Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

72066 miejsce

„Nazywam się Harvey Milk. I jestem tu aby Was zwerbować”

Producenci „American Beauty” oraz zdobywca wielu nagród, reżyser Gus Van Sant przedstawiają nam poruszająca historię człowieka, który stracił życie w walce o swoje przekonania. Historię „Obywatela Milka”, z Seanem Pennem w roli głównej.

plakat filmowy / Fot. Best FilmOparty na faktach film, opowiada o losach homoseksualnego Harvey'a Milka, który uważany jest obecnie za jednego z najważniejszych męczenników amerykańskiego ruchu gejowskiego. Był on pierwszym działaczem na rzecz równouprawnienia gejów i lesbijek, który dzięki niezłomnej determinacji, zrobił karierę polityczną, zasiadając jako radca we władzach miejskich.

Czego może dokonać pojedyncza osoba

Zdecydowanie nie jest to kolejna produkcja z cyklu – nudna biografia. Autor scenariusza Austin Black, nie tworzył go bowiem na podstawie książek. Postanowił on, na własną rękę rozpocząć poszukiwania ludzi z bliskiego otoczenia Milka. Na podstawie rozmów i zebranych dokumentów od znajomych kontrowersyjnego polityka, scenarzysta skonstruował mocną fabułę, traktującą głównie o relacjach, które stanowiły najważniejszą składową życia Harvey’a. Relacjach osobistych i politycznych, które de facto mocno się zazębiały. Można by nazwać je nawet ‘Polityką w imię miłości’.

Z kiczowatą melodyjką w tle, obserwujemy scenę, która odegra kluczową rolę w historii bohatera. W noc swoich urodzin, Harvey zakochuje się bez pamięci w sporo młodszym od siebie Scottcie. Razem wyjeżdżają do San Francisco, i otwierają tam zakład fotograficzny Castro Camera. Nazwany tak na cześć dzielnicy, w której się mieścił, zakład staje się jednak bardziej centrum spotkań gejów z całych Stanów, aniżeli dochodowym interesem.

Związkowi ze Scottem Smithem, Harvey zawdzięczał bardzo wiele. Dopiero bowiem ta relacja pomogła mu dojrzeć do objęcia stanowiska radnego. Milk był bardzo oddany temu co robił, a przede wszystkim temu co czuł. W całym zamieszaniu, które wokół siebie wywoływał, nie chodziło tylko o jego prawa, czy wybór na polityczne stanowiska. Chodziło o to, że kochał swojego partnera, i dążył do tego by inni to akceptowali. Czuł się doskonale we własnej skórze. Postrzegał ‘ujawnienie się’ jako narzędzie polityczne i konsekwentnie je wykorzystywał. Nawoływał też pozostałych do działania, w wyraźny sposób przeciwstawiając się biernym postawom. „Obudź się, Ameryko! Dość rasizmu, seksizmu, dyskryminacji ze względu na wiek, nienawiści! Nie chcemy być dłużej nękani, nie chcemy się ukrywać. Już dość!” (fragment przemowy Milka, na Paradzie Równości z 1978 r.).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.