Facebook Google+ Twitter

Nazajutrz po laniu woskiem

Wczesnym niedzielnym rankiem pies wyprowadził mnie na spacer. Ostrożnie rozglądałem się wokół. Wszak wczoraj były andrzejki. A nasz naród poznał wiele milionów wróżb, które większości dały do myślenia. Oczekiwałem czegoś niezwykłego.

Tymczasem, w pierwszej chwili nie zauważyłem niczego szczególnego. Leciwa sąsiadka - jak co dzień - truchtała za swoim psem, bezlistne drzewa kołysały się na lekkim wietrze, a niebo było szare jak zwykle o tej porze roku. Ptaki nie śpiewały. I wtedy dotarło do mnie, że okolica jest niezwykle pusta i cicha. Nigdy, nawet w niedzielny zwykły ranek taka nie była.

Mieszkam w spokojnej dzielnicy, ale dzisiaj rano nie widziałem ani jednego auta, ani jednego przechodnia (pomijając osoby z psami). To nie było normalne. Szukając wytłumaczenia, zacząłem analizować wczorajsze wieczorno-nocne scenariusze. Na pewno spora część rodaków lała wosk, ale znając ich nie od dzisiaj, podejrzewam że masowo polewano cokolwiek bardziej mocnego, co w dodatku nie generuje wróżb, aczkolwiek pomaga w ich bieżącej i wnikliwej analizie. Pytanie o to co bardziej polewano jest pytaniem z gruntu retorycznym. Istnieje ścisła współzależność między proporcjami obu rodzajów polewania. Mówiąc naukowo :
1. ilość interpretacji lanego wosku jest wprost proporcjonalna do ilości polanego alkoholu oraz
2. ilość mądrych i bezdyskusyjnych interpretacji jest odwrotnie proporcjonalna do ilości polanego alkoholu.

Tradycja tradycją, ale statystyki wskazują, że wosku leje się coraz mniej i mniej. Najmniej wosku leją politycy, którzy zdecydowanie preferują lanie wody, nie stroniąc bynajmniej od wódy. W efekcie zmian, lanie wosku odchodzi w kąt, a razem z nim wróżby.

Andrzejki stały się ważną zabawową datą w kalendarzu każdego szanującego się imprezowicza. Żyjemy w uproszczonym świecie, gdzie mało która panna na wydaniu jeszcze wierzy w swego wywróżonego "Czesława". Młode pokolenie twardo stąpa po ziemi i wie, że nie ma co liczyć na wróżby, tylko trzeba działać w myśl hasła: "Każdy jest kowalem swego losu". Jaki jest tego wszystkiego efekt?

Prosty do przewidzenia. Andrzejki to po prostu ostatni moment zabawowy przed adwentem, porównywalny rangą ze "śledzikiem" przed wielkanocnym postem. Bawi się więc spora część naszych rodaków, często do upadłego. Brak Andrzeja nie przeszkadza. Podobnie jak wosk, nie jest on warunkiem zabawy andrzejkowej.
Jeżeli jeszcze andrzejki wypadają w sobotę to efekt murowany. A potem naród odsypia. Stąd tak było pusto.

Skacowani lub po prostu zmęczeni zabawą rodacy dopiero późnym niedzielnym rankiem otworzą oczy. Niektórzy, zamiast karteczki z zapisaną wróżbą, tuż obok siebie zobaczą śpiącego, nowo wywróżonego partnera. Bo współczesny świat nie ma czasu na czekanie.

Patrzę przez okno. Już chyba się pojawili pierwsi "poandrzejkowcy". Może dopiero wracają do domów?
A życie toczy się dalej..

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Chyba nie polewałeś... wosku, a przemyślenia ładnym językiem podane. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.12.2008 23:50

(+) Do ulubionych. Wspaniale piszesz, Wojtku... Wyrazy uznania...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ach, rozmarzyłam się... Postanawiam od przyszłego roku powrócić do zarzuconego niegdyś lania wosku...i nie tylko!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.