Facebook Google+ Twitter

Nawałka oglądał Ostrzolka. Kolejny "farbowany lis" w kadrze?

Jest Ludovic Obraniak, jest i Damien Perquis. Jest także Eugen Polanski i jest i Sebastian Boenisch. Ilu z nich od samego początku deklarowało grę dla naszej reprezentacji? A ma być ich jeszcze więcej.

Nie róbmy z kadry bazaru! Czy to przypadkiem nie tak, że grają z orzełkiem na piersi tylko najlepsi Polacy? Polacy, którzy się tu urodzili i od początku deklarowali, że chcą tu grać. Można zrozumieć, że każdy „orze jak może” i jeżeli w 40-sto mln kraju nie możemy znaleźć dobrych chłopaków, to szukamy. A to dziadek był Polakiem, a to prababcia była w Szczecinie podczas I wojny światowej, a to prapraprzodek słyszał, że jest taki kraj…

Jeśli nie można załapać się do o wiele mocniejszej reprezentacji, to gdzieś trzeba grać. Bo co to za piłkarz, który nic nie reprezentuje? I tak Obraniak i Perquis (chociaż on akurat od zawsze chciał u nas grać, chociaż gdyby dostał powołanie gdzie indziej, to nie wiadomo) nie grają dla Francji, a Polanski i Boenisch dla Niemiec. Zwłaszcza dwaj ostatni na każdym kroku podkreślali, że nie czują się Polakami…

Można zrozumieć takiego Roberta Acquafresce. Nie chciał grać dla Polski, bo czuje się Włochem. Nie gra we Włoszech, ale dla Polski też nie chce grać. Takich można szanować. Ale jeśli taki Lukas Jutkiewicz mówi, że chce grać dla Anglii, a kopie w Middlesbrough i niemożliwe jest to, że go powołają do kadry, to nagle czuje się Polakiem. Ale mistrzem jest Matthias Ostrzolek. Chłopak bardzo dobrze radzi sobie w Augsburgu, ale do kadry Niemiec i tak raczej powołanie teraz nie dostanie. W 2007 roku zagrał dwa mecze w biało-czerwonej koszulce w reprezentacji młodzieżowej, ale potem w mediach powiedział bardzo znamienne słowa: „W prasie pojawiło się ostatnio mnóstwo informacji na temat mojej osoby. Powstało zamieszanie związane z polskimi korzeniami. Chciałbym wyjaśnić, że nigdy nie czułem się Polakiem, a mój epizod z młodzieżową kadrą U-17 tego kraju był zainspirowany pochodzeniem mojej mamy. Urodziłem się i wychowałem w Niemczech, a to jest dla mnie najważniejsze - nie chcę oszukiwać sam siebie. Nawet w przypadku gdybym otrzymał konkretną propozycję i zaproszenie z Polski, to będę musiał stanowczo odmówić. (...) Spełnieniem moich marzeń byłaby gra w pierwszej reprezentacji Niemiec, dlatego na treningach pracuję z podwójną motywacją, by wkrótce przekonać do siebie selekcjonera”.

Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie kolejna kontrowersyjna wypowiedź. Ta jest zdecydowanie bardziej aktualna: „Latem zamierzam podjąć ostateczną decyzję. Mam świadomość, że droga do pierwszej kadry Niemiec jest bardzo długa, ale jeśli utrzymam obecną formę, którą prezentuję w Bundeslidze, będę miał możliwość gry dla obu reprezentacji”. Czy u nas nie ma naprawdę kto mu powiedzieć, że teraz go nie potrzebujemy!? Brakuje tylko jeszcze tego, żeby wykiwał nas tak, jak Laurent Koscielny Smudę.

Jeśli rzeczywiście nie mamy już kim grać, to rozwiążmy kadrę i nie bierzmy ostatniego ochłapu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.