Facebook Google+ Twitter

Nawracanie w więzieniu to żmudna praca, a nie fajerwerki

"Na czterech sobotnich mszach świętych, w kaplicy gromadziło się około 200 więźniów. Jak przeszkadzali, to żeby nie wzywać straży, krzyczałem: Panowie, wy czterej! Rozumiem, że chcecie tworzyć scholę!" - opowiada Joannie Flisiuk, ks. prof. Wojciech Necel, który przez dwa lata odwiedzał więźniów w Potulicach.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAPSkazaniec to ktoś, kogo skazano? Ktoś, kto sam siebie skazał? Ktoś, kto nie pojedzie do domu na święta?
- To ktoś, kto dostał wyrok. Mówiąc o tym, czym jest bycie skazanym, trzeba by było przypomnieć słowa Jana Pawła II, wypowiedziane podczas wizyty w jednym z więzień: "Jesteście skazani, ale nie potępieni". Byłem świadkiem wielu nawróceń. Czas spędzony w zamknięciu dla wielu jest czasem na opamiętanie się.

Więźniowie potrzebowali księdza? Odczuł ksiądz ich zaangażowanie?
- Na czterech sobotnich mszach świętych, w kaplicy gromadziło się około 200 więźniów. To jest stosunkowo dużo. Jak przeszkadzali, to żeby nie wzywać straży, krzyczałem: "Panowie, wy czterej! Rozumiem, że chcecie tworzyć scholę!". I co tydzień była inna schola. A na pasterce jest tylu chłopa... i jak nagle wszyscy zaśpiewają "Wśród nocnej ciszy" albo "Wesoły dzień nam dziś nastał"... Tylko w więzieniu można posłuchać takiego męskiego śpiewu.

Jezus powiedział prostytutce: "Idź i nie grzesz więcej". A oni? Dokąd mają pójść?
- Nie są potępieni, więc nie są przegrani. Trzeba ich otwierać na prawdę o Bogu, żeby czuli, że Chrystus ich nie opuścił. Muszą wiedzieć, że są stałe godziny mszy świętych, a przy zachowaniu regulaminu mają możliwość rozmowy z kapelanem. Zadaniem duszpasterza jest obecność. Ja miałem dla nich po prostu być. Zamieniałem się w słuch. Wiedziałem, że trzeba pozwolić człowiekowi się otworzyć. Niech pan mówi zgodnie z sumieniem, zachęcałem. Widziałem, jak więzień podczas kolejnej, trzeciej, czwartej rozmowy, zmieniał się. Dochodził do siebie, oswajał, dopowiadał. Nazywał to, co mógł nazwać tak, jak to umiał nazwać. Nigdy nie czekałem na jakieś wielkie nawrócenia, na fajerwerki, bo proces odchodzenia od zła jest bardzo długi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Gratuluję tekstu! Bardzo dobry wywiad. Od siebie odpowiadam Andrzejowi J., że do polskich więzień mają dostęp przedstawiciele wszystkich kościołów i związków wyznaniowych działających legalnie w Polsce. Autorce i czytelnikom pragnę wyjaśnić drobną, ale myślę, że ważną rzecz: nie ma możliwości, aby strażnicy użyli broni w sytuacji, którą opisuje ks. kapelan ("wtedy strażnicy stojący za drzwiami zaopatrzeni w broń, mogliby jej użyć"), gdyż w naszych więzieniach nie są oni w nią wyposażeni wewnątrz zakładu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomek ma rację. A poza tym co komu przeszkadza, że ksiądz jest kapelanem w więzieniu? Jak sam - nie daj Boże - będziesz siedzieć, to przecież nie musisz z nim gadać, prawda? Nikt nie musi.

Takim ludziom należy się wielki szacunek, bo idą z dobrymi wieściami tam, gdzie "nikt" pójść nie chce.

No i wreszcie, ludzie, nie pisze się "najbardziej optymalny" !!! "Optymalny" sam w sobie oznacza "najbardziej odpowiedni", "najlepszy".

ps. Pozdrowienia dla koleżanki z liceum :) Dobry wywiad, tylko krótki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ta jest, wszystkie albo wcale;].
Po raz drugi dziś spotykam się z osobliwą wypowiedzią, w której postulowana jest możliwość wyboru najbardziej optymalnego bóstwa, najbardziej nam pasującego. Pewnie dalej takiego, który jest zgodny z naszymi wyobrażeniami, i który nie utrudnia nam życia a sprawia, że możemy wszystko robić tak jak nam się podoba i jest wygodnie...
Jak w centrum handlowym :|.

Pozdrawiam, miłego wieczoru.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.10.2009 16:55

dobry "materiał" - rozmowa Prawdziwa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.