierci mówi, iż jest to brak oznak życia, moment kiedy komórki, tkanki, narządy przestają funkcjonować. Z kolei z religijnego punktu widzenia, koniec naszej egzystencji to przejście do innej rzeczywistości. Zobacz także:
Artykuły
(19)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.94)
Miejscowość: Płock | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ratomir Wilkowski 04.10.2010 15:22
Ateista 22.09.2010 14:35
Dokładnie tak. Nie chciało mi się rozwijać tematu, za to z przyjemnością przeczytałem twoje komentarze panie Ratomirze.
Tekst jest wyjątkowo nierzetelny, móstwo w nich błędów logicznych
Ratomir Wilkowski 22.09.2010 11:07
> Nie mamy innego przykładu.
Alez mamy - dawni Słowianie wierzyli znacznie bardziej, że żucie pozagrobowe jest swego rodzaju kontynuacja doczesnego (to jaki człowiek był za życia, maiło wpływ na jego los po śmierci).
> Nie wierzę w Boga, nie wierzę również w to, że po śmierci coś jest. Dla mnie to koniec wszystkiego. Ja wierzę w naukę, która nie przewiduje w swych ramach magii, a więc przejścia do innego stanu
Błąd logiczny ;) Czy to właśnie nie nauka dowodzi, że nic nie powstaje z niczego a jedynie zmienia swój stan / formę (czemu miałoby to nie dotyczyć także swego rodzaju świadomości, którą niektórzy określają duszą)?
> Według mnie człowiek wymyśla to wszystko, gdyż przeraża go myśl, że po prostu może zniknąć, że nic po nim nie zostanie.
A nasze dokonania? Geny przekazane następnym pokoleniom? Z resztą człowiek zasadniczo nie obawia się śmierci lecz przede wszystkim tego co jest mu znane - życia.
> To nie jest sędzia, który ma wszystko obliczone, ile grzechów popełniliśmy, ile upadków było na naszym koncie.
Wydaje mi się, że ST. twierdzi coś zgoła innego...
> Podobnież Bóg nie zsyła człowieka do piekła, to on sam swoimi uczynkami skazuje siebie na wieczne potępienie. Człowiek sam wybiera życie bez Boga. W końcu człowiek jest istotą wolną.
A jak się to ma do wszechmocy i wszechwiedzy tegoż Boga? W końcu to On (przy tej wszechwiedzy i wszechmocy) zaprojektował ten system... Dał nam wolną wolę jednocześnie doskonale wiedząc kto z nas (wg. koncepcji tegoż danego systemu wyznaniowego) trafi do piekła na wieczne potępienie... To po co nam dawał te wolną wolę? By życie korę nam dał było determinowane przez domniemaną ewentualną karą lub nagrodą?
> Nie ma ludzi złych. Natomiast są złe uczynki. Człowiek sam w sobie nie jest zły.
Dobro i zło jest dalece relatywne...
> Najprostszą drogą jest nawrócenie
Na którą z koncepcji? Jw. "Nie ci bowiem, którzy przysłuchują się czytaniu Prawa, są sprawiedliwi wobec Boga, ale ci, którzy Prawo wypełniają, będą usprawiedliwieni. Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem." Rz 2:13-14
> Co czeka nas po śmierci
Wyraj i Nawie...
> Jednak chyba w każdym z nas jest jakaś obawa przed tym, co jest dalej
Nie... ;]
Ratomir Wilkowski 22.09.2010 10:24
> Bardzo często można usłyszeć, że dobrzy ludzie idą do nieba a źli do piekła. Co to znaczy być dobrym człowiekiem? Okazuje się, że życie według własnego kodeksu moralnego i jednoczesne nie przestrzeganie boskich przykazań nie wystarcza na "pójście" do nieba. Trzeba być głębokiej wiary, że Chrystus zbawia.
Chyba jednak niezupełnie...
"Nie ci bowiem, którzy przysłuchują się czytaniu Prawa, są sprawiedliwi wobec Boga, ale ci, którzy Prawo wypełniają, będą usprawiedliwieni. Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem." Rz 2:13-14
Ostatnio KK zrezygnował nawet z koncepcji czyśćca (niebytu) do którego trafiać miały zmarłe, nieochrzczone dzieci...
Ratomir Wilkowski 22.09.2010 10:19
> Ateista: Autor skupia sie prawie wyłącznie na aspektach duchowych
...a i to raczej tylko w ramach jednego systemu wyznaniowego... Np. "prasłowiańskie wyrazy duch i dusza - najprawdopodobniej używane zamiennie - obejmowały szeroki zakres znaczeniowy życia psychicznego. Mimo, że zakres pojęciowy tych określeń był wśród Słowian dość szeroki, o stosunkowo zatartych granicach, w świetle analogii antropologicznych wynika, że elementów duchowych w człowieku było wg Słowian zapewne więcej niż tylko jeden (a ich losy pośmiertne były różne). Jeden z tych pierwiastków jako iskra boża stanowił reinkarnowany element życia, który po śmierci (poprzez Wyraj Niebianski lub też Drzewo Przodków) powracał na ten świat by się odrodzić. Drugi przenikał na inną płaszczyznę bytowania lub też (jako cień mogący stanowić zagrożenie dla żywych) odsyłany był lub też odchodził jak najwcześniej do Nawii, by zjednoczyć się z przodkami."
Człowiekowi do życia cielesnego niezbędne są obie z wymienionych dusz, [...] Całkowita śmierć człowieka następuje dopiero wówczas, gdy obie dusze opuszczą ciało - czyli gdy z człowieka wyjdzie Duch (wyzionie ducha)."
Cytat pochodzi z przygotowanego onegdaj prze zemnie szerszego materiału dotyczącego koncepcji duszy i zaświatów w rodzimych wierzeniach Słowian. Niebawem postaram się go w całości umieścić w ramach portalu W24.
Ratomir Wilkowski 22.09.2010 10:15
> Naukowa definicja śmierci mówi, iż jest to brak oznak życia, moment kiedy komórki, tkanki, narządy przestają funkcjonować.
A czy decydujące nie jest tu zamarcie funkcji kory mózgu?
Ateista 21.09.2010 23:27
Bardzo jednostronny tekst. Autor skupia sie prawie wyłącznie na aspektach duchowych, naukową zaś definicję śmierci zbywa kilkoma zdaniami. Na dodatek takie lekcewarzące akapity typu "Boga nie ma, śmierć to koniec" etc. Nie podoba mi się. Dla mnie to jest bla, bla bla zastanówcie się ateiści nad tym, ze jednak może Bóg jest.
Chciałbym przeczytać tekst który na równi skupi się na jedych i drugich aspektach śmierci.
"Kościół naszym domem" - Piekary Śląskie - 27 maja 2012 r.
(odsłon: +545)