Facebook Google+ Twitter

NBA: Emocje w Orlando, Wade nie pomógł Miami

  • Tomasz J
  • Data dodania: 2007-11-15 16:36

Niezwykle emocjonujący przebieg miał wczorajszy mecz pomiędzy Orlando Magic a Cleveland Cavaliers. Mimo fantastycznej postawy LeBrona Jamesa, Cavs po dogrywce ulegli „Magikom” 116:117

Kibice zgromadzeni w Quicken Loans Arena w Cleveland byli świadkami bardzo zaciętego i wyrównanego pojedynku. Nie obyło się bez kontrowersji. Na trzynaście sekund przed zakończeniem dogrywki trafił James, dając swoim Cavs prowadzenie 116:115. W następnej akcji faulowany był środkowy Orlando Dwight Howard, który pewnie wykorzystał dwa rzuty wolne. Przy stanie 117:116 dla gości, piłkę ponownie przejął „Król”, z którym starł się skrzydłowy Magic, Hidayet Turkoglu. W opinii fanów i samego Jamesa, zawodnik Orlando faulował, jednak arbitrzy nie dopatrzyli się przewinienia i zarządzili rzut sędziowski. Wprawdzie piłkę pierwszy trącił LeBron, jednak ostatecznie nikomu nie udało się do niej dojść i mecz zakończył się jednopunktowym zwycięstwem drużyny z Florydy.
– On chwycił piłkę, ale dotknął także mojego ramienia. Kiedy poczułem, że jest między nami kontakt, próbowałem rzucać, miałem nadzieję, że zagwiżdżą faul. To nie poszło po naszej myśli – powiedział po meczu dla ESPN James, który uzyskał wczoraj triple-double (39 punktów, 14 zbiórek, 13 asyst). Bardzo dobre spotkanie rozegrał także Drew Gooden (23 punkty, 12 zbiórek). 18 punktów i 11 zbiórek dorzucił Zydrunas Ilgauskas.

W drużynie gości prym wiódł Dwight Howard (35 punktów, 16 zbiórek, 4 bloki). Środkowego Magic udanie wsparli Jameer Nelson (21 punktów, 11 asyst, 7 asyst) i Rashard Lewis (20 „oczek”). Po wczorajszym zwycięstwie, Orlando zajmują pierwsze miejsce w Southeast Divison (7-2), notując świetny bilans gier na wyjeździe (pięć wygranych w pięciu meczach). Cavs (4-5) są wiceliderem Central Division.

„Żar” dogasa


W coraz głębszym kryzysie pogrąża się ekipa Miami Heat. Wczoraj zawodnicy z Florydy ulegli drużynie Sonics, dla której było to pierwsze zwycięstwo w sezonie, odniesione po niechlubnym paśmie ośmiu kolejnych porażek. Nie pomógł Heat powracający po kontuzji Dwayne Wade. Wade grał przez 25 minut, ale w tym czasie zdążył zdobyć 15 punktów, zaliczyć 5 asyst i 3 przechwyty.
– Mimo, że oni mówią, że on nie gra na 100 procent, on jest fantastyczny – komplementował Wade’a w wypowiedzi dla ESPN Kevin Durant z Seattle. Wczoraj debiutant uzyskał 18 punktów i 5 zbiórek, ale wciąż gra poniżej oczekiwań. Supersonics do pierwszego zwycięstwa poprowadził wczoraj Chris Wilcox (20 punktów, 10 zbiórek), którego nieźle wspomogli Durant oraz Damien Wilkins (19 „oczek”).

W Miami, poza Wade’m nieźle zagrał Ricky Davis (19 punktów). Trzeba jednak podkreślić niezwykle słabą postawę całej drużyny. Przed wejściem na boisko tak długo wyczekiwanego obrońcy w trzeciej kwarcie, Heat przegrywali osiemnastoma punktami. Mistrzowie ligi sprzed dwóch lat prezentują się naprawdę fatalnie, choć trzeba przyznać, że Seattle nie robi lepszego wrażenia. Obie ekipy zamykają tabele w swoich dywizjach. Heat (1-7) są ostatni w Southeast Division, zaś Sonics (1-8) to najgorsza drużyna Northwest Division.

Rozpędzeni Nuggets


Nie zwalniają tempa koszykarze Denver Nuggets, którzy odnieśli wczoraj czwarte zwycięstwo z rzędu, tym razem pokonując we własnej hali Portland Trail Blazers 110:93. Dzięki tej wygranej, Nuggets z bilansem 6-3 są wiceliderem Northwest Division; Blazers (4-4) w tej samej dywizji zajmują miejsce trzecie.

Nuggets do zwycięstwa poprowadził wczoraj duet Carmelo Anthony – Allen Iverson. Popularny Melo zdobył wczoraj 25 punktów, Iverson dorzucił 20 „oczek” i 7 asyst. Ponownie niezłe spotkanie rozegrał Kenyon Martin (14 punktów). W ekipie z Portland najlepiej zagrał LaMarcus Aldridge (15 punktów, 9 zbiórek).

Boston znowu górą


Siódme zwycięstwo z rzędu odnieśli Boston Celtics i coraz częściej słychać głosy o tym, że drużyna z Bostonu ma szansę pobić rekordowy bilans sezonu zasadniczego, jaki w sezonie 1995/1996 uzyskali Chicago Bulls (72-10). Co prawda to dopiero początek sezonu, jednak styl, w jakim Celtics pokonują przeciwników, pozwala kibicom „Celtów” na wielki optymizm. Wczoraj Boston pewnie pokonał New Jersey Nets 91:69.
– To nic nie znaczy, naprawdę – studził wczoraj nastroje coach Celtics, Doc Rivers. Mimo ostrożnych wypowiedzi trenera, nie sposób było nie zauważyć dobrej, wyrównanej i przede wszystkim zespołowej gry drużyny z Bostonu. Sześciu graczy Celtics, w tym cała pierwsza piątka, rzuciło przynajmniej 10 punktów. Najlepiej wypadli tradycyjnie Kevin Garnett (16 punktów, 8 zbiórek, 3 przechwyty), Paul Pierce (15 punktów) oraz Ray Allen (14 punktów, 6 asyst, 5 zbiórek, 4 przechwyty), czyli „Wielka Trójka”. W drużynie z New Jersey dobrze zaprezentowali się Richard Jefferson (21 punktów, 6 zbiórek) i Jason Kidd (19 „oczek”, 9 zbiórek, 7 asyst).

„Celtowie” (7-0) są liderem Atlantic Division. Nets (4-4) w tej samej dywizji zajmują trzecie miejsce.

Wyniki środowych spotkań:


Utah Jazz – Toronto Raptors 92:88
Atlanta Hawks – Charlotte Bobcats 117:109
Boston Celtics – New Jersey Nets 91:69
Interweniujący koszykarz Milwaukee Bucks Charlie Bell (L) stara się powstrzymać będącego przy piłce Mike Millera (P) z Memphis Grizzlies w meczu ligi NBA, rozegranym w Milwaukee, 14 bm. Gospodarze zwyciężyli 102:99. (dw) / Fot. PAP/EPA/TANNEN MAURYMilwaukee Bucks – Memphis Grizzlies 102:99
Minnesota Timberwolves – Sacramento Kings 108:103
Denver Nuggets – Portland Trail Blazers 110:93
Washington Wizards – Indiana Pacers 103:90
Orlando Magic – Cleveland Cavaliers 117:116
Seattle Supersonics – Miami Heat 104:95
New Orleans Hornets – Philadelphia 76ers 95:76
Los Angeles Lakers – Houston Rockets 93:90
Los Angeles Clippers – New York Knicks – 84:81

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Krążyła plotka, że Bryant może trafić do Chicago... Mam nadzieję, że tak będzie:D Skład: Hinrich, Bryant, Deng, Nacioni i Ben Wallace rozniósłby wszystkich!

Komentarz został ukrytyrozwiń

LA Lakers to teatr jednego aktora i to już chyba co raz bardziej sfrustrowanego. Także Bryant raczej lata chwały ma za sobą. Może błysnąć raz na jakiś czas np.50 pkt, ale to wszystko. No chyba, że trafi do...Bostonu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ad.1 Otóż to. Wystarczy jedna kontuzja któregoś z filarów "Celtów" i po zabawie. No i układ meczy mają korzystny, z potentatami będą grać później, najpierw mają słabeuszy i średniaków (prawie że na "przetarcie" składu, szczęściarze). Ale oddam sprawiedliwość - ich grę ogląda się świetnie :-)

Ad.2 Wielka, wielka, wielka szkoda. Ja pomyślałem niedawno tak samo... Mam nadzieję, że się wykuruje i w końcu porządzi, bo jak dla mnie, Dwayne jest dużo lepszy od LeBrona, czy Kobego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

1. Przyznam, że Celtics idą nadspodziewanie dobrze. Niby skład mają mocny, ale to dopiero początek. Zobaczymy co będzie w marcu i kwietniu. No a później przecież play off. Mimo wszystko Garnett, Allen i Pierce to nie młodzieniaszkowie.
2. Ciekawe na jak długo wrócił Wade. Tak sobie myślę, że jego kariera może się potoczyć tak jak u Granta Hilla. Zamiast rywali wymęczą go kontuzje. Szkoda by było.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taaa... mają o czym myśleć. Miami zresztą też ;-) No a kiedy ten Boston w końcu przegra? No kiedy? ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wreszcie SuperSonics wygrali...Ale chyba i tak dla sztabu szkoleniowego i fanów jest "Bezsenność w Seattle".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolejna super relacja. Czekam na kolejne! Wielki plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.