Pozycja materiału w rankingach:
Brak pomysłu w ataku, słaba skuteczność i bezradność w obronie - tak w skrócie można opisać grę Orlando Magic w niedzielnym spotkaniu przeciwko Oklahoma City Thunder. Drużyna Marcina Gortata została kompletnie rozbita i przegrała 74:102.
Brak zawieszonego Rasharda Lewisa czy kontuzjowanego Vince'a Cartera i Ryana Andersona było głównym powodem tak sromotnej porażki "Magików". Żaden z graczy nie potrafił w tym meczu wziąć na siebie odpowiedzialności, wejść na kosz i zakończyć akcji punktami. A od tej "roboty" są właśnie w drużynie trzej nieobecni. Zobacz także:
Artykuły
(34)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(3.74)
Wiek: 22 | Miejscowość: Opole | Kraj: Polska
O mnie: Student dziennikarstwa i komunikacji społecznej, dodatkowo pracownik firmy telekomunikacyjnej i fan koszykówki ;)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Łukasz Koszewski 09.11.2009 16:19
Nie widzisz Pawle Orlando w gronie faworytów? Tu mnie zaskoczyłeś, porażki tego typu zdarzają się każdemu (patrzmy na mistrzów poprzednich lat), a jeżeli nie przytrafią się im żadne nieprzyjemności typu kontuzji Howarda, Rasharda to team liczy się w walce bez żadnych wątpliwości. Atak maja niesamowity, ale wiadomo bez obrony nie da razu i tu jest ich problem, nad czym według mnie trener chce pracować i opinie tego typu mają być tylko mobilizujące, bo on wie na co stać jego zespół a stać ich na bardzo wiele.
Paweł Majchrzak 09.11.2009 15:49
Van Gundy trochę przesadza. Fakt, że nie widzę Orlando w gronie faworytów do tytułu, ale tak źle nie jest. Po raz kolejny okazało się, że Gortat nie może grać na "czwórce", nie sprawdza się na tej pozycji.
Częstochowa. Extremizer Motor Show, czyli wyścigi i drift [Fotorelacja]
(odsłon: +1418)