Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

173230 miejsce

NBA: „Słońca” lepsze od „Rakiet”

  • Tomasz J
  • Data dodania: 2007-11-18 14:59

W najciekawszym z dziesięciu rozegranych wczoraj w lidze NBA meczy Phoenix Suns pokonali Houston Rockets; dla „Słońc” to piąte zwycięstwo z rzędu. Kolejne wygrane odniosły wczoraj także Denver Nuggets i New Orleans Hornets.

Carmelo Anthony z Denver Nuggets (L) i Eddie Curry z New York Knicks wyszarpują sobie piłkę z rąk podczas rozegranego w Pepsi Center meczu ligi NBA, 17 bm. / Fot. PAP/ EPA/RICK GIASEKoszykarze Houston, po udanym początku sezonu, przegrywają obecnie mecz za meczem. Główną przyczyną niemocy „Rakiet” jest kontuzja czołowego strzelca zespołu, Tracy’ego McGrady’ego. Osłabieni Rockets nie potrafili znaleźć wczoraj recepty na dobrze dysponowanych Phoenix Suns i przegrali przed własną publicznością 105:115. Dla zespołu z Houston to czwarta porażka z rzędu.

Phoenix zagrali wczoraj bardzo mądrze i praktycznie przez cały mecz kontrolowali przebieg zdarzeń na boisku. Warto zwrócić uwagę na doskonałą współpracę całego zespołu – wszyscy koszykarze z pierwszej piątki rzucili osiemnaście lub więcej punktów. Najskuteczniej zagrał Leandro Barbosa (21 punktów) i Amare Stoudemire (21 „oczek”, 13 zbiórek). Steve Nash zdobył 19 punktów i aż 15 razy asystował. Po 18 punktów dorzucili Shaw Marion (dodatkowo 11 zbiórek) i Grant Hill. Suns dysponują bardzo wyrównanym składem, w którym zawodnicy doskonale uzupełniają się nawzajem i wczoraj było to widoczne.

W zespole gospodarzy, pod nieobecność McGrady’ego, najskuteczniej zagrał Luis Scola (20 punktów, 11 zbiórek); 17 „oczek” dorzucił Mike James. Słabszy występ zanotował tym razem Yao Ming (zaledwie 12 punktów i 6 zbiórek). Po wczorajszej porażce, Houston (6 – 5) spadli na czwarte miejsce w Southwest Division; Suns (8 – 2) są liderem w Pacific Division.

Nuggets nie zwalniają tempa


Również koszykarze Denver Nuggets wygrali wczoraj po raz piąty z rzędu, tym razem pokonując we własnej hali New York Knicks 115:83. Dzięki temu zwycięstwu, Denver umocnili się na pozycji lidera w Northwest Division (7 -3). Knicks, dla których wczorajsza porażka była szóstym niepowodzeniem z rzędu (najdłuższa zła passa w NBA) z bilansem 2 – 7 zamykają tabelę w Dywizji Atlantyckiej.

Denver do zwycięstwa poprowadził duet Carmelo Anthony – Allen Iverson. Pierwszy zdobył 24 punkty i miał 6 asyst. Popularny A.I. dorzucił 23 „oczka”. Strzelców udanie wsparł Marcus Camby, który miał wczoraj aż 20 zbiórek. W zespole gości najlepiej zaprezentował się Zach Randolph (16 punktów, 11 zbiórek).

Koszykarze Nuggets ostatni mecz przegrali z Boston Celtics; od tamtej pory notują same zwycięstwa. Do tamtego spotkania wrócił w pomeczowych komentarzach Iverson – To był jeden z najgorszych meczy w jakich grałem przez całe 12 lata mojej kariery. Ale tamto spotkanie zostawiliśmy tam, w Bostonie. Trener zawsze powtarza, że w ciągu roku będziesz miewał mecze, w których nie będziesz robił niczego dobrze, nie będziesz potrafił nikogo zatrzymać. Ale musisz zostawić ten mecz dokładnie tam – powiedział dla ESPN obrońca Nuggets.

Miami po raz drugi


Fatalnie spisujący się w tym sezonie Miami Heat, po powrocie Dwayne’a Wade’a grają trochę lepiej. Po pechowo przegranym (91:92) meczu z Bostonem, przyszedł czas na zwycięstwo. Koszykarze Pata Riley’a pokonali wczoraj New Jersey Nets 91:87.

Kluczowe znaczenie dla przebiegu spotkania miała druga kwarta, którą Heat wygrali 27:12. Dzięki temu udało im się zniwelować sześciopunktową stratę z pierwszej odsłony i do końca meczu kontrolować jego przebieg. Najskuteczniej w szeregach Miami zaprezentował się Wade, który zdobył 23 punkty (ale zaledwie 4 celne rzuty z gry na 11 oddanych), 9 asyst, 6 zbiórek i 4 przechwyty. 18 punktów dołożył Shaquille O’Neal, który we wczorajszym spotkaniu zadziwił skutecznością przy wykonywaniu rzutów wolnych (słaby pod tym względem Shaq wczoraj w siedmiu próbach pomylił się zaledwie jeden raz). 16 „oczek” zdobył Anfernee Hardaway (100 proc. skuteczności z gry, cztery celne „trójki”).

W drużynie Nets, której wyraźnie doskwiera brak kontuzjowanego Vince’a Cartera, najlepiej zagrał Jason Kidd, zdobywca 16 punktów, 15 asyst i 8 zbiórek. Poza nim, w ekipie z New Jersey wyróżnili się Sean Williams (22 punkty, 8 zbiórek) i Richard Jefferson (18 punktów).

- Nie jestem tam, gdzie chciałbym być, ale cieszę się z tego, że mogę wreszcie grać i razem z kolegami pomóc drużynie – powiedział po meczu dla ESPN Dwayne Wade. Po wczorajszym zwycięstwie Miami (2 – 8) nadal zajmują ostatnie miejsce w Southeast Division. New Jersey (4 – 6) po piątej z rzędu porażce są trzeci w Atlantic Division.

Wyniki sobotnich spotkań:


Washington Wizards – Portland Trail Blazers 109:90
Charlotte Bobcats – Seattle Supersonics 100:84
Indiana Pacers – Utah Jazz 117:97
Miami Heat – New Jersey Nets 91:87
New Orleans Hornets – Minnesota Timberwolves 100:82
Milwaukee Bucks – Atlanta Hawks 105:96
Phoenix Suns – Houston Rockets 115:105
Dallas Mavericks – Memphis Grizzlies 108:105
Denver Nuggets – New York Knicks 115:83
Chicago Bulls – Los Angeles Clippers 92:73

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Spokojnie, w play-off wszystko wyjdzie. Czasu jeszcze sporo, ale ja wciąż mam w pamięci zeszłoroczną akcję z Horrym w serii Spurs - Suns ;-)

A Wade? Oby grał coraz lepiej, bo się ciekawiej tylko zrobi :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co Wade, to Wade....Jeśli Amare będzie zdrowy, to zapewne Suns zaświecą wysoko i w tym sezonie. Mzięki temu wreszcie Grant Hill osiągnie jakiś sukces ze swoim zespołem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.