Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31820 miejsce

NBA: Celtics wygrali po raz szósty! Seattle na dnie

  • Tomasz J
  • Data dodania: 2007-11-14 16:15

Boston Celtics odnieśli wczoraj szóste zwycięstwo z rzędu, pokonując Indiana Pacers 101:86. To najlepsze rozpoczęcie sezonu dla „Celtów” od 1987 roku. Ósmą kolejną porażkę zanotowali Seattle Supersonics.

Rozpędzeni „Celtowie” ani na moment nie zwalniają tempa i po pięciu kolejnych wygranych, wczoraj rozgromili na wyjeździe Pacers. Ponownie bardzo dobre spotkanie rozegrała „wielka trójka”, w której najefektowniej zaprezentował się Paul Pierce (31 punktów, 11 zbiórek i 6 asyst). Kevin Garnett zdobył 18 punktów i miał także 11 zbiórek, z kolei Ray Allen spotkanie zakończył z dorobkiem 17 „oczek”.

– Oni mają świetną drużynę. Wszyscy nawzajem się wspomagają. Czapki z głów przed tymi gośćmi – powiedział po meczu dla ESPN skrzydłowy Pacers, Jermaine O’Neal. W ekipie gospodarzy prym wiódł Danny Granger (24 punkty, 7 zbiórek). Nieźle wypadł także Jamaal Tinsley (14 punktów, 8 asyst). Koszykarze Indiany, po udanym początku sezonu i trzech kolejnych wygranych meczach, przegrali cztery następne spotkania i z bilansem 3-4 zajmują trzecie miejsce w Dywizji Centralnej. Boston jest liderem Dywizji Atlantyckiej.

„Rakiety” nie doleciały


Atakującego kosz Hiszpana z Memphis Grizzlies, Pau Gasola (C) nie byli w stanie zatrzymac gracze Houston Rockets - Louis Scola (L) i Yao Ming (P), podczas meczu koszykarskiej ligi NBA, 13 bm.(jkm) / Fot. PAP/ EPA/MIKE BROWNZ całą pewnością sporym zaskoczeniem była wczorajsza porażka Houston Rockets. Koszykarze Ricka Adelmana nie sprostali w wyjazdowym spotkaniu ekipie Memphis Grizzlies, którzy pokonali zawodników „Rakiet” 105:99. Na nic zdały się wysiłki asów Rockets, Tracy’ego McGrady’ego (41 punktów) i Yao Minga (22 punkty, 7 zbiórek).

– Graliśmy naprawdę nieźle jako cała drużyna – stwierdził po meczu dla ESPN skrzydłowy Memphis, Pau Gazol, który z 26 punktami i 6 zbiórkami był najlepszym zawodnikiem w swoim teamie. Nieźle zaprezentowali się także Darko Milicic (20 punktów, 6 zbiórek) oraz Mike Miller, zdobywca 17 „oczek”, 7 zbiórek i 6 asyst.

Po wczorajszym niespodziewanym zwycięstwie, Memphis Grizzlies (2-4) nadal zajmują ostatnie miejsce w Southwest Division. Rockets, z bilansem 6-2, są wiceliderem tej samej dywizji.

Kryzys Sonics


W coraz głębszym kryzysie pogrąża się zespół Seattle Supersonics. Wczoraj „Ponaddźwiękowcy” ponieśli ósmą z rzędu porażkę, wysoko przegrywając z Orlando Magic 76:103. Dla Seattle to najgorszy start sezonu w historii.

– Ja po prostu gram w koszykówkę. Chcę grać w kosza, być coraz lepszy i pomóc mojej drużynie. – powiedział po meczu dla ESPN wybrany przez Sonics z drugim numerem w drafcie, Kevin Durant. Wczoraj rookie wypadł jednak słabo; na 13 rzutów z gry trafił zaledwie 4 i zakończył spotkanie z dorobkiem dziesięciu punktów. Najwięcej punktów (16) dla przegranych zdobył Nick Collinson; dwanaście „oczek” i siedem zbiórek dorzucił Jeff Green.

Orlando do efektownej wygranej poprowadził Rashard Lewis (22 punkty, 6 zbiórek). Sekundowali mu Hidayet Turkoglu (17 punktów) i Keith Bogans (16 punktów, 7 zbiórek). Kolejny mecz na ławce rezerwowych przesiedział Marcin Gortat.

Po zwycięstwie nad Seattle „Magicy” są liderem Southeast Division (bilans 6-2). Seattle (0-8) zamyka tabelę Northwest Division.

Wyniki wtorkowych spotkań:


Charlotte Bobcats – Miami Heat 91:76
Orlando Magic –Seattle Supersonics 103:76
Boston Celtics – Indiana Pacers 101:86
Memphis Grizzlies – Houston Rockets 105:99
Dallas Mavericks – Philadelphia 76ers 99:84
San Antonio Spurs – Los Angeles Lakers 107:92
Phoenix Suns – New York Knicks 113:102
Portland Trail Blazers – Detroit Pistons 102:94

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

@2s3: Czyżbyś źle życzył "Żarom"? ;>

@ajax94: W późniejszych latach "Robak" zajął się maltretowaniem Malone'a :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak,tak. Dennis Rodman rozmontował ich wtedy psychicznie (najpierw Kempa, a w następnym meczu Paytona)...Grant Hill, kim on miał nie być. I prawie był, żeby nie zdrowie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A Miami znowu w plecy i to z Charlotte Bobcats, tragedia :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

No a jak :-) Jeszcze Hersey Hawkins się wtedy liczył, pamiętam... On pilnował Pippena podczas pamiętnych finałów z Bulls. A dziś czujne oko Karla łypie na A.I i 'Melo ;-)

Swoją drogą z "tamtych czasów" ostatnio przypomnieli się Sam Cassell, Grant Hill, no i duo Penny-Shaq (szkoda, że w tak marnych okolicznościach). Kidd nie musi się przypominać ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja pamiętam jak dziś: Shawn Kemp, Sam Perkins, Detlef Schrempf, Gary Payton, Nate MacMilan, a wszystko to pod czujnym okiem George'a Karla. Ech, się grało....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety nie. Ciekawe, kiedy Sonics w końcu wygrają, bo na razie nie wygląda to ciekawie ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeden Durant wiosny nie czyni

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.