Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

129168 miejsce

Nawet profesor powinien wiedzieć kiedy skończyć

„Jest wiele odcieni szarości, od czerni do białości” – śpiewał Kazik Staszewski. Niestety jest to prawda, a dojście do tej prawdy dla wielu ludzi, w tym dla mnie, jest bardzo bolesne.

Wciąż żyję w głębokim przekonaniu, że życie powinno być prostsze, decyzje łatwiejsze, a granice pomiędzy tym co dobre, a co nie, ostrzejsze.

Jedną z najgorszych rzeczy, jakiej może dowiedzieć się młody człowiek, który z jak najbardziej naturalnych pobudek, szuka pośród osób znanych, sławnych i zasłużonych wzorca, autorytetu, czy jak kto woli, idola, jest fakt świadczący o dalekiej niedoskonałości owego. Rzecz jasna, nie mam na myśli gwiazd rocka, czy ikon popkultury, ale autorytety, które w każdym społeczeństwie powinny wyznaczać i wskazywać standardy moralne, etyczne, patriotyczne, co za tym idzie powinny być w tych dziedzinach bez skazy, bez cienia podejrzeń. Kiedy pojawia się pierwsza rysa na takim filarze, wyrządzona zostaje wielka szkoda, zarówno dla tego pojedynczego młodego człowieka, który dopiero budując własną tożsamość traci solidne oparcie, które jest mu niezbędne, jak i potencjalnie jeszcze większa szkoda na całym pokoleniu, które nie widząc tego oparcia, nie będzie potrafiło zbudować silnej i zdrowej tożsamości w ujęciu narodowym.

Autorytetów można szukać na dwa sposoby, wśród zmarłych, z czasów minionych, jak i wśród żywych. Opierając się na tych pierwszych możemy czuć się w miarę bezpiecznie, każdy ma spisaną niejedną biografię i małe jest zagrożenie, że coś nas niemile zaskoczy. Gorzej jest z autorytetami naszych czasów, a wydaje się, że powinny być takie osoby nam bliższe, chociażby z racji życia w tych samych realiach społecznych i politycznych. Bardzo trudno wskazać personalnie choćby garstkę żyjących, którymi można by się podpierać bez żadnych zastrzeżeń, niemniej próbować należy. Jak chociażby Władysław Bartoszewski.

„Więzień Auschwitz, żołnierz Armii Krajowej, działacz Polskiego Państwa Podziemnego, uczestnik powstania warszawskiego. Dwukrotnie minister spraw zagranicznych, senator IV kadencji” - czytamy w Wikipedii. Niewątpliwie człowiek wielce zasłużony dla wolnej Polski, więziony i oskarżany także w okresie stalinowskim, starający się również za PRL pracować w sposób, który nie splami jego honoru. Tacy wielcy ludzie rozczarowują najbardziej.

Przecież nie rozczaruje nikogo poseł Niesiołowski, który nie potrafi otworzyć ust bez siania nienawiści i pogardy dla wszystkich dokoła, nie rozczaruje nikogo poseł Palikot, który stara się być Lady Gagą polskiej polityki, czy też, żeby postarać się o obiektywizm, nie rozczaruje nikogo europoseł Kurski, nadużywający mandatu i zaufania, również politycznych przyjaciół. Ale ludzie pokroju Władysława Bartoszewskiego mogą rozczarować do bólu.

Na łamach Gazety Wyborczej, pan Bartoszewski podtrzymuje pogląd, iż Jarosław Kaczyński uprawia metaforyczną nekrofilię i pedofilię na członkach własnej rodziny. Już przy okazji poprzednich wyborów można było odnieść wrażenie, że Władysław Bartoszewski przyjmuje bardzo radykalny sposób wypowiedzi, co ja osobiście odczułem to jako pierwszą rysę na nieskazitelnej dotąd postawie tego człowieka, jednak po ostatnich jego wywiadach, pomnik wielkiego dotąd Polaka runął z całym piedestałem i z wielkim hukiem rozsypał się w drobny pył.

Nie dość, że godzi w najbardziej intymne uczucia człowieka, który doznał wielkiej osobistej tragedii, to robi to także całkowicie bezpodstawnie (do tego czasu Jarosław Kaczyński wystąpił publicznie tylko raz, z krótkimi podziękowaniami za podpisy pod jego kandydaturą). Dodam jeszcze brutalnie, dla przypomnienia i uświadomienia, że Władysław Bartoszewski absolutnie całą swoją karierę, sławę i uznanie, zawdzięcza tylko i wyłącznie wielkiej tragedii i ofiarom drugiej wojny światowej, co sam często podkreśla, mówiąc o więźniach obozu koncentracyjnego, czy bohaterskich ofiarach powstania warszawskiego, a co za tym idzie, sam uprawia nekrofilię na całego – oczywiście też metaforycznie.

Ja mimo wszystko wierzę w ludzi. Władysław Bartoszewski skończył 88 lat. W tym wieku rozum nie ten, starszym ludziom często coś się miesza, a i ciągłe tytułowanie go profesorem mogło przerodzić się w mit o własnej nieomylności. Sto lat panie Władysławie i wszystkiego dobrego, ale już chyba czas na zasłużoną emeryturę, nie psuj nam więcej młodzieży.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Cóż... każdy z nas ma prawo mieć autorytety jakie uznaje. Jednak z tego tekstu nic nie wynika. Nie jestem fanką ani p. Palikota, ani p.Kurskiego, a co do p. Bartoszewskiego - jednak to zbyt mocne słowa ze strony autora tekstu. Należałoby się chyba zastanowić czy kiedykolwiek np. P.Palikot kłamał. Nie sądzę. Fakt - jego sposoby, metody, słowa są złe, niewłaściwe dla polityki, ranią - ale pewnie o to chodzi temu panu. Nikt nie miał odwagi powiedzieć "Król jest nagi" - obojętne czy było to o człowieku czy o jakiejś sprawie. Powiedzenie p. Kurskiego: "głupi lud to kupi" (nie wiem czy dokładnie cytuję, ale sens jest taki) są jego prawdą. On tylko taką zna i mówi. A o co chodzi mediom? Właśnie o to by pokazywać takie osoby i różne dziwne sytuacje (świński łeb, "wyścig" p. Kurskiego itp.), aby z emocjami (zwłaszcza w głosie) relacjonować co też to taki pan czy czasem jakaś pani ("Coś tam, coś tam") z polityki zagra na tych emocjach. Media chwytają to w lot.. a my... my to niestety też chwytamy - często ze szkodą dla nas samych. tekst nie jest zły, ale - moim zdaniem - zbyt emocjonalny i nie do końca przemyślany. Jednak daję 4 za dobrą odwagę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo Panie Marku tak trzymać , dość już tego zawłaszczania opni publicznej przez zużyte autorytety. P. Bartoszewski miał swoją niezwykle chlubną kartę podczas Okupacji. Jego książkę o okupowanej Warszawie uważam za jedną z najcenniejszych pozycji. Ale to co Pan'' Profesor '' ostatnimi czasy wyprawia nijak ma się do Profesorskiego smaku i kultury. Odnoszę wrażenie że w zamian za niezwykle szeroki dostęp do rynku księgarskiego spłaca ten dług wobec rządzącej partii chamstwem i zoologicznymi wręcz pomówieniami. Te jegho słynne ''Bydło'' Takich jak on niestety jest więcej, wystarczy spojrzeć na Listy wszelakie. podpisywane przez niezłomnych!! Ciekawi mnie na przykład , czy któryś z tych Zniczowców był rok dwa trzy lata temu na Grobach żołnierzy Sowieckich?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Użyte przeze mnie sformułowania wynikają ze szczerego zawodu, ale oczywiście każdy może wybaczyć osobom życia publicznego tyle ile zdoła. Dziękuję za uwagi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry tekst, przejrzysty i logiczny. Z małym zastrzeżeniem, co do bezpodstawności osądów Bartoszewskiego. Faktycznie należało użyć zwrotu "moim zdaniem" (co zauważyła Pani Joanna). Ja natomiast stwierdzam, że użycie przez profesora słów "polityczna nekrofilia", raczej nie przystoi byłemu ministrowi spraw zagranicznych. Podobnie jak autor artykułu nie zdziwiłbym się, gdyby takie określenie padło z ust Palikota, Niesiołowskiego, Rydzyka, czy Leppera. Nie zgodzę się natomiast z tym zwrotem "Władysław Bartoszewski absolutnie całą swoją karierę, sławę i uznanie, zawdzięcza tylko i wyłącznie wielkiej tragedii i ofiarom drugiej wojny światowej...", gdyż Bartoszewski swoją karierę i uznanie zawdzięcza wyłącznie swojej ciężkiej pracy, pomimo faktu, że los dość okrutnie doświadczył zarówno jego, jak i całe to pokolenie. Moje 4*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z autorem. Poza tym "nekrofilia" w swoim podstawowym znaczeniu odnosi się do czynności seksualnych. Pytanie, czy w publicznej dyskusji można pozwolić sobie na tego typu metafory. A więc, parafrazując, służalczą postawę w stosunku do władz nazwiemy teraz "analizmem" , sekretarkę antagonistycznego klubu możemy obdarzyć epitetem "call-girl", a złoszcząc się na ekologów nazwiemy ich "dendrofilami".

Komentarz został ukrytyrozwiń

"jednak po ostatnich jego wywiadach, pomnik wielkiego dotąd Polaka runął z całym piedestałem i z wielkim hukiem rozsypał się w drobny pył" - należałoby dodać "moim zdaniem", albo "dla mnie". Bo w odczuciu tak moim, jak i - przypuszczam - wielu, wielu Polaków - pomnik ten nie runął i najprawdopodobniej nigdy nie runie. Pozdrawiam. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.