Facebook Google+ Twitter

Nawet w więzieniach brakuje już rąk do pracy!

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-01-19 14:57

Z powodu masowych wyjazdów Polaków do pracy za granicę zatrudnianie więźniów zaczyna być ostatnią deską ratunku dla niektórych branż. Ale również ich zaczyna powoli brakować. – Nie mogę przecież wszystkich wypuścić – mówi ppłk Ryszard Piszczek, dyrektor Zakładu Karnego w Cieszynie.


Jan K. od trzech miesięcy pracuje z dwoma kolegami z więzienia w cieszyńskiej drukarni/ Fot. Dziennk ZachodniStanisław Stoszek, właściciel cieszyńskiej drukarni, codziennie przed 8.00 podjeżdża swoim BMW pod bramę Zakładu Karnego. Zabiera trzech więźniów (bez strażnika) i wiezie ich do swojej firmy. Z powrotem musi ich odstawić na 14.00. – To sumienni, zdyscyplinowani ludzie. Nie ma z nimi najmniejszych kłopotów. Niektórzy nawet by w niedziele pracowali, tak się palą do roboty – chwali sobie pracowników w zielonych drelichach.
Jednym z nich jest Jan K. z Cieszyna. Ma 49 lat i na karku półroczny wyrok za jazdę po pijanemu. – Wolę spędzać czas pracując w introligatorni, niż siedzieć w ciasnej celi. Poza tym coś zarobić można – cieszy się pakując świeżo wydrukowane książki.
Trzech innych jego kolegów jeździ do pracy w Stadninie Koni w Ochabach. Pracują w stajniach – sprzątają je, przygotowują pasze. – Fachowcy wyjechali za granicę, a ci którzy zostali mają wygórowane ambicje płacowe. Do wyboru zostali więc tylko więźniowie – tłumaczy Mirosław Duda, dyrektor stadniny.
Więźniowie są rozchwytywani, bo na rynku brakuje chętnych do pracy. – Niby mamy bezrobocie, ale ludzi nie ma – skarży się właściciel pewnej firmy z Bielska-Białej, która montuje okna. Ostatnio za pijaństwo musiał zwolnić całą załogę i teraz usilnie poszukuje ludzi. Na ogłoszenia nikt jednak nie odpowiada, więc poważnie zastanawia się nad zatrudnieniem więźniów.

Tacy pracodawcy jak on coraz częściej pukają do gabinetów dyrektorów więzień. – Co chwila ktoś dzwoni i pyta o ludzi do pracy, ale u mnie tacy już się skończyli. Każdy chciałby wyjść i pooglądać świat, ale nie wszyscy kwalifikują się do wyjścia. Pięćdziesięciu więźniów, którzy już pracują poza murami, to kres moich możliwości – mówi ppłk Piszczek. Rezerwę, ale też tylko kilkuosobową ma Zakład Karny w Jastrzębiu Zdroju.
Na zatrudnienie nie mają co liczyć gwałciciele, mordercy, czy członkowie zorganizowanych grup przestępczych. Pracować mogą tylko skazani za mniejsze przestępstwa, którzy cieszą się dobrą opinią albo osoby, które kończą odsiadkę i nie opłaca im się uciekać.

Więźniowie z Zakładu Karnego w Cieszynie pracują w drukarni, stadninie, na budowie, sprzątając ulice i kopiąc rowy. W Zakładzie Karnym w Jastrzębiu Zdroju na 1400 więźniów aż 450 codziennie wychodzi na zewnątrz. Budują drogi, pracują jako konserwatorzy w gminnych szkołach i przedszkolach, przy produkcji okien w Żorach, w tartaku w Brennej, odlewni żeliwa, czy jako malarze w Szpitalu Wojewódzkim.
– Kiedyś dla więźniów trzeba było szukać pracy. Teraz jest na odwrót. Firmy chętnie ich zatrudniają, bo brakuje rąk do pracy i można na nich sporo zaoszczędzić – mówi ppłk Włodzimierz Wawszczyk, dyrektor Zakładu Karnego w Jastrzębiu Zdroju.
Firmy wynajmując do pracy osadzonego płacą mu tylko połowę minimalnego wynagrodzenia – zaledwie 3 zł za godzinę. Opłaca się więc nawet z daleka jeździć po więźniów i odwozić ich na wieczór do zakładu karnego. – Wożenie więźniów to jedyna uciążliwość – zapewnia dyrektor stadniny w Ochabach.

Z wypłat na konto więzienia nie trafia nawet złotówka. Połowę pieniędzy odkłada się osadzonemu na tzw. żelazną kasę, którą dostaje on w momencie zakończenia odsiadki. Pozostała część wypłat idzie na opłacenie zaległych alimentów, zajęć komorniczych, kosztów sądowych, czy grzywien. Niewielką kwotę do ręki dostaje też osadzony jako tzw. „wypiskę” na papierosy i jedzenie.

Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości, spośród 84 tys. więźniów obecnie pracują ponad 22 tys. Resort chce, aby liczba ta systematycznie rosła. – To dobrze. Zatrudnianie więźniów jest korzystne dla wszystkich: pracodawcy, więźnia i państwa. A dla osadzonego korzyść jest podwójna, bo zarabia i przygotowuje się do powrotu do społeczeństwa – mówi ppłk. Wawszczyk.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.