Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

173524 miejsce

NBA: Noc dogrywek, Durant jak Jordan

  • Tomasz J
  • Data dodania: 2007-11-17 19:07

Minionej nocy rozegrano dwanaście spotkań w lidze NBA, z czego trzy wymagały przedłużenia regulaminowego czasu gry; łącznie kibice koszykówki zobaczyli aż 5 dogrywek. W innych spotkaniach także nie zabrakło dramaturgii.

Durant wygrywa mecz dla Sonics


W Atlancie miejscowi Hawks podejmowali Seattle Supersonics. Obie drużyny miały słaby początek sezonu, więc zarówno jedna, jak i druga ekipa we wczorajszym spotkaniu upatrywała szans na polepszenie swojego bilansu. Ostatecznie udało się teamowi z Seattle, jednak do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były aż dwie dogrywki.

Spotkanie było niezwykle zacięte. Sonics, po wypracowaniu sobie bezpiecznej przewagi w pierwszej połowie (58:45), opadli z sił w trzeciej kwarcie, którą gospodarze wygrali jedenastoma punktami. Na 16 sekund przez zakończeniem regulaminowego czasu gry za trzy punkty trafił Damien Wilkins (łącznie 41 punktów, 9 zbiórek), dając gościom jednopunktowe prowadzenie. W następnej akcji faulowany został rezerwowy Hawks, Josh Childress. Obrońca nie wytrzymał jednak presji i z dwóch przyznanych za faul rzutów wolnych trafił tylko jeden, ustalając wynik na 107:107. Pierwsza dogrywka także przyniosła sporo emocji; na 23 sekundy przed końcową syreną za dwa punkty trafił ponownie Wilkins. Gracz Seattle doprowadził tym samym do kolejnego remisu i przedłużył mecz o 5 minut drugiej dogrywki. Gra nadal była bardzo wyrównana; w samej końcówce drużynie Atlanty udało się zremisować. W zespole gości fantastycznym opanowaniem wykazał się jednak pierwszoroczniak, Kevin Durant, który celnym rzutem za trzy punkty równo z końcową syreną, dał zwycięstwo swojej drużynie. Ostatecznie mecz zakończył się rezultatem 126:123.

- To jest właśnie to, po co żyję – powiedział po meczu dla ESPN szczęśliwy Durant, który całe spotkanie zakończył z dorobkiem 21 punktów; miał także 3 przechwyty i 3 bloki. W ekipie gospodarzy wyróżnili się Joe Johnson (39 punktów, 6 asyst, 5 zbiórek) i Josh Childress (22 punkty, 10 zbiórek).

Seattle Supersonics odnieśli swoje drugie kolejne zwycięstwo po wcześniejszym paśmie ośmiu porażek z rzędu (bilans 2 – 8) i dzięki temu awansowali na czwarte miejsce w Northwest Division. Hawks (3 – 5) są trzeci w Southeast Division.

Zwycięscy „Królowie”


Dwóch dogrywek trzeba było także w Sacramento, gdzie miejscowi Kings podejmowali New York Knicks. Mecz był bardzo zacięty - Kings stracili dziewięciopunktową przewagę, jaką mieli przed rozpoczęciem czwartej odsłony spotkania i pozwolili drużynie gości doprowadzić do remisu. W pierwszej dogrywce obie ekipy uzyskały po 10 punktów; w emocjonującej końcówce koszykarze Knicks próbowali rzutami niemal spod samego kosza wywalczyć zwycięstwo, jednak ich rzuty były minimalnie chybione. Drugą dogrywkę w świetnym stylu rozpoczęli Kings, którzy zdobyli 9 punktów i stracili zaledwie dwa. Wywalczonej w ten sposób przewagi gospodarze już nie oddali i mecz zakończył się ich zwycięstwem 123:118.

- Oni mieli dwie szanse na wygranie tego meczu, powiedziałem więc moim kolegom przed drugą dogrywką, że nie możemy dać im trzeciej – stwierdził dla ESPN po meczu rozgrywający Kings, Beno Udrih. W drużynie Sacramento najlepiej zaprezentowali się Kevin Martin (43 punkty, 10 zbiórek) oraz Ron Artest (28 punktów, 8 zbiórek). W zespole Knicks prym wiedli Eddy Curry (27 punktów, 9 zbiórek, ale także 6 fauli) oraz David Lee i Jamaal Crawford (obaj po 24 punkty, Lee dodatkowo 16 zbiórek).

Po wczorajszym zwycięstwie Sacramento Kings (3 – 6) zajmują czwarte miejsce w Dywizji Pacyfiku. Knicks (2 – 6) zamykają tabelę w Atlantic Division.

Hornets nie zwalniają tempa


Emocji nie zabrakło także i w meczu New Orleans Hornets – Memphis Grizzlies. „Szerszenie” wygrały 120:118 dopiero po dogrywce. To już czwarte zwycięstwo z rzędu dla drużyny prowadzonej przez Byrona Scotta, która z bilansem 8 – 2 prowadzi w bardzo silnej Southwest Division, co jest na pewno jedną z największych niespodzianek sezonu. Memphis po wczorajszej porażce, zajmuje ostatnie miejsce w tej samej dywizji (2 – 6).

Hornets wygrali wczoraj dzięki fantastycznej postawie Davida Westa, który celnym rzutem z półdystansu na 8 sekund przed zakończeniem dogrywki ustalił wynik spotkania. West zdobył wczoraj 40 punktów, co jest rekordem jego kariery. – Bardziej cieszę się z tego, że potrafiliśmy wygrać taki mecz – powiedział po meczu dla ESPN West.

Poza nim w drużynie „Szerszeni” wyróżnił się Chris Paul (28 punktów, 13 asyst, 5 przechwytów). W teamie z Memphis kolejne świetne spotkanie rozegrał Rudy Gay, który w ostatnich siedmiu sekundach regulaminowego czasu gry dwukrotnie trafił za trzy punkty, doprowadzając tym samym do dogrywki. Łącznie Gay zdobył 20 punktów. Poza nim dobrze zagrali Juan Carlos Navarro (28 punktów) i Pau Gasol (20 punktów, 8 zbiórek).


Kapitalny LeBron, Celtics po raz ósmy!


Boston Celtics nadal pozostają jedynym niepokonanym zespołem w NBA. Wczoraj wygrali z 92:91 z Miami Heat. Zwycięstwo nie przyszło jednak podopiecznym Doca Riversa łatwo; „Celtów” uratował Paul Pierce, który ustalił wynik meczu celnym rzutem na 25 sekund przed końcową syreną.

Boston do zwycięstwa poprowadził Kevin Garnett (26 punktów, 11 zbiórek). Ray Allen dorzucił 19 punktów i 7 asyst. W drużynie z Miami najlepiej spisał się Dwayne Wade, dla którego był to pierwszy występ w podstawowym składzie po powrocie do gry po kontuzji. Wade był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem Heat na boisku (23 punkty, 6 asyst), ale przestrzelił on aż 5 rzutów wolnych i nie trafił na 2 sekundy przed końcem meczu, czym mógł zapewnić zwycięstwo swojej drużynie. 20 punktów rzucił Ricky Davis, 17 „oczek” i 9 zbiórek dołożył Shaquille O’Neal. Boston (8 – 0) pewnie prowadzi w Atlantic Division; Miami (1 – 8) zamyka tabelę w Southeast Division.

Świetny mecz rozegrał wczoraj LeBron James, a jego Cleveland Cavaliers pokonali we własnej Utah Jazz 99:94. „Król” zdobył 40 punktów (z czego aż 34 w drugiej połowie), miał 10 zbiórek, 9 asyst i 3 bloki. Oprócz niego w Cavaliers wyróżnił się Zydrunas Ilgauskas (17 punktów, 12 zbiórek, 6 bloków).

- To jeden z tych graczy, który, gdy się rozpędzi, jest nie do zatrzymania – powiedział dla ESPN po meczu obrońca Jazz, Deron Williams. W Utah najlepiej wypadł wczoraj Carlos Boozer, zdobywca 26 punktów i 11 zbiórek.

Dzięki wczorajszemu zwycięstwu Cavaliers zajmują drugie miejsce w Dywizji Centralnej (5 – 5). Jazz, mimo porażki, nadal przewodzą w Northwest Division (bilans 7 – 3).

Wyniki piątkowych spotkań:


Toronto Raptors – Indiana Pacers 110:101
Philadelphia 76ers – Portland Trail Blazers 92:88
Boston Celtics – Miami Heat 92:91
Orlando Magic – New Jersey Nets 95:70
Seattle Supersonics – Atlanta Hawks 126:123
Cleveland Cavaliers – Utah Jazz 99:94
New Orleans Hornets – Memphis Grizzlies 120:118
San Antonio Spurs – Houston Rockets 90:84
Washington Wizards – Minnesota Timberwolves 105:89
Sacramento Kings – New York Knicks 123:118
Los Angeles Lakers – Detroit Pistons 103:91
Golden State Warriors – Los Angeles Clippers 122:105


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

A może Seattle wyciągną teraz na 8-8???

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.