Facebook Google+ Twitter

NBA: wygrana Jazzmanów po dramatycznym spotkaniu

Utah Jazz pokonało w czwartkowym spotkaniu ligi NBA Cleveland Cavaliers 97:96. Wygrana gospodarzy odniesiona została po niezwykle emocjonującym meczu.

Z lewej C.J. Miles z Utah Jazz, z prawej Zach Randolph z Memphis Grizzlies / Fot. PAPSpotkanie rozgrywane w EnergySolutions Arena w Salt Lake City przez dłuższy czas rozczarowywało. Obie drużyny grały niezwykle ospale, zdobywając w ciągu 36 minut spotkania zaledwie 115 punktów, co jest wynikiem bardzo mizernym jak na realia ligi NBA, a zwłaszcza drużyny Utah (ta raczej nie należy do drużyn rozgrywających długie akcje).

Sytuacja jednak zmieniła się w połowie 4. kwarty i kibice zobaczyli prawdziwy show, który zgotować nam może tylko liga NBA. Przez długą część meczu utrzymywało się kilkupunktowe prowadzenie ekipy "Kawalerzystów", którzy wygrywali nawet 62:55. W ostatniej kwarcie zaczęły się emocje. Najpierw gospodarze zdobyli kolejnych 15 punktów, później wyszli na prowadzenie 83:71. I wydawało się, że Utah zwycięży. Nic z tych rzeczy, jeżeli przeciwnik w składzie ma kogoś kto się nazywa Lebron James.

Do tej pory średnio grający Lebron jakby sie przebudził. Najpierw trafił za trzy, a po kolejnych kilkudziesięciu sekundach udanie wykończył akcje 2 plus 1, zmniejszając stratę swojej ekipy do 6 punktów. Na nieco ponad 2 minuty do końca meczu James wypracował kolejną akcję 2 plus 1, by po kolejnych kilku chwilach znowu dokonać rzeczy niecodziennej. Faulowany gwiazdor Cavaliers spudłował drugi z rzutów osobistych, by zebrać piłkę pod tablicą pobiec za linię 7.24 m. i oddać skuteczny rzut za trzy. Jakby tego było dla niego mało, po kolejnych kilku chwilach i następnej stracie gospodarzy, James znowu trafił za trzy, powiększając prowadzenie swojego zespołu do 89:85. Gdy w następnej akcji gwiazdor znowu wykorzystał dwa rzuty osobiste, a do końca spotkania pozostało 30 sekund, wydawało się rzeczą niemal oczywistą, że Utah tego meczu wygrać nie może. Ale jednak to jest liga NBA, tutaj "amazing happens". Gdy Price po kilku chwilach trafił za trzy na rzecz gospodarzy, niwelując wynik do 88:91, wtedy rozpoczął się festiwal szybkich fauli i rzutów osobistych.

Na 6 sekund do końca, Korver z Utah zmniejszył przewagę gości do zaledwie jednego punktu, po czym Ilgauskas spudłował rzut osobisty, co dało gospodarzom szansę na zakończenie meczu zwycięsko, pod jednym warunkiem, trzeba było trafić rzut za 3. Price podał do Gainesa, ten ostatni przymierzył zza linii 7.24 m i... upadając na parkiet widział jak piłka wpada do kosza. Za chwilę szczęśliwy strzelec utonął w ramionach kolegów.

Ostatecznie ten dramatyczny mecz zakończył się porażką Cavaliers 96:97 i na nic była niesamowita postawa Lebrona Jamesa, który w ciągu 3 minut zdołał zdobyć 16 punktów. Koszykarze obydwu drużyn zdobyli w ostatniej kwarcie aż 78 punktów pokazując po raz kolejny to za co kocha się ligę NBA. Nieoczekiwane zwroty akcji, niesamowite popisy poszczególnych zawodników, tę ligę poprostu trzeba oglądać.

"To było niesamowite. Miałem przeczucie, że ten rzut wpadnie do kosza, zaraz po tym jak piłka opuściła moje ręce. Mogę ten rzut oglądać 100 razy na powtórce. Jest to najlepsze wydarzenie w mojej karierze w Utah" - powiedział po spotkaniu Sundiata Gaines, autor zwycięskiego rzutu dla Utah. Zawodnik podpisał z ekipą Jazz zaledwie 10-dniowy kontrakt, który wygasa dzień po meczu. Była to jego pierwsza udana "trójka" w lidze NBA.

"Jestem z niego zadowolony. W kolejnych spotkaniach dostanie prawdopodobnie więcej szansy na pokazanie swoich umiejętności" - powiedział po spotkaniu trener gospodarzy Jerry Sloan.

źródło: nba.com

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.